Wiara i modlitwa czynią cuda

Autor: md 14.10.2016 Nr: 41/2016 1
Brat Krzysztof Włodarczyk OP pokazał nam przejście wokół ołtarza z Cudowną Pietą. Na ścianach eksponowane są świadectwa i podziękowania wiernych oraz wota.
Brat Krzysztof Włodarczyk OP pokazał nam przejście wokół ołtarza z Cudowną Pietą. Na ścianach eksponowane są świadectwa i podziękowania wiernych oraz wota.

Głęboka wiara i żarliwa modlitwa do Matki Bożej sprawiają, że poprzez Jej wstawiennictwo, wierni doznają nadzwyczajnych łask. Chorzy odzyskują zdrowie, bezpłodni poczynają dzieci, uzależnieni porzucają nałogi, zwaśnieni godzą się, zagubieni odnajdują sens życia. Ich świadectwa, relacje świadków oraz podziękowania, które gromadzone są w księgach łask, budują naszą wiarę i ufność, że Matka Boża kocha, wysłuchuje i pomaga.


W Sanktuariach Maryjnych w Jarosławiu, Jodłówce i Tuligłowach przechowywane są dokumentacje medyczne, zaświadczenia lekarskie, świadectwa osób i relacje świadków, które dowodzą tego, że od setek lat, za wstawiennictwem Matki Bożej, wierni doświadczają uzdrowień fizycznych i duchowych.

 

Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Jarosławiu

 Wśród pierwszych pątników oddających cześć Matce Bożej, zapewne już wówczas nazywanej Bolesną, znalazła się królowa Jadwiga, która w 1387 roku modliła się o zwycięstwo w bitwie pod Stubnem.

   Już w 1611 roku wydano drukiem księgę gromadzącą opisy cudownych wydarzeń,  najczęściej uzdrowień, które zdarzyły się za pośrednictwem Jarosławskiej Panny Maryi.

   Wielu wiernych zaświadcza o uzdrowieniu po obmyciu wodą zaczerpniętą ze studzienki i za wstawiennictwem Matki Bożej Bolesnej. Część takich świadectw wywieszonych jest w przejściu wokół ołtarza z Cudowną Pietą. Jedną z osób, która ze szczególną ufnością poleciła się opiece Matki Bożej Bolesnej, była Czesława z Kielc, która złożyła takie oto świadectwo:

   „W ubiegłym roku byłam w tym Sanktuarium, modliłam się i wzięłam wody ze źródełka, odjechałam. Na twarzy w okolicy skroni rósł mi guz, był już duży. Bałam się wizyty u onkologa, zwlekałam. Zaczęłam przykładać wacik nasączony wodą ze źródełka, guz zaczął się zmniejszać, dziś nie ma po nim śladu. Dla mnie to jest cud, jestem tym faktem przerażona czy jestem tego godna i ciągle niedowierzam, że Bóg mnie dotknął przez wstawiennictwo Matki Bożej Bolesnej. Dziękuję.” * 

   Za dar wielkiej łaskawości Matce Bożej Bolesnej dziękują również rodzice Natalki.

   „Matko Bolesna dziękujemy za otrzymaną łaskę życia naszej córeczki, która po ciężkim niedotlenieniu walczyła o życie w szpitalu. Prosimy Cię o dalsze błogosławieństwo dla naszej córeczki abyśmy mogli szczęśliwie wrócić z nią zdrową do domu.” * 

   Wśród setek historii w wystawionej w kościele „Księdze podziękowań Matce Bożej Bolesnej za otrzymane łaski” znalazło się świadectwo Małgorzaty, która napisała:

   „Kochana Mateńko! 10 czerwca 2010 roku przyszłam tutaj na Mszę św. niedzielną ze swoją rodziną i z moim 10-letnim synem Michałem. Byliśmy przybici diagnozą dziecka; nowotwór złośliwy drobnokomórkowy, niedługo potem diagnoza brzmiała dokładnie: białaczka szpikowa. Posadziłam na tej Mszy swojego Michała na kolanach, spojrzałam na Figurę Twoją Matko jak trzymasz martwe ciało Swojego Syna. Poprosiłam wtedy o łaskę uzdrowienia dla mojego dziecka. Myślałam wtedy utożsamiając się z Twoim cierpieniem Mateńko o moim cierpieniu. W myślach powiedziałam: Ty Matko trzymasz ciało martwego syna na kolanach, ja dziś też trzymam mojego syna na kolanach tu i teraz, jesteśmy obie cierpiące, błagam Cię o życie i zdrowie Michała, uproś tę łaskę dla mojego dziecka, przecież Tobie Twój Syn nie odmawia niczego. Dziś mogę powiedzieć, że prawdziwie Matka Boża mnie wysłuchała. Szybko wyniki badań mojego dziecka o tym świadczyły, Michał wracał do zdrowia. Przeszliśmy wiele ale dzięki Tobie Mateńko mój Michał żyje, jest w pełni zdrów i jest tu dziś w Wielki Piątek ze mną, adorujemy krzyż i dziękujemy za ten cud.”*

   Pomocy u Matki Bożej Bolesnej szukała także Jadwiga. Kiedy ją otrzymała, podzieliła się swoim świadectwem na forum.

   „Kochana Matuchno, dzięki Ci serdeczne za dar który otrzymaliśmy a którym jest nasza ukochana, upragniona i tak długo oczekiwana wnuczka. Jestem pewna, że to dar od Ciebie, tak bardzo prosiliśmy o nią całą rodziną. Proszę miej ją w opiece jak i jej rodzinę.” *

   Brat Krzysztof Włodarczyk OP zauważa, iż sformułowania, typu Matuchno, Mateńko, Mamusiu, które pojawiają się w intencjach mszalnych oraz księdze łask świadczą o tym, jak bliska relacja łączy tutejszych wiernych z Matką Bożą Bolesną. Zaznacza przy tym, że tego typu zdrobnienia pojawiają się jedynie na naszym terenie.

   Łaski za wstawiennictwem Matki Bożej Bolesnej nie dotyczą jedynie uzdrowień fizycznych, ale także duchowych. Świadczą o tym m.in. podziękowania Urszuli.

   „Matko Boża Bolesna serdecznie dziękuję za wysłuchanie mnie i po 30 latach nawrócenie syna adoptowanego, proszę błogosław mu dalej w życiu.” *

   Przy bazylice MBB położona jest kaplica-studzienka. Wierni wierzą, że wiele uzdrowień dokonuje się dzięki cudownej wodzie ze źródełka, przyjmowanej z głęboką wiarą i modlitwą.

 

Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Jodłówce

 Tradycja podaje, że cudowna moc obrazu objawiła się pewnego lata, kiedy to uboga wdowa przyniosła synka ukąszonego przez żmiję. Poprzez żarliwą modlitwę uprosiła u Matki Bożej zdrowie dla swojego dziecka.

   Już w 1724 roku ks. bp Krzysztof Szembek powołał specjalną komisję dla zbadania doznawanych cudów i łask, zaś ks. bp Wacław Sierakowski polecił, aby spisywano w oddzielnej księdze zeznania okoliczności okazanych łask. Pierwsza łaska, którą odnotowano, pochodzi z 1743 roku. Od 1991 roku nastąpiło tu około 250 uzdrowień.

   Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Jodłówce każdego roku odwiedzają tysiące pielgrzymów, aby pomodlić się przed łaskami słynącym obrazem i zabrać ze sobą wodę z uzdrawiającego źródełka. W księgach łask znajdujemy wpisy wiernych, którzy wyzdrowieli z ciężkich przypadłości.

   Za wstawiennictwem Matki Bożej Pocieszenia został uzdrowiony m.in. 43-letni Bogdan. Historię jego choroby i wyzdrowienia opowiedział kolega Janusz. Wpis pochodzi z 2014 roku.

   „W marcu 2011 roku u naszego kolegi (…) zdiagnozowano nowotwór nosogardła. Przez okres kilku miesięcy poddawany był zabiegom radioterapii i chemioterapii w szpitalu onkologicznym w Warszawie. Jego koledzy i koleżanki oraz rodzina w tym czasie prosili Matkę Bożą Pocieszenia o uzdrowienie, ofiarując Msze św. w tej intencji w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Jodłówce (…). Chory wierząc w cudowną moc Matki Najświętszej, używał wody z cudownego źródełka, którą gdy miał możliwość – czerpał osobiście. W listopadzie 2011 roku lekarze stwierdzili ustąpienie choroby, a wyleczony (…) wrócił do pracy i pracuje do chwili obecnej. Sam wyleczony, jak i jego rodzina są przekonani, że powrót do zdrowia nastąpił dzięki wstawiennictwu Matki Bożej Pocieszenia, którą proszono o to w Sanktuarium w Jodłówce. Teraz wielokrotnie przyjeżdża do Sanktuarium wraz z rodziną, aby pokłonić się przed cudownym obrazem Matki Bożej Pocieszenia i podziękować za otrzymane łaski. Jego koleżanki i koledzy z pracy przyjeżdżając tutaj, też dziękują za wysłuchanie.” *

   O cudzie za sprawą Jodłowskiej Pani przekonana jest również Natalia, która zawdzięcza Matce Bożej Pocieszenia własne życie.

   „To, co potkało mnie na przełomie zimy i wiosny tego roku, było ciężkim doświadczeniem dla mnie i dla najbliższych mi osób” *rozpoczyna wpis 23-letnia wówczas kobieta.    

   W swoim kilku stronnicowym świadectwie młoda kobieta opisuje gwałtowny przebieg choroby w konsekwencji błędu lekarskiego, jakim było przedziurawianie jelita cienkiego podczas cholecystektomii (usunięcie pęcherzyka żółciowego) metodą laparoskopową. U 23-latki lekarze rozpoznali zapalenie otrzewnej i poddali ją ratującej życie operacji. Lekarze nie dawali jej większych szans na przeżycie. Kobieta cierpiała na niewydolność oddechową, niewydolność krążeniową i niewydolność nerek.

   „Moja siostra, wraz z babcią i ciocią, udała się do Sanktuarium w Jodłówce, aby prosić Matkę Bożą Pocieszenia o uzdrowienie dla mnie. Ksiądz Proboszcz tutejszego kościoła został poproszony o odprawienie Mszy św. w mojej intencji oraz o wsparcie modlitewne. Moja siostra, będąc tam w Jodłówce, zaczerpnęła wody uzdrawiającej ze źródełka, którą później przywieziono mi do szpitala i obmyto mnie nią. Także wtedy siostra przywiozła mi poświęcony obrazek Matki Bożej Pocieszenia z piękną modlitwą na odwrocie, który towarzyszył mi w tych bardzo ciężkich chwilach mojego życia. Już po upływie kilku godzin dało się zauważyć delikatną poprawę mojego stanu zdrowia, gorączka ustąpiła oraz nie doszło do rozwoju zapalenia płuc, czego najbardziej obawiali się lekarze.” *

   Ciężki stan zdrowia Natalii oraz ogólnoustrojowe zakażenie zmusiły lekarzy do przeprowadzenia jeszcze trzech zabiegów, polegających na płukaniu jamy otrzewnej. Przez kilka dni 23-latka utrzymywana była w śpiączce farmakologicznej. Po kilu dniach stan jej zdrowia zaczął się systematycznie poprawiać.

   „Dzisiaj wiem, że to Jodłowska Pani, poprzez wstawiennictwo u Boga, uratowała moje życie. Wierzę, że to cierpienie, przez które przeszłam i te ciężkie doświadczenia, pozwolą mi być w przyszłości dobrą pielęgniarką i godnie służyć chorym ludziom. Każdego dnia jestem wdzięczna Matce Bożej Pocieszenia, za wyproszony u Boga, cud uzdrowienia!” * – kończy swój wpis Natalia, datując go na 8 czerwca 2011 roku.

   Ksiądz prałat Kazimierz Wójcikowski, który od ponad 30 lat ma do czynienie z łaskami doświadczanymi przez wiernych, opowiedział o wydarzeniu, które szczególnie utkwiło mu w pamięci. Świadkiem tego niezwykłego zdarzenia jest m.in. ks. abp Józef Michalik.

Matka Boża Pocieszenia wyprasza różne łaski. Przyjeżdżają do Niej m.in. małżeństwa, które na próżno oczekują poczęcia nowego życia i często słyszą od lekarzy, że z punktu widzenia medycyny nie ma żadnej nadziei zaczął opowieść. Pamiętam to dokładnie. Było Boże Narodzenie 2005 roku. Do naszego Sanktuarium przyjechał ks. abp Józef Michalik z towarzyszącymi mu księżmi oraz małżeństwem z Włoch, dla którego odprawił Mszę św. i odmówił różaniec. Po zakończeniu modlitwy przyszli na plebanię, rozmawialiśmy. Odjechali. Minął rok. W Boże Narodzenie 2006 roku znów otrzymałem telefon, że ks. abp Józef Michalik wybiera się z ks. bp. Adamem Szalem i zaprzyjaźnionymi osobami z Włoch. Przyjechali, pomodlili się, potem przyszli na plebanię i wtedy okazało się, w jakim celu przyjechał z małżeństwem z Włoch rok wcześniej. Otóż okazało się, że jego bliscy znajomi z czasów, kiedy ten przebywał w Rzymie, mają córkę, która była mniej więcej 10 lat po zawarciu małżeństwa i okazało się, że nie może począć się nowe życie. Młodzi małżonkowie szukali pomocy u najlepszych rzymskich specjalistów. Wreszcie lekarze rozłożyli ręce i powiedzieli, że ta kobieta nie ma żadnych szans, żeby w przyszłości zostać matką. Z tym właśnie problemem rodzice tej młodej kobiety przyjechali do Przemyśla w Boże Narodzenie 2005 roku. Ks. abp Józef Michalik wiedział, że tu w Jodłówce Matka Boża i takie łaski wyprasza, więc przywiózł ich tutaj, odprawił w tej intencji Mszę św. i odmówił różaniec. Okazało się, że Matka Boża wysłuchała próśb i pod sercem młodej kobiety poczęło się nowe życie. Rodzice tej dziewczyny przyjechali rok później, aby podziękować ks. abp. Józefowi Michalikowi za modlitwę, a Matce Bożej za cud nowego życia wspominał nasz rozmówca.

