Jej serce woła o pomoc

Autor: md 06.07.2017 Nr: 27/2017
Gabrysia Dzimira z Jarosławia cierpi na skomplikowaną wadę serca. Nadzieją na jej wyleczenie jest operacja w Bambino Gesù Hospital w Rzymie. Mama dziewczynki apeluje o pomoc w zebraniu 34 tys. euro, które pokryją koszt pierwszej z dwóch operacji.
Gabrysia Dzimira z Jarosławia cierpi na skomplikowaną wadę serca. Nadzieją na jej wyleczenie jest operacja w Bambino Gesù Hospital w Rzymie. Mama dziewczynki apeluje o pomoc w zebraniu 34 tys. euro, które pokryją koszt pierwszej z dwóch operacji.
Fot. arch. rodz.

Polscy lekarze rozłożyli ręce i nie byli w stanie pomóc 13-letniej Gabrysi Dzimirze z Jarosławia, która od urodzenia cierpi na bardzo skomplikowaną wadę serca. Nadzieję niesie operacja w Bambino Gesù Hospital w Rzymie. Będzie ona kosztować dokładnie 34 tys. euro. Rodzice wzięli sprawy w swoje ręce i zaczęli zbierać pieniądze na zabieg ratujący życie ich córki. Pomóżmy im uzbierać niezbędną sumę!

– Moja córeczka została skreślona zaraz po urodzeniu. Miała nie dożyć kolejnego dnia, miesiąca, następnych urodzin… Dzisiaj ma 13 lat. Każdy dzień może okazać się jej ostatnim – opowiada Zdzisława Dzimira, mama Gabrysi.

 

  Walka o zdrowie córki to 13 lat ogromnego strachu, a zarazem niebywałej radości, że ciągle żyje, wbrew temu, co oznajmili lekarze zaraz po jej narodzinach.

   Zdaniem lekarzy, którzy opiekowali się Gabrysią po porodzie, noworodek był zdrowy. Mamę niepokoił jednak siny odcień skóry dziecka. Lekarze uspokajali ją, że to normalne u wcześniaków. Tuż przed opuszczeniem szpitala dziewczynkę obejrzał ordynator. Zaniepokojony wyglądem dziecka, skierował je na badania. Wstępnie zdiagnozowano u Gabrysi Zespół Fallota złożoną, siniczą, wrodzoną wadę serca. Jedna operacja miała przywrócić dziecko do zdrowia. Zamiast do domu, dziewczynka została przewieziona do rzeszowskiego szpitala na dodatkowe badania. Niestety jej stan zdrowia pogorszył się i trafiła na intensywną terapię. Tam rozpoczęła się walka o jej życie.

– Usłyszałam wyrok: złożona wada serca. Dziecko może umrzeć w każdej chwili. Nie można nić zrobić. Jeśli przeżyje, to i tak najdłużej potrwa to cztery lata. Oznajmili mi, że moje dziecko nie będzie mówiło, siedziało, chodziło – zupełnie jak roślinka – wspomina ze smutkiem mama 13-latki.

   I tak mijał dzień za dniem. Dzieciątko żyło, choć lekarze raz za razem powtarzali zdruzgotanym rodzicom, że nie potrwa to długo. Po pięciu tygodniach krakowscy lekarze przeprowadzili cewnikowanie małego serduszka. Dziewczyna umierała sześć razy.

– Wtedy też lekarze powiedzieli więcej: “Złożona wada serca i płuc. Dziecko nie ma tętnic płucnych, jest przełożenie wielkich naczyń, ubytek międzykomorowy. Diagnoza – zespół heterotaksji, wrodzona wada serca. Wspólny kanał przedsionkowo-komorowy. Inwersja komór. Atrezja tętnic płucnych. Kolaterale systemowo płucne. Prawostronny łuk aorty. Asplenia. Nikt nie jest w stanie jej pomóccytuje przerażającą diagnozę mama Gabrysi.

   Po kilku miesiącach pobytu w szpitalu, rodzice wrócili z dzieckiem do domu. Przez ich myśli cały czas przewijały się słowa lekarzy, że życie Gabrysi wisi na włosku i każda kolejna godzina, może okazać się tą ostatnią.

   Rodzice nie poddawali się i konsultowali stan zdrowia dziecka z kolejnymi lekarzami, wykonywali następne badania. Przez wiele lat specjaliści z Rzeszowa, Krakowa i Warszawy utwierdzali zrozpaczonych rodziców w przekonaniu, że nic nie da się zrobić, że trzeba spodziewać się najgorszego…

   Tymczasem kilkuletnia Gabrysia zaczęła siadać, chodzić, mówić. Poza tym, że słabo przybierała na wadze, nie działo się z nią nic nadzwyczaj niepokojącego. Jedyne, co jej dokuczało, to osłabiona odporność i ciągłe przeziębienia.

   Gabrysia jest już nastolatką. Uczęszcza do szkoły, jak jej rówieśnicy, choć niezwykle szybko męczy się w trakcie wysiłku fizycznego. Nie skacze, nie biega, nie jeździ na szkolne wycieczki. Choć na pierwszy rzut oka nie wygląda na chore dziecko, w jej płucach zaszły nieodwracalnie zmiany i stan jej zdrowia jest ciężki.

   W tym momencie 13-letnia Gabrysia jest najstarszym dzieckiem w Polsce, które żyje z taką wadą serca.

   W ubiegłym roku rodzice trafili do lekarza, który przeprowadził szczegółowe badania i skonsultował przypadek Gabrysi ze specjalistą z Bambino Gesù Hospital w Rzymie. Prof. Adriano Carottim podjął decyzję, że podejmie się operacji dziewczynki.

Ma ona polegać na wszczepieniu zastawki serca i zebraniu w jedną całość wszystkich obocznych koraterali, które natura sama sobie wytworzyła. Jeżeli to się uda, to za rok planowana jest druga operacja na sercu – informuje mama Gabrysi. 

   Pani Zdzisława przyznaje, że córka bardzo boi się operacji, ale jeszcze bardziej obawia się, że już nie zobaczy kolejnego wschodu słońca. Rodzice cały czas mobilizują ją do leczenia i dodają otuchy.

Nigdy nie mówiliśmy jej do końca, jak bardzo jest chora. W momencie, kiedy dowiedzieliśmy się o możliwości operacji, wyznaliśmy jej całą prawdę. Był żal i łzy, ale pogodziła się z tym. Wie, że będziemy przy nie cały czas i przejdziemy przez te trudne chwile razem – przyznaje nasza rozmówczyni.

   Po latach poszukiwań rodzice Gabrysi znaleźli wysokiej klasy specjalistę, który daje bardzo dużą szansę na naprawę serduszka ich córki. Państwo Dzimirowie apelują do naszych Czytelników o pomoc, ponieważ koszt operacji, który wynosi 34 tys. euro, przerasta ich możliwości finansowe.

– Błagam o pomoc, bo muszę zdążyć ją uratować, zanim będzie za późnoMuszę się spieszyć, bo każdy kolejny dzień może przynieść to, czego boję się od 13 lat – śmierć mojej córeczki wyznaje mama Gabrysi.

   Rodzice Gabrysi zorganizowali już zbiórkę na platformie siepomaga.pl (Serce, które bije w rytmie śmierci). Już 492 osoby wpłaciły pieniądze i udało się uzbierać 10 510 zł, czyli 6,76% potrzebnej kwoty. Jest to kropla w morzu potrzeb.

   13-latka i jej rodzina liczą na pomoc ludzi dobrej woli. Pieniądze na operację dziewczynki można przekazywać za pośrednictwem portalu siepomaga.pl, bądź drogą SMS-ową. SMS-y o treści S6474 należy wysyłać na numer charytatywny 72365. Koszt SMS-a wynosi 2,46 zł brutto (w tym VAT). Zbiórka potrwa do 20 października.

   Serce Gabrysi pomaga uratować także Fundacja „Serce Dziecka”, która zbierała na ten cel 1% podatku. Cały czas za jej pośrednictwem można też dokonywać wpłat na konto bankowe nr: 17 1160 2202 0000 0000 82972843 z dopiskiem: ZC 8061 Gabrysia Dzimira.

   Ten szczytny cel można było wesprzeć także podczas Dni Jarosławia. Przez dwa dni na jarosławskim Rynku można było spotkać wolontariuszy, którzy zbierali do puszek datki od uczestników Święta Miasta.

   Pamiętajmy, że im szybciej rodzina zbierze 34 tys. euro, tym prędzej dziewczynka przejdzie operację, która jest dla niej szansą na wyzdrowienie.

Komentarze
Popularne