Komu przeszkadza drzewo i krzyż?

Autor: 11.08.2017 Nr: 32/2017
– Drzewo znajduje się w rejonie skrzyżowania, ale na pewno nie utrudnia manewrowania i nie ogranicza widoczności – mówi Urszula Krupa.
– Drzewo znajduje się w rejonie skrzyżowania, ale na pewno nie utrudnia manewrowania i nie ogranicza widoczności – mówi Urszula Krupa.

Rosnąca na poboczu drogi dojazdowej do ul. Żytniej brzoza stała się niewygodną przeszkodą dla części zamieszkujących tę ulicę osób, które już dziesięć lat temu chciały drzewo usunąć z uwagi na m.in. trudny dojazd do posesji czy bezpieczeństwo użytkowników drogi. Już wtedy wiadomym było, że rośnie ono nie w pasie drogowym, ale na prywatnej działce. Właścicielka nieruchomości Maria Krupa i jej synowa drzewa ścinać nie chcą i nie rozumieją prawdziwych intencji swoich sąsiadów, bo według nich, drzewo w miejscu w którym rośnie, nikomu nie powinno przeszkadzać.

Pierwsze pismo kilku mieszkańców o wycinkę drzewa wpłynęło do magistratu w 2006 r., ale że znajdowało się na prywatnej działce Marii Krupy, Gmina Miejska nic nie mogła zrobić. Przez kolejnych 10 lat nie wpłynął żaden wniosek.

W 2010 r. teściowa podpisała porozumienie z burmistrzem Januszem Magoniem, że odstąpi część naszej działki, by można było wybudować drogę dojazdową – tę część z rosnącym spornym drzewem. Porozumienie wskazywało, że otrzyma w zamian inny grunt – wyjaśnia Urszula Krupa, synowa pani Marii. – Jednakże mimo podpisanego porozumienia, do żadnej zamiany nie doszło. Tak naprawdę, to my już niczego nie oczekujemy, oddaliśmy ten pas z dobrej woli, ale i chcieliśmy się zabezpieczyć się przed ewentualnym podtapianiem działki, czemu miało służyć utworzone wzdłuż drogi korytko – mówi p. Urszula.

   Po okresie ciszy, w 2016 r. i 2017 r. znów sąsiedzi zwrócili się do UM o wycinkę argumentując, że znajduje się w pasie drogowym, utrudnia bezpieczny wyjazd z drogi bocznej i że np. po silnych wiatrach muszą sprzątać gałęzie. Przeczy temu U. Krupa podnosząc, że jeszcze nie widziała, aby ktoś to za nią robił. I zapewnia, że brzoza nie „brudzi” bardziej niż inne drzewa rosnące przy ulicach.

Po piśmie, które wpłynęło na wiosnę tego roku, Starostwo wydało zezwolenie na wycinkę, ale po mojej interwencji i przedstawieniu dokumentów wnioskodawca wycinki, czyli Gmina Miejska Przeworsk, wycofała się. Według dokumentów drzewo nadal znajduje się na naszej działce i od lat nic się tutaj nie zmieniło – dodaje U. Krupa.

Panie Krupa nie rozumieją, dlaczego ktoś usilnie stara się o wycinkę zdrowego drzewa.

   Zastępca burmistrza Wojciech Superson potwierdza, że drzewo stoi na działce p. Marii Krupy.

–  Błędem było to, że w chwili kiedy został złożony wniosek o wycinkę, źle zinterpretowano położenie drzewa w stosunku do granic, a ono rośnie dosłownie na granicy nieruchomości. Błąd został naprawiony, a decyzja o wycince tegoż drzewa anulowana. W tej sytuacji, tylko właściciel terenu może wnioskować o wycinkę i tego dokonać – wyjaśnia Wiceburmistrz.

I potwierdza również, że nie doszło do podpisania aktu notarialnego, choć były przygotowane już wszystkie dokumenty. Mimo że Gmina mogłaby dokończyć procedurę, p. Krupa wycofała się ze wszystkich uzgodnień dotyczących zamiany i nie ma żadnych roszczeń.

 

Kapliczka w podziękowaniu za życie

 

– Na brzozie, którą tak bardzo chciałoby usunąć kilku sąsiadów, powiesiłam na początku czerwca krzyż i chciałam też zrobić daszek – żeby była tutaj kapliczka, zresztą nie ja sama, bo i mam takich sąsiadów, którzy chcieli, by ona tutaj była. Jako dziękczynienie za życie i zdrowie, bo miałam w tym roku wypadek i niewiele brakło, a już mogłoby mnie nie być. Jestem coś Panu Bogu winna, dlatego tak postanowiłam. Brzoza jest drzewem życia, a przy tej drodze nie ma innej kapliczki. Dawniej tylko takie nadrzewne budowano i nikt do nich nic nie miał. Nie wiem, dlaczego ta tak bardzo razi w oczy – zastanawia się U. Krupa.

Pani Urszula dowiedziała się, że fakt powieszenia przez nią krzyża na drzewie zgłoszono do straży miejskiej. Zgłaszający mieli argumentować, że ten „obraża ich uczucia religijne”. Mundurowi nie mogli i tak nic robić, gdyż drzewo znajduje się na prywatnej posesji.

 Krzyż wisiał zaledwie 3 tygodnie, bo 17 czerwca nad ranem, ktoś go usunął.

Zgłosiłam sprawę na Policję i w międzyczasie zawiesiłam kolejny krzyż. Sprawcy nie ustalono – dodaje. – Nie wiem, co dalej będzie, chciałabym wiedzieć dlaczego komuś przeszkadza to drzewo, bo jestem przekonana, że na pewno nie utrudnia przejazdu i nie ogranicza widoczności, a dowodem na jedno i drugie jest choćby fakt, że wjeżdżał na moją posesję samochód ciężarowy typu MAN, który przywiózł drzewo.

 

Komentarze
Popularne
Komentowane