To nie zawody były przyczyną śnięcia ryb

Autor: 12.08.2016 Nr: 33/2016
– Obecność śniętych ryb niepokoiła mieszkańców i zawracała z drogi chętnych do wypoczynku nad wodą. Tak nie mogło być – mówi Janusz Broda, radny z Kańczugi.
– Obecność śniętych ryb niepokoiła mieszkańców i zawracała z drogi chętnych do wypoczynku nad wodą. Tak nie mogło być – mówi Janusz Broda, radny z Kańczugi.

Kilka tygodni temu na łamach GJ (nr 29/2016) pisaliśmy o obecności śniętych ryb w zalewie w Łopuszce Małej w gm. Kańczuga. O tym fakcie poinformowała Czytelniczka, która chcąc skorzystać z rodziną z kąpieli dopiero na miejscu została ostrzeżona przez inne osoby, o istnieniu martwych osobników w wodzie. Przez kolejne dni śnięte ryby wciąż się pokazywały, co coraz bardziej niepokoiło mieszkańców.

Pierwsza teza zakładała, że to być może zawody były przyczyną śnięcia ryb – to, że je złowiono i wypuszczano z powrotem z uszkodzeniami po haczykach. Tak można tłumaczyć istniejące na martwych rybach rany. Wówczas ryby znajdowały się tylko po jednej stronie zalewu i były to wyłącznie karasie – jeden z gatunków najbardziej odpornych na zanieczyszczenia. Ten fakt najbardziej martwił wędkarzy, którzy na miejscu zobaczyli, co się dzieje. W zalewie żyje wiele innych ryb, choćby płocie, sumy, karpie czy amury – ogólnie mówiąc, gatunki bardziej wrażliwe na czystość wody, ale wśród śniętych osobników, ani jednej sztuki innej niż karaś.

   Z upływem dni zjawisko zaczęło się nasilać, śnięte ryby pojawiły na ponad połowie długości linii brzegowej. Urząd Miasta i Gminy w Kańczudze jako zarządca zalewu, wysyłał na miejsce pracowników, którzy usuwali śnięte ryby dzień po dniu. Najbardziej zastanawiające i niepokojące było to, że martwych osobników odłowiono kilkakrotnie więcej, niż złowiono podczas zawodów wędkarskich.

Byłem na miejscu i widziałem co się dzieje, bo i mieszkańcy zaczęli pytać o ten stan i zarzucali, że dlaczego my nic nie robimy – mówi radny z Kańczugi Janusz Broda. – Że śnięte ryby, że wciąż zakaz kąpieli, że szalety zamknięte. W niedzielę, dwa tygodnie temu było nad zalewem sporo spacerujących ludzi, a matki z dziećmi biegały po krzakach za potrzebą. Mówiłem na sesji o takim stanie rzeczy, ale burmistrz uważał, że ja na siłę problemu szukam, a to nie prawda. Chwalimy się, że mamy w gminie zalew, że jest tutaj ładnie i czysta chemicznie woda, ale co z tego, skoro w niej śnięte ryby. Dlaczego tyle się zwleka z podjęciem decyzji o oddaniu ryb do zbadania? Zaraz będzie połowa sierpnia, a zalew wciąż nie nadaje się do kąpieli, mimo czystej wody – rozkłada ręce.

 

Decyzja o oddaniu ryb do badań zapadła w minionym tygodniu

Burmistrz Miasta i Gminy Kańczuga Jacek Sołek zaprzecza, jakoby Miasto pozostawiło temat. Obecność śniętych ryb była niepokojąca, ale od początku szukano rozwiązania.

Woda była badana dwukrotnie i wyniki są bardzo dobre. Jedynie można mieć zastrzeżenia co do jej mętności – odnosi się do tematu burmistrz J. Sołek. – Śnięte ryby zaniepokoiły nas wszystkich i nie jest tak, że nic nie robiliśmy w tym kierunku. Najpierw zaistniało podejrzenie, że mogą mieć z tym związek zawody, ale nie. Odłowiliśmy śniętych ryb dużo więcej niż złowiono. Czystość wody potwierdziły badania. Później wodę napowietrzaliśmy, bo ryby mogły nie mieć tlenu. Jak wykluczyliśmy te podejrzenia, dopiero wtedy podjęliśmy decyzję o oddaniu ryb do badań laboratoryjnych.

   W czwartek, 4 sierpnia rano, zawieziono 10 odłowionych śniętych ryb i 6 żywych do Zakładu Higieny Weterynaryjnej w Przemyślu. Badaniami zajęła się Pracownia Chorób Ryb. Już wstępne konsultacje z ichtiologiem pozwoliły na pierwsze diagnozy.

Prawdopodobnie przyczyną śnięcia ryb jest pasożyt, skorupiak Lernaea cyprinacea. Jego głównym żywicielem jest właśnie karaś. Uszkadza ścianki jamy brzusznej i narządy wewnętrzne, a kilka takich pasożytów może doprowadzić do śnięcia ryb. Takie informacje uzyskałem od doktora nauk weterynaryjnych Jana Dacko, kierownika pracowni chorób ryb – przytacza Burmistrz.

   Pełne wyniki badań będą znane na początku bieżącego tygodnia. Jak dodaje J. Sołek, zjawisko jest typowe dla zdrowego środowiska ryb, a choroba dotyka gatunku, który żyje na danym obszarze w nadmiarze.

Zakupimy na początek 1,5 tony wapna i będziemy wapnować na jesień i wiosnę. Natomiast woda po oczyszczeniu z martwych ryb, może być wykorzystywana do kąpieli. Wciąż jednak czekamy na ratownika, którego rzeczywiście ciężko nam pozyskać – dodaje J. Sołek.

   Zjawisko śniętych ryb nad zalewem, także karasi, miało miejsce nad zalewem kilka lat wcześniej, zimą 2010 r. To efekt tak zwanej przyduchy. Pod warstwą lodu ryby nie miały wystarczającej ilości powietrza i wydusiły się.

   Wspomniany problem z zamkniętymi szaletami rozwiązał się w minionym tygodniu. Nie czekając już nawet na ratownika i na możliwość zażywania kąpieli w wodzie, budynek został otwarty dla wszystkich wypoczywających.

 

Komentarze
Popularne
Najnowsze na Forum