 

Sanktuarium Niepokalanej Matki Dobrej Nadziei w Tuligłowach

 Wierni, którzy przyjeżdżają do Tuligłowskiego Sanktuarium, modląc się proszą o to, czego im w życiu potrzeba – ukojenia, uleczenia czy umocnienia w wierze. Za jakiś czas wracają, aby dziękować za dobro, które otrzymali.

   Pierwsze łaski zaczęto spisywać na przełomie XVII i XVIII wieku. Księża Michalici, którzy od 1971 roku są kustoszami Tuligłowskiego Sanktuarium, cały czas przyjmują zgłoszenia o łaskach otrzymanych przez wstawiennictwo Niepokalanej Matki Dobrej Nadziei.

   Swoją wdzięczność wyraziły m.in. siostry Zofia i Zdzisława.

   „Kochana Mateczko, my Twoje dzieci – Amazonki dziękujemy za wszystko w tej ciężkiej chorobie, dziękujemy za wsparcie, opiekę i wytrwałość. Maryjo Matko nasza miej opiekę nad nami do końca naszych dni. *

   Podziękowania w pamiątkowej księdze złożyła także anonimowa kobieta.

   „Matko Boża Tuligłowska dziękuję za zdrowie po przebytej operacji i za moje kochane dzieci za zdane egzaminy i ukończone studia. Proszę uproś u Boga zdrowie dla nich i dobrą pracę i żeby nigdy nie zbłądzili w drodze do Domu Ojca.” *

 

   Co rusz wierni zwracają się do Matki Bożej z prośbami o powrót do zdrowia, dar potomstwa, pomoc w wychowaniu dzieci, uwolnienie z nałogów, zgodę w rodzinie czy poprawę sytuacji materialnej. Czy wszyscy zostaną wysłuchani? Otóż nie.

Warunkiem wyproszenia przez Matkę Bożą u Pana Boga łask jest wiara z jaką ktoś się modli. Jeśli nie ma wiary, to nie ma łaski. Sam Pan Jezus, gdy chodził po świecie i był proszony o jakieś łaski, to bardzo często powtarzał: jeśli wierzysz, niech Ci się stanie. Im głębsza wiara, tym większa pewność, że Matka Boża wyprosi łaski u Pana Boga tłumaczy ks. prał. K. Wójcikowski. Ważna też jest wola Boża. Pan Bóg ma swoje plany wobec ludzi i nie zawsze to, o co my prosimy, sądząc, że jest dla nas dobre, w oczach Pana Boga jest najlepsze. Czasem Pan Bóg kieruje inaczej. Nie da tej łaski o którą prosimy, ale da jakąś inną dodaje.

   Tym, którym poprzez wstawiennictwo Matki Bożej udało się wyprosić nadzwyczajne łaski dla siebie, bądź swoich bliskich, towarzyszy zdumienie, szczęście oraz ogromna wdzięczność. Jej wyrazem są dary dziękczynne, składane we wszystkich trzech miejscach kultu Maryjnego. Przy ołtarzach głównych zauważyć można gabloty, w których eksponowane są wota – różańce, krzyżyki, srebrne i złote serduszka, ryngrafy, obrączki, pierścionki, łańcuszki, broszki, korale czy bursztyny. Wszystkie przedmioty są wyrazem wdzięczności za otrzymane łaski.

   Niech przytoczone świadectwa posłużą tym, którzy nadal szukają ratunku dla swoich schorowanych ciał bądź zbłąkanych dusz.

 

* zachowano oryginalną pisownię

Komentarze
Popularne
Komentowane