Rzucili mnie na ziemię, mam połamane żebra

Autor: 05.05.2017 Nr: 18/2017
– Mam złamane cztery żebra po niedzielnej interwencji. Policja potraktowała mnie jak jakiegoś przestępcę – mówi Ryszard Pieniążek z Maćkówki.
– Mam złamane cztery żebra po niedzielnej interwencji. Policja potraktowała mnie jak jakiegoś przestępcę – mówi Ryszard Pieniążek z Maćkówki.

– Takiej interwencji policjantów się nie spodziewałem, potraktowali mnie jak przestępcę, choć nic nie zrobiłem. Mam połamane żebra. To tak postępuje policja? – pyta skręcając się z bólu Ryszard Pieniążek z Maćkówki.

Niedziela, 23 kwietnia. 65-letni Ryszard Pieniążek poszedł do sklepu po piwo. Nie ukrywa, pił dzień wcześniej, rano pił również. Kac męczył okrutnie, więc poszedł do sklepu z pustymi butelkami przez łąki. Nie wchodził na drogę publiczną, a pod sklep zaszedł od tyłu, przez plac zabaw. Na miejscu spotkał się z innym mężczyzną, który zapytał go o papierosa. Miał. Poczęstował, palili wspólnie, rozmawiali. Wówczas nadjechał radiowóz.

Rzuciłem już papierosa, chciałem iść z tymi butelkami do sklepu, a policjant mnie zatrzymuje. Nie wiedziałem dlaczego. Mówił, że chce przeprowadzić kontrole trzeźwości. Dmuchać nie zamierzałem, bo niby dlaczego, pytam o co chodzi. No to słyszę, że niby sikałem pod sklepem i piłem alkohol. A ja nie piłem tutaj, tylko w domu i nie sikałem. Zresztą mogłem to zrobić po drodze, gdzieś na łąkach, gdybym miał potrzebę – opowiada R. Pieniążek. 

   Policjantom tłumaczył, że dmuchał nie będzie, bo nie widzi powodu, na pewno nie z tego tytułu, że jest pod sklepem, nawet jeśli nietrzeźwy. Nie szedł chodnikiem, ani drogą publiczną, ani nie leżał. Odmówił i już. Z jego relacji wynika, że policjanci złapali go za ręce, wykręcili je do tyłu i został uderzony od tyłu w kolana i rzucony na ziemię.

– Upadłem twarzą do ziemi, że aż mi proteza wypadła. Poczułem ogromny ból, mówiłem, że powietrza mi brakuje. Ale skrępowali mnie kajdankami i wpakowali do radiowozu mimo wszystko.

   R. Pieniążek został odwieziony do Miejskiej Izby Wytrzeźwień w Przemyślu. Według pokrzywdzonego, w drodze funkcjonariusze mieli nie reagować na jego prośby o poluzowanie kajdanek, które zostały zbyt mocno zapięte na rękach i powodowały drętwienie i ból.

Powiedziałem, że „Ja wam tego nie popuszczę, potraktowaliście mnie jak psa” – wspomina. Później, w dokumentach miało zostać odnotowane, że Policję nazwał „psami”.

Pokrzywdzony prosił też w drodze, aby funkcjonariusze się przedstawili, ale ci mieli nie zareagować na tę prośbę.

 

Z izby wytrzeźwień karetką do szpitala

Na izbie wytrzeźwień R. Pieniążek poddał się badaniu na zawartość alkoholu. Pamięta, że miał ok. 2 promile. Przebywał tam jednak dość krótko, bo zaczął coraz gorzej się czuć. Nie wiedział czy to serce, czy coś innego. Już wcześniej zdiagnozowano u niego zaawansowaną chorobę wieńcową, ma też powiększone komory serca. Wezwana karetka zabrała go na SOR do Szpitala Wojewódzkiego im. św. Ojca Pio w Przemyślu, gdzie spędził kolejnych kilka godzin i przeszedł szereg badań. RTG klatki piersiowej wykazało „złamania żeber II-III lewych na pograniczu chrzęstno-kostnym, złamanie żeber IV-V lewych w liniach sutkowych”. W zapisie rozpoznania w karcie informacyjnej szpitalnej, czytamy również: „ugodzenie, uderzenie, skręcenie, pobicie i zadrapanie przez inną osobę (w innym określonym miejscu)”. Dostał zastrzyki, recepty i rodzina odebrała go do domu. Nazajutrz, o całym zajściu, o takim a nie innym potraktowaniu przez funkcjonariuszy, opowiedział w Komendzie Powiatowej Policji w Przeworsku.

Za pobyt, może godzinny w izbie wytrzeźwień przyjdzie mu zapłacić 298 zł. Dostał już wezwanie.

 

Drugi mężczyzna: „Przyjąłem mandat, bo się zwyczajnie przestraszyłem”

Drugi z mężczyzn, dużo młodszy, również był uczestnikiem tamtych zdarzeń, który z niedowierzaniem przyglądał się całej sytuacji. Był w szoku, co wyprawiają z tym starszym człowiekiem.

Policjant prowadził go do radiowozu, ale on jakby chciał się wyrwać, wtedy wykręcił mu ręce i przyparł go o radiowóz, drugi obleciał samochód i we dwóch go złapali, jeden go kopnął pod kolana od tyłu, i wtedy rzucili go na ziemię, ręce wykręcili i skuli – opowiada pan Paweł.

   Dodaje, że sam otrzymał dwa mandaty na kwotę 150 zł za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym i zaśmiecanie miejsca publicznego. Choć zaprzecza, żeby pił pod sklepem czy nawet oddawał mocz. Podał policjantom swoje dane i nawet nie został poproszony do badania na zawartość alkoholu. Mandat przyjął ze strachu, widząc co stało się ze starszym człowiekiem. Choć wiedział, że może odmówić mandatu i że wniosek zostałby skierowany do sądu, to przyznał, że „po sądach nie chce się włóczyć”.

 

Rodzina nie rozumie zachowania Policji

Święty on nie jest, wiemy, ale też nie rozumiemy, dlaczego dwóch rosłych policjantów tak potraktowało starszego człowieka. Żeby nim tak o ziemię? – zastanawiają się. – A skutki tego jakie są, to widzimy. Do południa nic z nim się nie działo przecież, był zdrowy, dzień wcześniej pracował koło domu. Po tym zdarzeniu, każdy ruch sprawia mu ból.

   R. Pieniążek przyznaje, że z każdym dniem ból się nasila, a najgorsze są noce.

We wtorek wieczorem zaczęło tutaj sinieć – z trudem unosi podkoszulek i wskazuje żebra po lewej stronie. Mówi również o silnym bólu lewej ręki. Czwartego dnia po zdarzeniu w nosie pojawiła się krew, był u lekarza, dostał kolejne leki przeciwbólowe. Ma przyjść ponownie, gdyby się pojawiła gorączka.

 

Sprawa w prokuraturze i postępowanie wyjaśniające. Są rozbieżności

Interwencja funkcjonariuszy z KPP w Przeworsku jak się okazuje, nie była przypadkowa  tego dnia. 23 kwietnia ok. godz. 11.30 do Komendy Powiatowej Policji Przeworsku zgłoszono fakt spożywania alkoholu oraz załatwiania potrzeb fizjologicznych przez mężczyzn w rejonie sklepu spożywczo-przemysłowego przy ul. Czarnieckiego w Przeworsku i na miejsce skierowany został patrol policji.

Funkcjonariusze podjęli interwencję wobec dwóch mężczyzn – informuje rzecznik prasowy KPP w Przeworsku mł. asp. Renata Jaremko. – Jeden z nich przyznał się do popełnienia wykroczeń. 32-latek ukarany został mandatem karnym.

   Rozbieżności pojawiają się w przypadku osoby Ryszarda Pieniążka.

Drugi z mężczyzn podczas interwencji zachowywał się w stosunku do policjantów agresywnie – kontynuuje R. Jaremko. – Nie chciał podać swoich danych osobowych, używał słów wulgarnych, a także usiłował uderzyć interweniującego funkcjonariusza. Wobec 65-letniego mężczyzny zostały użyte środki przymusu bezpośredniego. Celem zapewnienia bezpieczeństwa został on doprowadzony do Izby Wytrzeźwień. Badanie stanu trzeźwości wykazało, że miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Następnego dnia 65-latek zgłosił się do Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku, gdzie złożył zawiadomienie o przestępstwie, tj. o przekroczeniu uprawnień przez policjantów. Materiały w tej sprawie zostały przekazane do Prokuratury Rejonowej w Przeworsku. Zależy nam na dogłębnym wyjaśnieniu tej sprawy i niezależnie od śledztwa prokuratorskiego, w Komendzie Powiatowej Policji w Przeworsku toczy się postępowanie wyjaśniające.

   Słyszymy, że na obecnym etapie jest za wcześnie, by mówić o konkretnych ustaleniach. Policja podkreśla przy okazji, że teren w rejonie sklepu przy ul. Czarnieckiego w Przeworsku, jest często zaznaczany na Krajowej Mapie Zagrożeń Bezpieczeństwa przez mieszkańców, jako miejsce niebezpieczne.

   Zawiadomienie o przestępstwie, tj. o przekroczeniu uprawnień przez policjantów, już wpłynęło do Prokuratury Rejonowej w Przeworsku.

Prokuratura Rejonowa w Przeworsku wystąpiła z wnioskiem do Prokuratury Okręgowej w Przemyślu o wyłączenie i wskazanie innej jednostki do prowadzenia postępowania – poinformowała Anna Bąk-Wójtowicz, szefowa przeworskiej Prokuratury.

   Dopiero postępowanie prokuratorskie i wewnętrzne prowadzone przez Policję przyniosą rozstrzygnięcia w tej sprawie. Do tematu wrócimy.

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum