Żołnierzu, obudź się!

Autor: 21.04.2017 Nr: 16/2017
Tomek Białogłowski od grudnia 2015 r. znajduje się w śpiączce. Na zdj. z mamą Anną Białogłowską i siostrą Martą Białogłowską, które szczególnie angażują się w opiekę nad Tomkiem i czuwają nad jego rehabilitacją.
Tomek Białogłowski od grudnia 2015 r. znajduje się w śpiączce. Na zdj. z mamą Anną Białogłowską i siostrą Martą Białogłowską, które szczególnie angażują się w opiekę nad Tomkiem i czuwają nad jego rehabilitacją.

Minęło 16 miesięcy odkąd Tomek Białogłowski z Siennowa przebywa w śpiączce, na skutek niedotlenienia po zatrzymaniu krążenia. Ten nieszczęśliwy wypadek sprawił, że dziś musi walczyć o swoje zdrowie. Całym sercem pomaga mu rodzina, przyjaciele, a ostatnio nawet sportowcy. Cel jest jeden: wybudzić go ze śpiączki.

Zwykle pogodny, roześmiany, dusza towarzystwa. Uwielbiany przez kolegów, pomocny i uczynny. Nigdy nie przeszedł obojętnie wobec krzywdy drugiego człowieka. W Siennowie mówią o nim „Nasz Tomek”.

   Był 4 grudnia 2015 r. Tomek Białogłowski, zawodowy żołnierz z pięcioletnim stażem przebywał z kolegami z jednostki w Żurawicy na poligonie w Nowej Dębie. To tutaj, kiedy odpoczywał w czasie wolnym od służby, doszło do nieprzewidzianego zdarzenia.

Tomek leżał na swoim łóżku, kiedy zachłysnął się treścią pokarmową, na skutek czego doszło zatrzymania akcji serca i długotrwałego niedotlenienia. Dopiero po dłuższej chwili ktoś dostrzegł, co się stało. Najpierw reanimowali go ratownicy z jednostki, potem Tomka przejął zespół ratowników z tarnobrzeskiego szpitala. W lecznicy przywrócone zostały mu czynności życiowe – opowiada Marta Białogłowska, siostra Tomka.

   Lekarze wprowadzili Tomka w stan śpiączki farmakologicznej, natomiast po 5 dniach podjęli próby wybudzenia, ale bez powodzenia. Nie reagował na żadne bodźce, mocno gorączkował. Ostatecznie lekarze stwierdzili u niego stan wegetatywny.

 

Intensywna rehabilitacja

19 stycznia młody mężczyzna opuścił szpital i został przewieziony do Domu Pomocy Społecznej w Prałkowcach pod Przemyślem, gdzie prawie do końca marca br. przez pięć dni w tygodniu otrzymywał najlepszą rehabilitację od sióstr zakonnych.

Zespół rehabilitantów, jak i zaangażowani w pomoc wolontariusze, wypracowali z nim to, czym możemy się dziś cieszyć. Tomek może odwracać głowę, a jego ciało potrafi np. „uwalniać się” z przykurczów. Z biegiem czasu samoczynnie wróciły też pewne funkcje – po dwóch tygodniach od zdarzenia samodzielny oddech, później przełykanie – choć nadal jest karmiony strzykawką przez sondę – dodaje Anna Białogłowska, mama 32-latka.

   Kilka miesięcy temu Tomek przebywał na badaniach u wybitnego neurochirurga, prof. Wojciecha Maksymowicza w Olsztynie. Zakwalifikował się do programu wybudzania dla dorosłych w Klinice Budzik. Badania wykazały u Tomka stan minimalnej świadomości. 1 marca br. odbyły się badania kontrolne i rodzina kolejnych kilka miesięcy będzie czekać na wyniki.

Olsztyn jest wciąż wielką niewiadomą – dodaje mama Tomka. – Lekarze sami podejmą decyzję czy Tomek będzie miał wszczepiony elektrostymulator, który pomoże w wybudzeniu ze śpiączki. Ważne jest to, aby reagował na więcej bodźców, stąd potrzebuje intensywnej rehabilitacji, zwłaszcza neurologicznej.

Wciąż też nie wiadomo czy NFZ w ogóle zrefunduje elektrostymulator, czy przyjdzie za niego zapłacić. A jego koszt to ok. 90 tys. zł.

   W tygodniu poprzedzającym Wielkanoc, Tomek trafił na oddział neurologii do Wojskowego Szpitala Klinicznego w Lublinie na kolejne badania. Rodzina liczy, że tutaj znajdzie się lekarz, którzy poprowadzi młodego żołnierza w leczeniu, nim jakiekolwiek realne nadzieje przyniesie Budzik. Liczy się czas, godziny ćwiczeń i ogromna wiara.

   W codzienną opiekę nad żołnierzem angażuje się najbliższa rodzina.

Przy Tomku zawsze ktoś jest. W nocy trzymamy go za rękę, żeby bezpiecznie spał, żebyśmy my mogli w razie czego zareagować. Jednej z takich nocy była z nim siostra Jadzia i jak zwykle trzymała go za rękę. W pewnym momencie poczuła wyraźnie, że dwa palce jego ręki drgnęły. Prosiła: „Tomek, dotknij mnie jeszcze raz”. I jeszcze raz ruszył palcami – wspomina M. Białogłowska. 

 

Sportowcy ruszają na pomoc

W niedzielę, 23 kwietnia od godz. 14.00 w hali sportowej w Zarzeczu odbędzie się impreza sportowo-charytatywna dla Tomka, zorganizowana z inicjatywy kolegów z klubu LKS Wisełka Siennów. W programie znajdą się mecze piłki nożnej, piłki ręcznej, występy grup tanecznych, licytacja gadżetów, loteria fantowa i wiele innych atrakcji. Wszystkie datki zebrane podczas imprezy trafią na leczenie i rehabilitację Tomka. Ci, którzy już teraz chcą wspomóc ten cel, mogą wpłacić darowiznę na konto Fundacji „Światło”, której Tomek jest podopiecznym. Dane po przelewu:

 Fundacja Światło Pekao S.A. 34 1240 4009 1111 0000 4490 9943 Tytułem: Na leczenie Tomasza Białogłowskiego. Można również przekazać 1% podatku, KRS 0000183283 cel szczegółowy – Tomasz Białogłowski.

   Żołnierza od kilku tygodni wspierają kibice piłki ręcznej z Jarosławia, którzy przyłączają się do zbiórki do puszek, prowadzonej podczas meczów. 23 kwietnia w hali w Zarzeczu odbędą się właśnie m.in. mecze z udziałem piłkarek ręcznych SPR JKS Jarosław oraz piłkarzy ręcznych SPR JKS Jarosław.

Komentarze
Popularne
Najnowsze na Forum