Wiola ma tylko jedno marzenie

Autor: 14.09.2017 Nr: 37/2017
Rak odebrał Wioli sprawność, ale nie marzenia. Pomóc może każdy, wpłacając dowolną kwotę na konto zbiórki na stronie: https://pomagam.pl/rehabilitacjawioli
Rak odebrał Wioli sprawność, ale nie marzenia. Pomóc może każdy, wpłacając dowolną kwotę na konto zbiórki na stronie: https://pomagam.pl/rehabilitacjawioli
Fot. Archiwum prywatne

Mimo młodego wieku, los nie oszczędził młodej studentki  Niżatyc w gminie Kańczuga. Choroba przyszła podstępnie, przykuła ją do wózka, odebrała samodzielność, ale nie marzenia. Wioletta Dusza nie poddaje się i chce walczyć o swoje szczęście, by móc znów żyć pełnią życia, chodzić i biegać, a przy tym nie przestawać się uśmiechać.

„Jestem Wiola i mieszkam w małej wiosce na Podkarpaciu. Mam dopiero 21 lat, a wizja śmierci jest tak blisko. Zbyt mało czasu miałam na korzystanie z życia. Znajomi wyjeżdżają na wakacje, a ja na chemioterapię. Chodzą po górach, a ja nie mogę wyjść z domu bez czyjejś pomocy przy wózku” – tak zaczyna się opowieść młodziutkiej studentki, która walczy z rakiem i sama zaczęła szukać pomocy u osób, które mogą jej pomóc przybliżyć się do marzeń. Ale od początku...

   Zdolna i pracowita. Dwie szkoły do których uczęszczała jednocześnie – technikum informatyczne i szkoła muzyczna, nie były najmniejszym problemem, a edukację każdego roku kończyła z biało-czerwonym paskiem. Do tego społeczniczka, wrażliwa na potrzeby innych. Dziś, jak mówi, jest to nie możliwe. Niepełnosprawność zabrała jej cześć życia, które kochała – podróże i wędrówki po Bieszczadach.

Z zapałem uczyłam się matematyki i fizyki, wiązałam z tym duże plany i nadzieje na przyszłość. Po maturze zdanej na bardzo wysokim poziomie rozpoczęłam studia na kierunku mechatronika na Politechnice Rzeszowskiej. W tym momencie życia moja piękna historia się kończy – ucina Wioletta Dusza.

 

Straszliwy wyrok

Końcem listopada 2016 roku usłyszałam wyrok: guz w rdzeniu kręgowym. Nie sądziłam wtedy, że czeka mnie tak ciężka i długa droga, na końcu której może stać śmierć. Dzięki niesamowitemu szczęściu, trafiłam do profesora Andrzeja Maciejczaka z Tarnowa, który zgodził się mnie zoperować mimo wielkiego ryzyka paraliżu. Dzięki rehabilitacji, już po tygodniu od operacji porzuciłam kule – opowiada 21-latka.

   Szczęście było jednak przedwczesne, bo po trzech tygodniach zaczęła się czuć gorzej i konieczny był powrót na wózek. Przyszła też ekspertyza guza: Gwiaździak anaplastyczny WHO III.

Tak szybko jak siły odzyskałam, tak też je straciłam. Historia zaczęła się powtarzać i rezonans pokazał najgorsze ... guz odrósł. Powodował ból, którego nie dało się stłumić żadnymi lekami, który nie pozwalał spać ani funkcjonować. Po drugiej operacji okazało się, że guz się „zezłościł” – glejak wielopostaciowy WHO IV. Już wtedy nie czułam lewej nogi, niestety nadal jej nie czuje. Wiedziałam, że będę walczyć z całych sił, dla mamy, taty, rodziny i chłopaka, który jest dla mnie ogromnym wsparciem, a szczególnie dla siebie, bo życie jest piękne, bo chcę żyć – wyznaje.

 

Potrzebne wsparcie dobrych ludzi

Dzięki swojemu samozaparciu i pomocy przyjaciół Wioletcie udało się zdać sesję z wysoką średnią ocen i nadal kontynuować studia. Teraz marzy o pozbyciu się raka, porzuceniu wózka i odzyskaniu sprawności fizycznej. Wie, że przed nią długa droga.

W marcu tego roku trafiłam do Instytutu Onkologii w Gliwicach, gdzie przeszłam miesięczną radioterapię i rozpoczęłam chemioterapię, którą wciąż kontynuuję. Leczenie jest jednak bardzo drogie – przyznaje.

   Koszt trzymiesięcznego pobytu w ośrodku rehabilitacji to kwota około 50 tysięcy złotych, choć i tak to dopiero początek. Pieniądze potrzebne są również na zakup przyrządów do rehabilitacji, między innymi rotora oraz poręczy i schodów do nauki chodzenia, sprzętu ortopedycznego, a także na pokrycie kosztów turnusu rehabilitacyjnego i dojazdów związanych z leczeniem i rehabilitacją, bo ta odbywa się ok. 300 km od miejsca zamieszkania.

Wierzę, że kiedyś będę zdrowa, będę chodzić, a nawet biegać i skakać. Będę się uśmiechać i cieszyć wiedząc, że to właśnie dzięki Wam pokonałam barierę jaką stawia mi niepełnosprawność. Zależy mi tylko na zdrowiu i sprawności, nie pragnę niczego innego. Dlatego, tak bardzo proszę o pomoc – zwraca się do ludzi dobrej woli.

   Wioletta utworzyła na stronie „https://pomagam.pl/rehabilitacjawioli” zbiórkę, gdzie można wpłacać pieniądze, które pozwolą jej pokryć koszty leczenia i rehabilitacji. Korzystający z Facebooka mogą udostępniać zbiórkę innym osobom, dzięki czemu liczba użytkowników do których dotrze informacja powiększy się, przez co zwiększy się szansa na pomoc dla młodej studentki. Ci, którzy chcą i mogą pomóc w inny sposób, mogą kontaktować się z Wiolą pod adresem: wioletta.dusza@gmail.com

 

Komentarze
Popularne