Rolnicy zablokowali drogę

Autor: 27.02.2015 Nr: 8/2015
– Sprzeciwiamy się bankructwu polskich gospodarstw rolnych! – rolnicy z gmin Adamówka i Sieniawa, formą protestu wyrazili swoje oburzenie wobec braku działań rządu, na pogarszającą się sytuację w rolnictwie.
– Sprzeciwiamy się bankructwu polskich gospodarstw rolnych! – rolnicy z gmin Adamówka i Sieniawa, formą protestu wyrazili swoje oburzenie wobec braku działań rządu, na pogarszającą się sytuację w rolnictwie.

Rolnicy z gminy Adamówka i Sieniawa, przyłączyli się do ogólnopolskiej akcji protestacyjnej, by wyrazić swój sprzeciw dla nieludzkiej polityki władz krajowych wobec rolników. W czwartek, 19 lutego, ponad 30 traktorów wyjechało na drogę wojewódzką 835, w miejscowości Cieplice, blokując w ten sposób na 7 godzin ruchliwą trasę z Przeworska do Lublina. To już kolejny raz, kiedy rolnicy zablokowali tę trasę. Pierwszy raz zrobili to tydzień wcześniej. Na czas protestu policja organizowała objazdy.

Na miejscu pojawiło się około 50 rolników. Przynieśli flagi narodowe i transparenty z napisami „Obudź się Polsko”, „Żywność modyfikowaną sprowadzamy – swoją zdrową wykańczamy”, „Sawicki do dymisji”. Chcieli wyrazić w ten sposób swój sprzeciw, wobec tego, co dzieje się w polskim rolnictwie.

   Większych utrudnień w ruchu nie było, bo jak mówili rolnicy, nie chcieli szkodzić kierowcom. Chodziło jedynie o manifestację poparcia i solidarności z rolnikami z całego kraju. TIRy musiały czekać na przejazd, były przepuszczane co pół godziny. Autobusy kursowe przejeżdżały na bieżąco. Dla samochodów osobowych Policja zorganizowała objazdy.

   Rolnicy podkreślali, że cała akcja, to protest przeciwko polityce rządu w kwestii ważnych dla nich spraw. Kością niezgody pomiędzy rządem oraz rolnikami są oczywiście pieniądze.

Rolnicy chcą, aby ceny płodów rolnych rekompensowały wkład ich pracy, a nie trzeba ukrywać, że praca na roli przynosi z roku na rok coraz większe straty. Dlatego czekają na realizację swoich postulatów, żądają m.in. interwencji rządu w sprawie strat, które ponoszą w wyniku rosyjskiego embarga na polską żywność i oczekują trwałego podniesienia opłacalności wytwórstwa mleka, mięsa i owoców.

 – Mamy władzom za złe, że nie dbają o rolników, a chcemy, żeby ktoś zauważył, jak poważny mamy problem z utrzymaniem gospodarstw – mówi Bogusław Lisik z Cieplic, rolnik uprawiający 90-hektarowe gospodarstwo i hodujący ok. 80 sztuk bydła mlecznego. – 

Domagamy się odszkodowań za szkody, jakie dziki czynią w naszych uprawach. Żeby uzyskać hektar kukurydzy, musimy włożyć tam 3 tys. zł, a nikt nam takich pieniędzy nie wróci. Jesteśmy stratni. Karzą nas nawet za przekroczenie kwot mlecznych. Jeszcze jakiś czas temu wszystkich nas zachęcano, żebyśmy inwestowali w gospodarstwa, kupili ciągniki, a w tej chwili rząd doprowadził do tego, że wielu rolników nie ma z czego spłacać kredytów – tak jest źle! Rolnictwo powoli umiera, a rząd na to spokojnie patrzy.

   Blokujący drogi domagali się powołania specjalnej komisji oraz przygotowania pakietów systemowych nowelizacji w sektorze rolnym. Chcą również, aby polska ziemia była lepiej chroniona przed wykupem przez cudzoziemców.

   Do protestujących przyjechali samorządowcy, m.in. członek zarządu Województwa Podkarpackiego Lucjan Kuźniar i oraz szef NSZZ „Solidarność” RI na Podkarpaciu Józef Sośnicki.

Komentarze
Popularne
Komentowane