Uwaga niedźwiedź!

Autor: bk 06.08.2017 Nr: 31/2017
Pan Piotr stracił już kilka uli. Dla niego pojawienie się niedźwiedzia to nie tylko ciekawostka czy obawa o bezpieczeństwo. To realne straty w jego działalności, poprzez którą zarabia na życie.
Pan Piotr stracił już kilka uli. Dla niego pojawienie się niedźwiedzia to nie tylko ciekawostka czy obawa o bezpieczeństwo. To realne straty w jego działalności, poprzez którą zarabia na życie.

Od pewnego czasu coraz częściej słyszy się o bliskich spotkaniach mieszkańców naszego powiatu z niedźwiedziami. Okazuje się, że zwierzęta, które części z nas kojarzą się z bieszczadzką atrakcją, są obecne w naszych lasach. Boleśnie przekonał się o tym Piotr Blajer, pszczelarz któremu niedźwiedź niszczy postawione w lesie ule.

Choć o stałej obecności niedźwiedzi w naszych lasach zdążyliśmy przez lata zapomnieć, w ostatnim czasie te zwierzęta coraz częściej odwiedzają tereny zbliżone do siedlisk ludzkich na terenie naszego powiatu. Stając się zagrożeniem dla pojawiających się w lasach ludzi i czyniąc szkody w gospodarstwach pszczelarskich.

– Wczoraj był w pasiece kolejny raz. Całkowicie zniszczył 4 ule. Kilka kolejnych poprzewracał. Nie wiemy już, co robić i jak bronić się przed jego atakami – mówi Piotr Blajer, pszczelarz dla którego pojawienie się u nas niedźwiedzi oznacza problemy w prowadzonej przez niego działalności.

– Mam blisko 1 000 uli rozstawionych w różnych miejscach, część z nich ustawionych jest w lasach, gdzie w jesieni zbiera się spadź. Nie sposób pilnować ich wszystkich przez całą dobę. Ogrodzenie ich siatką leśną się nie sprawdza. Dla niedźwiedzia nie stanowi ona przeszkody. Podobno rozwiązaniem może być ogrodzenie pod napięciem, ale nie dość że koszt jego zakupu byłby bardzo duży to jeszcze pozostaje kwestia wymiany baterii, utrzymywania sprawności systemu. A pracy przy pszczołach i bez tego jest bardzo dużo – dodaje pszczelarz.

   Pan Piotr wyjaśnia, że każdy zniszczony ul to duże straty w produkcji miodu, a skutki niedźwiedzich ataków odczuwalne będą także w przyszłych latach. Odbudowanie pszczelich rodzin i zniszczonych uli będzie bowiem trwało.

   Podkreśla on również, że obecność niedźwiedzi na naszym terenie to niebezpieczeństwo dla ludzi.

– Nie sposób cały czas pilnować wszystkich uli, a nawet gdyby było to możliwe niedźwiedź może przecież być niebezpieczny dla osób, które miałyby trzymać straż przy pszczołach – dodaje Pszczelarz. Zauważając przy tym, że zwierze może być niebezpieczne także dla grzybiarzy i wszystkich osób, które pojawią się w lesie lub jego okolicach.

– W rejonie między Chorzowem, Węgierką a Tuligłowami, gdzie niedźwiedź atakował moje ule nawet w dzień jest wiele osób, które spacerują po lesie w poszukiwaniu grzybów, jeżdżą konno, pracują przy pozyskaniu drewna, czy mieszkają w pobliżu lasu. Wszyscy powinni bardzo uważać, bo spotkanie z dzikim zwierzęciem może okazać się niebezpieczne – podkreśla P. Blajer.

   Jednak niedźwiedzie pojawiają się także w innych miejscach. Wiele doniesień mówi o stałym pobycie niedźwiedzicy z młodym, co stanowi jeszcze większe zagrożenie dla ludzi. Niedźwiedzica broniąc swego dziecka może być bowiem bardziej agresywna niż samotny niedźwiedź.

   O spotkaniach z niedźwiedziem i śladach tego zwierzęcia znalezionych w okolicy miejscowości Jodłówka i Świebodna w gminie Pruchnik pisaliśmy dwa lata temu.

   Wtedy mieszkaniec opowiadał, że sam natknął się na „misia” na skraju lasu (artykuł „Tropami niedźwiedzia” GJ nr 35/2015). Dziś o przebywaniu niedźwiedzia na tamtym terenie słychać coraz więcej. Wszystko wskazuje więc na to, że sporadyczne wcześniej wizyty na naszym terenie zmieniają się na stałą obecność niedźwiedzi w naszych lasach. A to oznacza, że problemów takich, z jakimi spotkał się pan Piotr będzie więcej.

– Najgorsze jest to, że nikt nie chce zająć się sprawą obecności niedźwiedzi na naszym terenie. Przedstawiciele ochrony środowiska ograniczają się do szacowania szkód i wypłacania rekompensat. To nie rozwiązuje problemu, bo niedźwiedź przyjdzie i znów zrobi szkodę – mówi pszczelarz. Zastanawia się czy niedźwiedzi, które pojawiły się na naszym terenie nie należałoby złapać i wywieźć w miejsce gdzie ich obecność nie będzie kolidowała z działalnością ludzi.

   Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w 2010 r., kiedy to cierpiący na zimową bezsenność niedźwiedź pojawił się bardzo blisko zabudowań między Chorzowem, a Węgierką. Wtedy podczas dwudniowej akcji, w której udział brali przedstawiciele policji, straży pożarnej, służb weterynaryjnych i leśnych oraz Polskiego Związku Łowieckiego, niedźwiedź został odłowiony i przewieziony w bezpieczne miejsce.

   Obecnie leśnicy i przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska nie przewidują podobnych działań. Przynajmniej w najbliższym czasie.

– Wychodzą z założenia, że niedźwiedzie występowały na tym terenie w przeszłości, więc i dziś ich obecność nie jest niczym niepokojącym. Mam jednak nadzieję, że ta sytuacja się zmieni zanim dojdzie do jakiegoś nieszczęścia – mówi P. Blajer.

   Pamiętajmy, że niedźwiedź, największy drapieżnik występujący w naszych lasach może być bardzo niebezpieczny dla człowieka. Z tego względu należy zachować szczególną ostrożność i pamiętać o kilku podstawowych zasadach, które powinny pozwolić nam uniknąć niebezpieczeństwa w przypadku spotkania z niedźwiedziem.

   Przede wszystkim spotykając niedźwiedzia nie należy wpadać w panikę. Nie wolno także uciekać, należy spokojnie oddalić się w przeciwnym kierunku. Podobnie jak w przypadku psów nie należy patrzeć prosto w oczy niedźwiedzia. W przypadku kiedy niedźwiedź nie odejdzie i zbliży się do nas leśnicy zalecają położenie się na ziemi, podkurczenie nóg i osłonięcie rękoma głowy i twarzy. Podkreślają, że najważniejsze jest zachowanie spokoju. Niedźwiedzie w większości przypadków unikają kontaktów z człowiekiem i jeśli będziemy ostrożni i spokojni zwierze nie powinno nas zaatakować.

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum