Przycinka bez zgody właścicieli

Autor: bk 01.09.2017 Nr: 35/2017
Pan Stanisław podkreśla, że dbał o przycinanie drzew. Jego zdaniem sąsiedzi nie mieli prawa samowolnie dokonać przecinki.
Pan Stanisław podkreśla, że dbał o przycinanie drzew. Jego zdaniem sąsiedzi nie mieli prawa samowolnie dokonać przecinki.

Sąsiedzi okaleczyli drzewa pana Stanisława. Mieszkaniec Jarosławia uważa, że takie zachowanie nie powinno mieć miejsca. Tym bardziej, że dbał, aby drzewa nie przeszkadzały sąsiadom.

– Praktycznie wycięto nam kilka drzew. Są okaleczone i część z nich pewnie nie będzie już rosła. Nie wiedzieliśmy nawet, że coś takiego na należącej do nas działce się dzieje. Zaalarmowali nas sąsiedzi – opowiada pan Stanisław. Podkreśla, że gdyby to on sam dokonał takiej przycinki dostałby karę, a osoby które to zrobiły pewnie nie odpowiedzą za swoje zachowanie.

– My dbaliśmy o to, aby te drzewa nie przeszkadzały i nie przerastały na stronę sąsiadów. Były one regularnie przycinane. Nie chcemy żyć w konflikcie z kimkolwiek, dlatego dbaliśmy o swoje obowiązki – podkreśla pan Stanisław. Podkreślając, że tym bardziej zdziwiony był zachowaniem osób mieszkających obok należącej do niego działki, na której rosły drzewa.

– Zgłosiliśmy sprawę na Policję, jednak nikt nie chciał się nią odpowiednio zająć. Trochę to dziwne. Drzewa zostały okaleczone bez mojej zgody i wiedzy. Uważam, że tak być nie powinno – dodaje mężczyzna.

– Do jarosławskiej komendy zgłosił się mieszkaniec Jarosławia, który poinformował dzielnicowego z tego terenu, że na należącej do niego działce najprawdopodobniej doszło do wycinki drzew – przyznaje kom. Marta Gałuszka, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

Dodaje, że kilka dni później, zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami dzielnicowy wraz ze zgłaszającym udali się na miejsce.

– Z ustaleń policjanta wynikało, że doszło tam do przycięcia gałęzi przez sąsiadkę zgłaszającego. Funkcjonariusz w trakcie rozmowy z tą kobietą ustalił, że wcześniej kontaktowała się i prosiła właściciela tej działki o przycięcie wystających na teren jej działki gałęzi sosny. Jednak bezskutecznie – informuje M. Gałuszka. Dodając, że kobieta pozostawiła przycięte gałęzie do dyspozycji właściciela posesji.

   Policjantka zauważa również, że kwestie ochrony terenów zieleni i zadrzewień regulują m.in. przepisy Ustawy o ochronie przyrody. Zawiera ona m.in. dokładne wskazanie, kto i gdzie może złożyć wniosek o usunięcie drzewa lub krzewu z terenu nieruchomości i kiedy jest to wymagane.

– W tym zakresie dochodzić może do kwestii spornych pomiędzy sąsiadami. Jeżeli strony nie mogą dojść do porozumienia a drzewo zagraża bezpieczeństwu osób lub mienia można skorzystać z przepisów kodeku cywilnego – podkreśla M. Gałuszka.

Dodając, że regulację kwestii związanych ze szkodnictwem leśnym, polnym i ogrodowym znajdziemy z Rozdziale XIX  Kodeksu wykroczeń. I tak np. osoba, która zabiera z nienależącego do niej lasu wyrąbane gałęzie (stroisz), korzenie lub krzewy albo wykarczowane pniaki podlega karze grzywny.

– Natomiast wyrąb i kradzież drzewa rosnącego to przestępstwo z art. 290 KK. Zabór  drewna już ściętego lub powalonego jest kradzieżą z art. 278  § 1kk - przy wartości mienia powyżej 500 złotych – mówi przedstawicielka KPP. Zaznacza, że w opisywanej sprawie funkcjonariusz nie stwierdził, by doszło do wykroczenia.

 

Komentarze
Popularne
Najnowsze na Forum