Z werblem i tołumbasem

Autor: 21.04.2017 Nr: 16/2017
Andrzej Olchowy i Krzysztof Kurek kultywują unikalną w Przeworsku tradycję bicia w bęben.
Andrzej Olchowy i Krzysztof Kurek kultywują unikalną w Przeworsku tradycję bicia w bęben.

Tylko w Przeworsku można spotkać doboszy, którzy podtrzymują unikatową w skali kraju tradycję wielkanocnego bębnienia na ulicach miasta.

Co roku mówię sobie „Już koniec, to już ostatni raz!”, ale kiedy nadchodzi czas Triduum, Wielki Czwartek i Wielki Piątek, serce rośnie i jestem gotów pójść raz jeszcze. I mój wnuk się cieszy, jak dziadek idzie bić w bęben – mówi Andrzej Olchowy, dobosz od ponad 30 lat.

   Wspomina jak wiele lat temu dzięki zachęcie życzliwych osób zaczął wielkoczwartkowe i wielkopiątkowe bicie w bęben. Od 12 lat doboszowi seniorowi kroku dorównuje Krzysztof Kurek na mniejszym bębenku. Na co dzień jest perkusistą w zespole Outsider Blues. Panowie mimo różnicy wieku dogadują się znakomicie i dorównują sobie kroku.

   Skąd w mieście nad Mleczką tradycja bicia w bęben? Wyjaśnień pochodzenia tego zwyczaju jest kilka. Tradycja bicia w bęben sięga XVII w. i ma związek z licznymi najazdami Tatarów. Jedna z legend głosi, że podobno ówczesny kominiarz – starszy cechu kominiarskiego – Niedziocha, ostrzegł w ten sposób mieszkańców przed napadem ordyńców. „Zrozumiawszy, że wróg wkrótce spali miasto, z lamusa dzwonnicy kościelnej wydobył kociołek miedziany obciągnięty skórą (tzw. taraban, tołumbas), wybiegł na rynek i zaczął bębnić – alarmować obywateli, nawołując do obrony miasta. Na pamiątkę tej sprawnej obrony, mężczyźni z kominiarskiego rodu Niedziochów w Wielki Czwartek na rynku przeworskim uderzali w pamiątkowy taraban”.

   Inna legenda mówi, że przed napaścią Tatarów na miasto uratowały mieszczki, piorące bieliznę w rzece. By zaalarmować, że zbliża się najeźdźca, z całych sił uderzały w naczynia, jakie miały. Z kolei regionalista Józef Benbenek wyjaśnia, że bębnienie jest pamiątką alarmu w związku z niebezpieczeństwem napadu nieprzyjaciela na miasto. Obroną miasta zajmowali się sami mieszczanie czy członkowie cechów. Alarmowanie przy pomocy bębnów miało charakter ściśle wewnętrzny.

   Dziś przeworscy dobosze są atrakcją i dla mieszkańców i dla turystów. Przez dwa dni Triduum przechadzają ulicami miasta z werblem i tołumbasem, rozpoczynając swą wędrówkę od bram klasztoru Bernardynów.

 

Komentarze
Popularne