Sparaliżowany kierowca kontra przepisy

Autor: 06.08.2017 Nr: 31/2017 1
W Przeworsku nie akceptują mojego orzeczenia z Krakowa, mimo że pozytywnie przeszedłem badania lekarskie – mówi Andrzej Cieleń.
W Przeworsku nie akceptują mojego orzeczenia z Krakowa, mimo że pozytywnie przeszedłem badania lekarskie – mówi Andrzej Cieleń.

Andrzejowi Cieleniowi z Przeworska cofnięto uprawnienia do kierowania pojazdami na mocy decyzji wydanej w Wojewódzkim Ośrodku Medycyny Pracy w Rzeszowie. Choć przedstawił w Wydziale Komunikacji Starostwa Powiatowego w  Przeworsku orzeczenie lekarskie z innego miasta, Starostwo nie chce przywrócić mu uprawnień.

Andrzej Cieleń w 2009 r. przeszedł udar mózgu. Sporo czasu zajęła mu rekonwalescencja, ale teraz czuje się dużo lepiej i chciałby korzystać z samochodu, który w jego przypadku oznacza dosłownie wolność – pozwala podjechać do lekarza czy zrobić zakupy. Choć porusza się zdecydowanie wolniej niż przed chorobą, uważa, że radzi sobie całkiem dobrze ze wszystkim.

Była żona, chcąc zrobić mi na złość, zawiadomiła Wydział Komunikacji w Starostwie Powiatowym o moim stanie zdrowia z zamiarem, by zabrano mi uprawnienia. Urząd nie mógł podjąć żadnych kroków z tzw. „donosu”, a tylko wówczas, gdy wpłynie odpowiednie zawiadomienie od lekarza. I wpłynęło. Wtedy wszystko się zaczęło – mówi A. Cieleń.

   Zawiadomienie, które wystawiła lekarka u którego już wcześniej się leczył pacjent, zawierało informacje o konieczności wykonania badań w celu stwierdzenia konieczności dokonania oceny predyspozycji zdrowotnych do kierowania pojazdami.

Pojechałem do Rzeszowa na badania, ale lekarka widząc mnie z laską niewiele się zastanawiając, wystawiła zaświadczenie negatywne z informacją „trwale niezdolny” – Później odwoływałem się, ale nic z tego. Kolejna lekarka nawet nie chciała mnie badać, argumentując, że nie będzie podważać decyzji koleżanki – mówi.

Negatywna decyzja lekarska spowodowała, że A. Cieleniowi wstrzymane zostały uprawnienia do kierowania pojazdami. Ten już wcześniej przystosował sobie samochód i mógł z niego korzystać.

Dla mnie to tragedia, bo jestem uwięziony w domu, ciężko mi się dostać do lekarza, czy nawet po zakupy. Gdybym naprawdę nie mógł jeździć, nie walczyłbym, a wiem, że mogę i potrafię korzystać z samochodu – podkreśla A. Cieleń.

   W 2015 r. p. Andrzej uległ poparzeniu i przebywał w szpitalu w Krakowie, stąd też nie mógł stawić się na kolejne badania w Sosnowcu, po tym jak się odwoływał. Ale będąc dłuższy okres w Krakowie, w 2016 r. poszedł tam do jednej z poradni medycyny pracy.

Lekarka zrobiła mi badania i wystawiła dwie decyzjewcześniej konsultując się ze Starostwem w Przeworsku, jak ta ma wyglądać – jedną negatywną na kat. A i C, i pozytywną na B. Jest tam informacja o braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdami, do których jest wymagane prawo jazdy kat. B, przy dostosowaniu pojazdu do rodzaju schorzenia – mówi mężczyzna. – Mimo przedstawienia w Starostwie takiej decyzji, nie chciano ze mną rozmawiać i znów kierowano do Rzeszowa. Jeździłem więc do Rzeszowa do Medycyny Pracy i się odwoływałem od poprzednich decyzji. Nie wiem, po co to wszystko, skoro lekarz w Krakowie już wystawił mi orzeczenie. Czy tam wykonują kierowcom inne badania niż tutaj? – zastanawia się mężczyzna.

   Problem pojawił się jeszcze inny. Od wydania decyzji o wstrzymaniu uprawnień minął rok, a p. Cieleń nie przeszedł pozytywnie badań w ośrodku wskazanym przez Starostwo. W związku z tym, będzie musiał ponownie zdać egzamin. Choć swoich umiejętności się nie obawia, to braku przystosowania pojazdów w WORD, owszem.

 

To nie takie orzeczenie

Inspektor Elżbieta Lechowicz z Wydziału Komunikacji, Transportu i Dróg Starostwa Powiatowego w Przeworsku wyjaśnia, że osoba starająca się o przywrócenie uprawnień musi przedłożyć pozytywne orzeczenie lekarskie z Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy w Rzeszowie (WOMP), co reguluje Rozporządzenie Ministra Zdrowia. Podkreśla – nie jakiegokolwiek lekarza od badań dla kierowców. Istotny jest tutaj art. 75 ust. 1 pkt. 3 – czyli przywrócenie po cofnięciu. P. Cieleń, jak się okazuje, przedstawił w Wydziale Komunikacji orzeczenie do przedłużenia prawa jazdy, zapewne nie informując lekarza o celu wydania zaświadczenia.

Mając powiadomienie z Poradni Neurologicznej, jako urząd administracyjny wydaliśmy decyzję o skierowaniu osoby, co do której istnieje zastrzeżenie co do stanu zdrowia, na badania w Wojewódzkim Ośrodku Medycyny Pracy w Rzeszowie, pod kątem czy może kierować pojazdami – wyjaśnia insp.  E. Lechowicz. – Pan Cieleń odwołał się od naszej decyzji do SKO, ale SKO rozpatrzyło je na naszą korzyść, więc ostatecznie na badania pojechał. Otrzymał decyzję negatywną, odwoływał się po odmowach kilka razy. Obecnie powinien stawić się na badaniu w listopadzie br. w WOMP w Rzeszowie. Jeśli przyniesie pozytywne orzeczenie lekarskie, będziemy przywracać uprawnienia. Choć w tym przypadku pan będzie musiał ponownie zdać egzamin.

   A. Cieleń w chwili obecnej chciałby korzystać chociaż z przywileju kategorii AM, która uprawnia do kierowania pojazdami czterokołowymi do 350 kg, których konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h. Jednakże można ją nadać podczas wymiany prawa jazdy osobie, która posiada kat. B (mówią o tym przepisy z 25 lutego 2016 r.). W obecnej sytuacji i przypadku p. Cielenia, byłoby to – po pierwsze, samowolne nadanie kategorii, po drugie, na chwilę obecną wykluczające się wydanym orzeczeniem lekarskim, które jest negatywne zarówno dla kategorii B, jak i AM.

 

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum