Ekstremalnie do miejsc świętych

Autor: ek 31.03.2017 Nr: 13/2017
Ekstremalnie do miejsc świętych
Fot. wz

Ponad 550 pątników wzięło udział w V Podkarpackiej Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Pielgrzymi w skupieniu i modlitwie przemierzyli dziesiątki kilometrów przeżywając Misterium Męki Pańskiej. Ekstremalna Droga Krzyżowa miała również swoją pierwszą edycję w Przeworsku, wzięło w niej udział 120 osób.

Podkarpacka Ekstremalna Droga Krzyżowa zorganizowana została po raz piąty. Ma charakter dobrowolnej praktyki religijnej. Skierowana jest do osób chcących poprzez medytację i rozważania głęboko przeżywać Misterium Męki Pańskiej. Z roku na rok bierze w niej udział coraz więcej pielgrzymów w różnym wieku od 10 do 80 lat.

– W tym roku na PEDK zapisało się 600 osób. Zapewne cześć z nich zrezygnuje, ale na pewno pojawią się i tacy, którzy się nie zapisali, a na pewno przyjdą – mówił ks. prał. Marek Pieńkowski.

Pielgrzymi mieli do wyboru sześć tras, o różnym stopniu trudności, które biegły w kierunku wszystkim dobrze znanych miejsc. Trasa czerwona prowadziła do Archikatedry Przemyskiej (45 km), trasa czarna do Kalwarii Pacławskiej (65 km), trasa żółta (20 km) i niebieska (17 km) do Bazyliki Grobu Pańskiego w Przeworsku, trasa zielona do Bazyliki Zwiastowania NMP w Leżajsku (47 km), zaś trasa fioletowa do Hermanowej (59 km).

   I tak w piątek wieczorem, 24 marca z jarosławskiego Opactwa wyruszyło 559 pątników. Wcześniej jednak wzięli oni udział we Mszy Św., której przewodniczył i homilię wygłosił ks. prał. Marek Pieńkowski. Pasterskiego błogosławieństwa udzielił również ks. abp Adam Szal, metropolita przemyski, który prosił pielgrzymów o modlitwę w intencjach ważnych dla Archidiecezji Przemyskiej.

   Ekstremalna Droga Krzyżowa jest inicjatywą specyficzną, odbywa się w późnych godzinach nocnych i często jest przeżywana w samotności. Ponadto trasy są bardzo wyczerpujące, wiodą polnymi, często błotnymi drogami.

– Pielgrzymi idą w małych grupach. Z przodu niesiony jest brzozowy krzyż. Postoje odbywają się w czternastu miejscach, gdzie rozważane są poszczególne stacje Drogi Krzyżowej – mówi ks. prał. M. Pieńkowski.

Najwcześniej do celu docierają pielgrzymujący do Przeworska, następnie pielgrzymujący do Przemyśla i Leżajska, zaś na końcu pielgrzymujący do Kalwarii Pacławskiej i Hermanowej.

– Droga Krzyżowa pozwala zrozumieć cierpienie ciała z samotnością jaką przeżywał sam Jezus. Wyczerpanie fizyczne, zmęczenie, cisza, a w myślach te słowa – Totus Tuus – takie świadectwo pozostawił po sobie Sebastian, uczestnik tegorocznej PEDK na stronie internetowej Ośrodka Kultury i Formacji Chrześcijańskiej im. Służebnicy Bożej Anny Jenke w Jarosławiu.

   Ci, którzy ze względu na różne ograniczenia (np. wiek, chorobę, kalectwo, opiekę nad dzieckiem czy chorym) nie byli w stanie wędrować drogami EDK mieli możliwość duchowego pielgrzymowania. Przez cały ten czas w Radio FARA nadawany był program na żywo.

 

Przeworsk

Ekstremalna Droga Krzyżowa miała w tym roku w Przeworsku swoją pierwszą edycję. Do udziału zgłosiło się blisko 120 osób, a pątnicy mieli do pokonania trasę św. Jakuba Starszego Apostoła z Przeworska do Rzeszowa, o dł. około 47 km. Zanim jednak wyruszyli szlakiem św. Jakuba, uczestniczyli w nabożeństwie w bazylice p.w. Ducha Świętego i modlili się o łaski Kaplicy Grobu Bożego. Przewodnikiem całej grupy był Łukasz Mróz, prezes Kapituły Bractwa Św. Jakuba przy Sanktuarium Grobu Bożego w Przeworsku, który przedstawił sprawy organizacyjne i „ku pokrzepieniu serc”, przytoczył jedno z anonimowych świadectw uczestnika poprzednich EDK.

   Każdy z pątników wyruszył tą samą, ale „własną” drogą, z własnymi rozważaniami, w milczeniu, swoim tempem. Cel jest ten sam – spotkanie z Bogiem.

   Jednymi z uczestników tegorocznej edycji EDK byli Katarzyna i Ireneusz Kotlarczykowie z Krakowa, którzy odwiedzali rodzinę w Grzęsce, a tego dnia postanowili wędrować za Krzyżem Chrystusa.

Każdy wyruszając w tę drogę ma jakiś cel, intencję, np. o coś prosi bądź szuka rozwiązania swoich problemów. Każdy ma możliwość zastanowienia się nad swoim życiem w tak szczególnych okolicznościach – mówi K. Kotlarczyk. – Droga była trudna i wymagała wysiłku fizycznego. Było bardzo zimno, na polnych drogach błoto i kałuże. Kryzys pojawił się w okolicy 30 kilometra, kiedy każdy krok sprawiał ogromny ból. Najtrudniejszy był wtedy moment zatrzymania, kiedy każdy mięsień dawał o sobie znać. ale wiedziałam, że musze iść dalej. Choć zmęczenie było ogromne, dotarliśmy z mężem do celu. Dziś wiem, że poszłabym tą drogą jeszcze raz – dodaje.

   Ostatnia stacja Drogi Krzyżowej znajdowała się w Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej, dokąd grupy docierały w różnych odstępach w sobotni poranek.

 

 

 

Komentarze
Popularne