Pomóżmy Natanielowi w walce z nowotworem

Autor: 18.11.2016 Nr: 46/2016
Nataniel z siostrą/ fot. Archiwum rodzinne
Nataniel z siostrą/ fot. Archiwum rodzinne

Nataniel Pawełek z Kańczugi miał niespełna 15 lat, kiedy usłyszał diagnozę, która zabrzmiała niemal jak wyrok: mięsak Ewinga – złośliwy nowotwór kości, atakujący głównie dzieci i młodych ludzi. To był szok, niedowierzanie i setki piętrzących się w głowie pytań. Nastolatek bez wahania podjął walkę o zdrowie i życie, i nie traci nadziei. W tej walce wspiera go wiele osób.

Zaczęło się końcem listopada 2015 r. U Nataniela pojawił się ból w nodze, przypominający rwę kulszową. Nie było to na początku nagminne, a z czasem ból częściej dawał o sobie znać. Dopiero wtedy rodzice chłopca, Agata i Zdzisław Pawełek, zdecydowali się na wizytę u lekarza pierwszego kontaktu, wykonali zalecone badania i udali się na konsultacje do specjalisty w Przeworsku. Tutaj usłyszeli, że przypadłość może być związana z kręgozmykiem (przemieszczeniem kręgów względem siebie) i że może to wynikać ze zwiększonej wagi chłopca i braku aktywności.

   Podjęte w tym kierunku działania, spadek wagi nastolatka o około 10 kg nie przyniósł poprawy, bóle wciąż dokuczały, a rodzice szukali dalej. Chirurg dziecięcy z Rzeszowa skierował Nataniela na tomografię, która potwierdziła kręgozmyk, nadający się zdaniem lekarza do operacji. Rodzice jednak nie podjęli jeszcze decyzji w tym kierunku, a dotychczasowe wyniki badań skonsultowali w jednej z klinik na Śląsku, która zajmuje się m.in. sportowcami.

Cykliczność tych bólów u syna martwiła nas i nie uspokajały słowa, że może mieć to również związek z okresem dojrzewania i jego wzrostem, dlatego udaliśmy się do lekarza pediatry do Przeworska, który prowadził Nataniela jako małe dziecko. To lekarka zauważyła coś niepokojącego w okolicy biodra i uznała, że należy zrobić USG. Skierowała nas też do radiologa, od którego usłyszeliśmy, że syn ma guza – opowiada Z. Pawełek, ojciec Nataniela.

   Jak to się stało, że na tomografii zrobionej 17 maja br. w Rzeszowie były zmiany na biodrze, na które nikt dotąd nie zwrócił uwagi i zostały pominięte w opisie, rodzice nie wiedzą do dziś. A guz miał wielkość 11x8 cm. W sierpniu, w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie, po przyjęciu na oddział usłyszeli od ordynatora, że jest to złośliwy nowotwór kości oraz tkanki łącznej, tzw. mięsak Ewinga. To był szok dla całej rodziny. Rodzice postanowili leczyć syna w Warszawie, ponieważ po rozpoznaniu sytuacji, tam właśnie można było uzyskać najlepsze leczenie w wymaganym zakresie. Nie zawahali się ani chwili i końcem sierpnia nastolatek był już w stolicy. Tutaj, na oddziale onkologii zaczęła się pełna bólu, strachu i niepewności, walka o życie.

Nataniel ma założonych wstępnie sześć cykli chemii do realizacji. Dotąd przyjął cztery, a już po dwóch guz uległ częściowej regresji. W chwili obecnej przebywa z mamą w Lublinie, gdzie jest przygotowywany do separacji komórek macierzystych. Co będzie, gdy przyjmie wszystkie chemie, tego nikt nie wie, a lekarze nie są w stanie niczego zagwarantować. Wiem, że syn jest dzielny i ma mocną psychikę, niemniej czekanie jest teraz najgorsze – przyznaje tata chłopca.

   Nastolatkowi mocno kibicuje nie tylko rodzina, 6-letnia siostra Ksymela, ale i cała społeczność Kańczugi, która finansowo włączyła się w pomoc rodzinie, bo wszystko, co wiąże się z chorobą Nataniela, niesie za sobą ogromne koszty, m.in. dojazdów do placówek medycznych.

 

Charytatywny maraton zumby

Mieszkanki Kańczugi Jolanta Ilasz (instruktorka zumby) i Patrycja Bielec, jako pierwsze wpadły na pomysł zainicjowania akcji pomocy młodszemu koledze. Potem ruszyła już lawina i ludzie spontanicznie zaczęli oferować swoją pomoc, włącznie z Teresą Łuczyk, prezesem Stowarzyszenia na rzecz Edukacji, Wypoczynku i Sportu (EWiS). I tak, zrodził się pomysł charytatywnego maratonu zumby. W sobotę, 12 listopada, najpierw rozegrany został turniej charytatywny piłki nożnej rocznika 2007 oraz towarzyskie mecze piłki nożnej pomiędzy drużynami reprezentującymi służby mundurowe. Następnie halą zawładnęły panie, dając trzygodzinny pokaz zumby. Chętni mogli tego dnia obejrzeć sprzęt wojskowy, występ kabaretu z ZS w Kańczudze czy pokazy aikido. Dla najmłodszych atrakcją było malowanie twarzy oraz kącik zabaw.

   Podczas maratonu zorganizowana została zbiórka pieniędzy na leczenie i rehabilitację chłopca, za którą odpowiedzialne było Stowarzyszenie EWiS. Podczas sobotniego wieczoru udało się zebrać: 8 058,45 zł w tym darowizny pieniężne z puszek 3 683,45 zł i darowizny gotówkowe 4 375 zł.

   Ale to nie koniec. Organizatorzy akcji zwracają się również o pomoc innych darczyńców, ludzi dobrej woli i dobrego serca o wsparcie przedsięwzięcia w pozyskaniu funduszy na rehabilitację chłopca. Natanielowi można pomóc poprzez wpłatę na konto bankowe Stowarzyszenia „EWiS”: BS o/Jarosław 61 9096 0004 2004 0046 1218 0001 z dopiskiem: Dla Nataniela.

   Rodzice chłopca są bardzo wdzięczni za wszelką pomoc, jaką otrzymali. Nataniel również. Bardzo chciał być w domu i móc uczestniczyć w sobotnim wydarzeniu, ale się nie udało. Niemniej z serca dziękuje wszystkim, którzy wyciągnęli do niego pomocną dłoń.

 

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum