„14 lat czekamy na drogę”

Autor: bk 20.07.2017 Nr: 29/2017
Tutaj ma zaczynać się droga do działek pani Grażyny i pana Franciszka.
Tutaj ma zaczynać się droga do działek pani Grażyny i pana Franciszka.

– Mamy już tego dość. Scalenie gruntów w naszej wsi miało miejsce w 2003 r. od tamtej pory walczymy o możliwość dojazdu do naszych działek. Walczymy bezskutecznie mimo wielu obietnic – mówią właściciele dwóch działek leżących kilkaset metrów od drogi asfaltowej.

– Od scalenia minęło już 14 lat. Przez ten czas staramy się wyegzekwować od Gminy wykonanie dojazdu do naszych działek. Droga, którą nam obiecywano podczas postępowania scaleniowego istnieje na mapach. Jednak nie sposób z niej skorzystać. Jest zarośnięta, nieutwardzona, a do tego podmokła bo nikt nie pilnuje rowów, jakie miały się przy niej znajdować – mówią Grażyna Kasperska i Franciszek Kucharski, właściciele działek, którzy walczą o udrożnienie przejazdu.

   Podkreślają oni, że przez te lata interweniowali wielokrotnie zarówno u Wójta Gminy, jak i w Starostwie. Słysząc wielokrotne zapewnienia, że droga zostanie doprowadzona do odpowiedniego stanu.

– Ta droga stanowi dojazd do 7 czy 8 działek. Jednak tylko do naszych 2 nie da się dojechać z innej strony. Pozostali właściciele mieli możliwość rozwiązania dojazdu w inny sposób i z niej skorzystali. My zostaliśmy natomiast bez możliwości dojazdu czy praktycznie nawet dojścia do naszej własności – skarżą się właściciele. Dodają, że podczas planowania scalenia, do ich działek prowadzić miała utwardzona droga o szerokości 6 metrów, obok której miał być wykopany rów odwadniający.

– Mam 56 arów działki. Z racji na stan zdrowia rezygnowałem z rolnictwa i zamieniłem pole blisko domu na działkę, która możliwa była do zalesienia. Nie dość, że oddałem lepsze pole za nieco gorsze to teraz okazuje się, że nie mam do niego dojazdu – mówi pan Franciszek. Podkreśla, że zalesiona kilkanaście lat temu działka wymaga pielęgnacji. Dobrze byłoby zrobić na niej przecinkę, wyciąć część zbyt gęsto rosnących drzew.

– Jak mam to zrobić skoro nie mogę niczym dojechać do mojej nieruchomości? Mam pozwolenie na dokonanie przecinki, ale w jaki sposób mam wywieźć wycięte drewno? – zastanawia się mężczyzna.

   Na stan dojazdu skarży się także pani Grażyna. Wspomina, że przed scaleniem miała ładną suchą działkę, po zamianach dostała podmokły teren. Jednak największym problemem jest dostanie się do niego.

– Kiedy jeszcze mój mąż był zdrowy na własną rękę kosiliśmy ścieżkę, aby przynajmniej można było dojść jakoś do działki. Teraz, kiedy mąż choruje nie mam nawet jak go tu przywieźć, aby mógł zobaczyć jak rośnie jego las – martwi się kobieta.

   Tomasz Kotliński, wójt Gminy Roźwienica wyjaśnia, że droga o której mowa została wyznaczona podczas scalenia, jako droga gminna i powinna być ona ogólnodostępna i przejezdna.

   Przyznaje jednak, że udrożnieniu drogi sprzeciwia się jeden z właścicieli nieruchomości leżących obok drogi. Wójt zaznacza, że właścicielem drogi jest Gmina, więc może ona mimo to wykonywać prace związane z utrzymaniem drogi.

   T. Kotliński przyznaje także, że Marszałek Województwa Podkarpackiego przeznacza corocznie środki na utrzymanie dróg dojazdowych do pól na terenach poscaleniowych. Wyjaśnia , że są to niewielkie pieniądze i o ich zagospodarowaniu decydują mieszkańcy miejscowości podczas zebrań wiejskich.

   Droga o której mowa jest dodatkowo położona przy naturalnym źródełku, które powoduje jej podmakanie. To dodatkowo utrudnia utrzymanie drogi w odpowiednim stanie.

   Właściciele nieruchomości, którzy się do nas zwrócili podkreślają, że najbardziej zależy im na osuszeniu drogi i oczyszczeniu jej z zarośli. Tak, aby mogła ona wyschnąć i nadawać się do przejazdu.

   W rozmowie z nami Wójt zadeklarował, że w porozumieniu z samorządem wiejskim możliwe będzie wykorzystanie koparki, która jest własnością Gminy, do udrożnienia rowu odwadniającego drogę. To powinno poprawić jej stan i przejezdność.

 

Komentarze
Popularne
Komentowane