Film „Nie sądzić” wywołał falę dyskusji

Autor: 08.09.2017 Nr: 36/2017
Mieszkańcy Przeworska i okolic chętnie uczestniczyli w dyskusji i mówili o trudnej dla nich przeszłości.
Mieszkańcy Przeworska i okolic chętnie uczestniczyli w dyskusji i mówili o trudnej dla nich przeszłości.

Film „Nie sądzić” wyświetlony w sali kinowej Miejskiego Ośrodka Kultury w Przeworsku w niedzielne popołudnie, przyciągnął tłumy mieszkańców Przeworska i okolic. Jak się okazało, wzruszył, skłonił do refleksji i do żywej dyskusji nad trudną przeszłością.

Film powstał w ramach projektu badawczego „Wielozmysłowe imaginaria religijne w wybranych sanktuariach katolickich południowo-wschodniej Polski”, którego kierownikiem jest Magdalena Lubańska – adiunkt w Instytucie Etnologii i Antropologii Uniwersytetu Warszawskiego. Wspólnie z siostrą, Pawliną Carlucci Sworza – absolwentką ASP w Warszawie oraz University of Arts in London, są reżyserkami filmu.

   Dokument kręcony był przez kilka miesięcy ubiegłego roku. Opowiada m.in. o przygotowaniach do Misterium Męki Pańskiej. Główni bohaterowie, Henryk Prochowski i Piotr Kucab, grający role Jezusa i Judasza, szykują się do odegrania swoich ról. Widzimy ich w różnych scenach. Henryk uczy się tekstu, oswaja z osiołkiem, dopasowuje perukę u fryzjera. Pracujący w zakładzie pogrzebowym Piotr przygotowuje krzyż, opowiada o znaczeniu i obecności tego symbolu w jego życiu. Wydarzenia religijne są tłem dla tragicznych wydarzeń historycznych, jakie miały miejsce w okolicach Przeworska, a które są wciąż jedną, niezabliźnioną raną przeszłości, która wciąż jest żywa w sercach wielu ludzi. Bohaterowie filmu, Piotr i Henryk odwiedzają wybrane miejsca. Jednym z nich jest las Dębrzyna leżący na pograniczu Grzęski i Świętoniowej, gdzie miejscowi ludzie dokonali mordu na wracających w 1945 i 1946 roku z robót z Niemiec. Premiera filmu odbyła się 29 maja br. w Warszawie. W Przeworsku projekcja filmu odbyła się w niedzielę, 3 września. Data ta nie jest przypadkowa, bowiem od kilkunastu już lat, w pierwszą niedzielę września w Dębrzynie, przy specjalnie przygotowanym ołtarzu odbywa się Msza święta, podczas której mieszkańcy modlą się za pomordowanych i tych, którzy dokonali tego mordu.

 

„Nie sądzić” – dyskusja i kontrowersje

Po projekcji, w sali klubowej MOK odbyła się niemal dwugodzinna dyskusja z udziałem widzów, twórców i głównych bohaterów filmu. Współautorki produkcji opowiedziały o motywach i okolicznościach powstania filmu, który do głębi poruszył wiele osób. Wielowątkowość 35-minutowej produkcji skłoniła do refleksji. Nie dało się ukryć, że najbardziej bolesną raną jest poruszony w nim – oprócz kilku innych wątków historycznych – temat Dębrzyny.

   W toku dyskusji pojawiło się wiele pytań. Sądzić czy jednak nie sądzić oprawców? Czy starać się przywrócić tożsamość ofiarom? Czy ujawnić nazwiska morderców? Czy nasze pokolenie ma prawo wybaczać?

Przez lata Dębrzyna okryta była zmową milczenia, wywołaną prawdopodobnie przez zwykły, ludzki strach. Dzięki filmowi zaczynamy mówić o ofiarach. Straszne jest to, że nie wiemy kim są, ale dobrze by było poznać choć kilka nazwisk ludzi, którzy tam zginęli, bo nie ma nic gorszego od obnażenia z tożsamości. Na tych ludzi ktoś czekał, a oni nie wrócili do swoich domów – mówił H. Prochowski, grający rolę Jezusa. – Czy możemy sądzić oprawców? To, że się zna nazwiska, nie uprawnia do publikowania ich, dopóki nie zostanie udowodniona ich wina. A czy jest to dziś z prawnego punktu widzenia możliwe?

   Refleksją podzieliły się także reżyserki.

Ten film opowiada o człowieku – pomijając narodowość i jakikolwiek kontekst jego pojawienia się w danym miejscu. O człowieku dokonującym złego czynu, o ofierze i świadkach, którzy przez lata żyją ze świadomością, że widzieli dane zdarzenie. Wątek Jezusa i Judasza jest ważny jako nić przewodnia dla zrozumienia pozostałych opowieści – wyjaśniała P. Carlucci.

   Zdaniem Piotra Kucaba film pokazuje, że my jako ludzie, przyznajemy się, że nie wszystko, co się działo w naszej Małej Ojczyźnie, było dobre, wręcz boli nas to, co złego się wydarzyło.

Jesteśmy Polakami, ale i chrześcijanami, stąd mamy wspaniałe narzędzie jakim jest sakrament pojednania. I pozwala nam, w kontekście czysto religijnym, obmyć się z win. Możemy stanąć twarzą w twarz z człowiekiem, wybaczyć i prosić o wybaczenie – mówił filmowy Judasz.

   Kierownik projektu Magdalena Lubańska nie ukrywa, że początkowo dokument miał mieć nieco inny kształt. Ale kiedy wyłoniły się kwestie historyczne, a z nimi wciąż bolesna przeszłość, postanowiła stworzyć obraz, gdzie wrażliwość religijna i historyczna przenikają się.

 – Przeplecenie wątków historycznych i religijnych było zamierzone, bowiem dzięki temu udało nam się osiągnąć pewną delikatność i metaforyczność podjęcia tych trudnych tematów. Film jest częścią większego projektu badawczego, ale już teraz stał się świetnym przyczynkiem do dyskusji o bolesnej przeszłości – dodała M. Lubańska.

   Tytuł „Nie sądzić” prowokował bez wątpienia do dyskusji. Jak świetnie podkreśliła jedna z osób zabierających głos, tytuł nie jest ani pytaniem ani stwierdzeniem, jest zawieszony nad filmem i jego bogatą wymową. Ilu widzów będzie go oglądało, tyle będzie interpretacji.

 

Komentarze
Popularne
Najnowsze na Forum