Broń większa od "napastnika"

Autor: bk 13.10.2017 Nr: 41/2017
– Kto który złapał się w potrzask nie przeżył. Pułapka stanowiła też zagrożenie dla innych zwierząt np. jeży – podkreślają Witold Nykiel i Kazimierz Chrapek, który próbowali ratować rannego kota.
– Kto który złapał się w potrzask nie przeżył. Pułapka stanowiła też zagrożenie dla innych zwierząt np. jeży – podkreślają Witold Nykiel i Kazimierz Chrapek, który próbowali ratować rannego kota.

Narzędzie, które miało służyć do łapania szczurów, stanowiło śmiertelne zagrożenie dla bezpańskich kotów mieszkających w obrębie ogródków działkowych w Jarosławiu. Jeden z działkowiczów postanowił bowiem pozbyć się gryzoni za pomocą potrzasku.

– Na terenie ogródków działkowych żyje sporo bezpańskich kotów. Opiekuję się nimi. Dokarmiam je, jeden był wysterylizowany. Staramy się, żeby mogły tu spokojnie żyć, nikomu nie przeszkadzać i nie rozmnażać się zbytnio –  mówi Witold Nykiel, właściciel jednej z nieruchomości znajdujących się na terenie ogródków działkowych "Słoneczne".

– Kilka dni temu wyjeżdżaliśmy z kolegą z ogródków. Było po 19.00. Wychodząc usłyszeliśmy straszny pisk. Wzięliśmy latarkę, żeby zobaczyć co się dzieje – opowiada mężczyzna. Okazało się, że odgłosy wydaje kot, który złapał się w pułapkę zastawioną na jednej z działek. Mężczyźni chcieli uwolnić kota i sprawdzić w jakim jest stanie.

– Podczas uwalniania kot nam uciekł. Później próbowaliśmy go złapać, jednak udało się to dopiero dwa czy trzy dni później. Pojechaliśmy z nim do weterynarza. Niestety mimo interwencji zwierzę zdechło – opowiada mężczyzna.

   Mężczyźni, którzy uwolnili kota pokazują pułapkę, którą znaleźli na jednym z ogródków. Duże, metalowe urządzenie które zatrzaskuje się gdy zwierzę stanie w jego środku. Potrzask, jakiego w dawnych czasach używało się do łapania zwierząt. Dziś uznawany za narzędzie kłusownicze.

– Jak można coś takiego zastawić na kota. Przecież to jest męczenie zwierząt – mówią mężczyźni.

 

Pułapka na szczury.

– Mąż dostał tę łapkę od znajomego, ten miał ją wcześniej w stodole. Miała być to łapka na szczury, które zjadały nam wszystko co urodziło się na działce – wyjaśnia pani Helena, właścicielka działki, na której zastawiona została pułapka. Podkreśla, że wcześniej z gryzoniami próbowała walczyć za pomocą trutki i mniejszych pułapek. Nic nie skutkowało. Lekarstwem na grasujące gryzonie miała stać się stara łapka przyniesiona przez jej męża.

– Nie jesteśmy sadystami, lubimy zwierzęta i sami mamy w domu kota. Nigdy nie zastawilibyśmy tej pułapki, gdybyśmy wiedzieli, że może ona być niebezpieczna dla innych zwierząt – podkreśla kobieta. Zapewniając, że urządzenie nigdy więcej nie zostanie zastawione na jej posesji.

 

Sprawę bada Policja

– Policjanci prowadzą czynności wyjaśniające w tej sprawie – informuje kom. Marta Gałuszka, oficer prasowy KPP w Jarosławiu. Wyjaśnia, że funkcjonariusze interweniowali na tereni ogródków działkowych po zgłoszeniu dotyczącym skłusowania kota. Policjanci sprawdzają, czy doszło do naruszenia art. 52 prawa łowieckiego, który mówi: „Kto gromadzi, posiada, wytwarza, przechowuje lub wprowadza do obrotu narzędzia i urządzenia przeznaczone do kłusownictwa (…) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

 

Przedstawiona wyżej sytuacja pokazuje, że nawet w tak pozornie prostej sprawie, jak próby pozbycia się gryzoni warto zachować rozwagę. Upewnijmy się, że sposób, którego używamy jest odpowiedni do wielkości i charakteru zwierząt, jakich chcemy się pozbyć. Używanie wnyków i sideł może stwarzać nie tylko zagrożenie dla żyjących dziko zwierząt, może również być przyczyną naszych kłopotów. Uważajmy, abyśmy przez niedopatrzenie sami nie znaleźli się w potrzasku.

 

 

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum