Sąsiedzki spór o odór trwa

Autor: 02.07.2017 Nr: 26/2017
Mieszkańcy z wójtem Wiązownicy M. Ryznarem stanęli oko w oko z burmistrzem A. Wosiem w dniu sesji. Przekonywali, że nie chcą nowego Farmutilu.
Mieszkańcy z wójtem Wiązownicy M. Ryznarem stanęli oko w oko z burmistrzem A. Wosiem w dniu sesji. Przekonywali, że nie chcą nowego Farmutilu.

Mieszkańcy gmin Sieniawa i Wiązownica na czele z włodarzem drugiej z nich – Marianem Ryznarem, przyszli w środę 21 czerwca na sesję Rady Miejskiej w Sieniawie, by raz jeszcze przedstawić swoje stanowisko ws. planowanej budowy „nowego” Farmutilu w Leżachowie.

Najważniejszym punktem sesji było zatwierdzenie sprawozdania finansowego wraz ze sprawozdaniem z wykonania budżetu Miasta i Gminy Sieniawa za 2016 rok oraz głosowanie nad absolutorium dla Burmistrza. Dochody w 2016 r. udało się wykonać w 94,47 procentach, tj. w wys. 30,9 mln zł, a wydatki w 94,15 procentach, tj. 30 mln zł. Sieniawa zamknęła rok 2016 nadwyżką budżetową w wys. 853 tys. zł. Zadłużenie miasta i gminy wynosi 9,9 mln zł. Po odczytaniu opinii RIO w Rzeszowie i Komisji Rewizyjnej RM, za udzieleniem absolutorium burmistrzowi MiG Sieniawa Adamowi Wosiowi głosowało 10 radnych, 1 był przeciwny i 1wstrzymał się od głosu.

 

Ryznar kontra Woś – w obronie własnych i mieszkańców interesów

Na sesji zgromadziło się kilkudziesięciu mieszkańców gm. Sieniawa i Wiązownica, przeciwników smrodliwych inwestycji w gm. Sieniawa. Wśród nich wójt sąsiedniej gminy, Marian Ryznar, reprezentujący interesy swoich mieszkańców.

–  Ostatnimi laty ten istniejący zakład staje się coraz bardziej uciążliwy, a uciążliwość występuje już nie tylko na terenach najbliższych, ale dotyka przynajmniej dwóch wiosek mojej gminy – zaczął wójt M. Ryznar. – Perspektywa budowy nowego zakładu, o większej mocy przerobowej nie jest, proszę wybaczyć, tylko państwa sprawą, ale sprawą inwestora, sprawą publiczną, społeczną, wykraczającą poza zakres terytorialny gminy Sieniawa. To nie jest poważne, by mówić „nie ja jestem inwestorem”. Władze danej jest jednostki samorządowej mają obowiązek i mechanizmy prawne, żeby kształtować kierunki rozwoju własnej gminy. Ja nie ukrywam, że w gminie Wiązownica byli inwestorzy, którzy chcieli budować kurniki czy chlewnię. Nie było inwestorów, którzy chcieliby budować zakład utylizacji, ale gdyby się pojawili, powiedziałbym, że w naszych planach rozwojowych takich inwestycji nie przewidujemy. Nie chcę oceniać, chcę panie burmistrzu prosić, na zasadzie dobrej współpracy międzysąsiedzkiej i uszanowania mieszkańców, żeby nie wprowadzać tutaj inwestorów, którzy wybudują zakład, który może przynieść duże uciążliwości. Nawet jeśli dokumentacyjnie taki zakład technologicznie będzie nowocześniejszy, to rzeczywistość funkcjonowania takich zakładów na terenie Polski wygląda nieco inaczej. Zastanówcie się, póki nie ma jeszcze decyzji środowiskowej. Wiem, że macie ambicje, czego gratuluję, pójścia w kierunku gminy turystycznej. Życzę tego i tego, co pan burmistrz powiedział – sukcesu. Ale nie da się połączyć sukcesu jednego inwestora z nieszczęściem wielu mieszkańców, bo w fetorze nie da się żyć – przekonywał Wójt.

Poprosił, aby nie traktować swojego wystąpienia jako mieszania się w wewnętrzne sprawy gminy i aby burmistrz nie odbierał tego jako personalny atak.

   Do dyskusji włączył się dyrektor zakładu utylizacji w Leżachowie. Przekonywał, że nowy zakład jest budowany po to, aby właśnie pozbyć się nieprzyjemnego zapachu, jaki teraz dokucza mieszkańcom. Ma kosztować 60 mln zł i zatrudniać ok. 100 osób, podczas gdy teraz jest ich 40.

Proszę mi wierzyć, że inwestor nie wyłoży tylu pieniędzy na budowę nowego zakładu, żeby się z państwem w przyszłości szarpać – zapewniał. – To będzie zakład, jakiego nie ma na świecie.

   Burmistrz A. Woś, wystąpienie Wójta określił pasmem demagogii.

Nie wiem, przed czym pan chce ostrzec radę czy powstrzymać burmistrza? Dlatego zadałem wczoraj przez telefon pytanie, czy pan choć odrobinę orientuje się w prawie? Wyjaśniał, że w sytuacji, gdy ktoś chce inwestować w obrębie Sieniawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, to burmistrz musi dokumenty przekazać właściwym instytucjom do analizy. 

– Jeśli te instytucje na podstawie długich badań – musi być wykonany niezwykle kosztowny, pracochłonny raport, w którym inwestor ma udowodnić, że dane przedsięwzięcie nie będzie szkodliwe ani dla mieszkańców, ani dla środowiska i w oparciu o takie dokumenty, jeśli są pozytywne, burmistrz obligatoryjnie podpisuje decyzję środowiskową. Jeśli nie podpisze, to inwestor zaskarży decyzję burmistrza i zapłacimy karę – mówił A. Woś. – Jeśli opinia będzie negatywna, burmistrz może nie podpisać decyzji środowiskowej i wtedy sytuacja jest klarowna. Żadnej decyzji póki co nie ma, ani w przypadku kurników ani zakładu Farmutil. Więc nie rozumiem, po co ten bój? – pytał i sam odpowiedział, że Wójtowi jest zwyczajnie żal, choćby dlatego, że do kasy miasta i gminy wpłynie około miliona złotych. Uznał jego wystąpienie za prymitywne i że chce budować swój autorytet kosztem gminy Sieniawa. Wytknął również Wójtowi fakt posiadanych zarzutów i toczących się w prokuraturze postępowań.

 

Burmistrz ostentacyjnie opuścił obrady

Podczas sesji przewodnicząca Danuta Król poinformowała, że Klub Radnych Rozwój Ziemi Sieniawskiej przyjął stanowisko w którym negatywnie odniósł się do przyjętego przez Radę Gminy Wiązownica oświadczenia ws. sprzeciwu dla budowy nowego zakładu utylizacji odpadów. Według Klubu, taka inwestycja przyniesie wyłącznie korzyści dla mieszkańców i środowiska. Dziewięciu radnych przyjęło to stanowisko, trzech się sprzeciwiło.

   Dyskusja dwóch stron  na sesji nie trwała zbyt długo. Burmistrz wypowiedzi Wójta już na koniec nie wysłuchał, bo opuścił salę obrad. Zresztą, czynił podobnie już wcześniej na spotkaniach z mieszkańcami. Ze spotkania wyszedł również dyrektor Farmutilu, zapraszając wcześniej na wycieczkę do Śmiłowa, by naocznie mieszkańcy przekonali się o tym, jak naprawdę taki zakład funkcjonuje.

 

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum