Uciekali po kradzieży, stanęli przed sądem

Autor: 22.09.2017 Nr: 38/2017
Uciekali po kradzieży, stanęli przed sądem

12 września przed Sądem Rejonowym w Przeworsku stanęło dwóch z trzech mężczyzn, którzy dopuścili się kradzieży w jednej z miejscowości pod Przeworskiem, a następnie nie zatrzymali się do kontroli policyjnej i spowodowali kolizję.

Do zdarzenia doszło 26 marca br. Wg ustaleń policji trzech mężczyzn włamało się do garażu, skąd skradli mienie znacznej wartości i oddalili się samochodem marki BMW. Pojazd zauważyli policjanci, którzy zostali skierowani na miejsce zdarzenia i próbowali zatrzymać go do kontroli. Kierujący nie zatrzymał się, przyspieszył i zaczął uciekać w kierunku centrum miasta. Policjanci ruszyli w pościg, a inny patrol został skierowany na trasę ucieczki pojazdu. Na ul. Lwowskiej w rejonie skrzyżowania z ul. Misiągiewicza, kierowca BMW stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z volkswagenem golfem. Po zderzeniu mężczyźni zaczęli uciekać pieszo. Uciekinierami okazali się 29-latek, 26-latek i 17-latek – mieszkańcy powiatu jarosławskiego. Najmłodszy z mężczyzn nie posiadał uprawnień do kierowania. W ich samochodzie policjanci znaleźli skradzione przedmioty, m.in. klucze płaskie, nasadowe, akumulator, radio samochodowe, wyrzynarkę czy pistolet do kół. W zaparkowanym już później na policyjnym parkingu BMW, policjanci znaleźli również narkotyki, ale nikt nie przyznał się do ich posiadania.

 

Dwóch stawiło się w sądzie

Kierujący BMW Konrad P., najmłodszy z mężczyzn, za kierowanie bez uprawnień i spowodowanie kolizji miał już osobną rozprawę. W sprawie karnej, będący na utrzymaniu rodziców 18-latek, uczeń liceum, przyznał się do kradzieży na posesji w Mirocinie, ale nie do włamania, bo jak twierdził, drzwi garażu były otwarte – nie trzeba było używać siły (choć poszkodowany twierdził inaczej). Mówił także, że wraz z kolegami nie jechali z zamiarem kradzieży, a jedynie wyegzekwować dług od syna poszkodowanego, który im trzem był winien 3 tysiące złotych i jedynie na poczet tego długu, chcieli zabrać z garażu sprzęt przedstawiający jakąś wartość. Z synem poszkodowanego nie mogli znaleźć kontaktu, nawet numer telefonu przestał być aktualny. Ostatecznie okazał skruchę i przeprosił poszkodowanego.

   Patryk K., wcześniej karany, również przyznał się do zabrania rzeczy, ale do włamania już nie. Potwierdził, że syn poszkodowanego był winien im pieniądze, a zabrane rzeczy miały być zabezpieczeniem. Nie pamiętał, w jakich okolicznościach pożyczyli pieniądze i na co miały być przeznaczone. Konrad P. podkreślał, że nie chcieli zrobić nic złego i gdyby wiedzieli, że przedmioty nie należą do ich dłużnika, a jego ojca, nie zabraliby ich. Podczas rozprawy także przeprosił poszkodowanego.

   Marcin U., który wcześniej był skazany prawomocnym wyrokiem na 3 lata pozbawienia wolności, nie pojawił się w sądzie.

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum