Mieszkańcy przeciw śmietnisku

Autor: bk 20.10.2017 Nr: 42/2017
Mieszkańcy przeciw śmietnisku

Mieszkańcy miejscowości Młyny oraz Korczowa zorganizowali w ubiegłym tygodniu protest przeciwko uciążliwościom, jakie ich zdaniem powoduje działający na terenie między ich miejscowościami Zakład Zagospodarowania Odpadów. Aby wyrazić swoje niezadowolenie mieszkańcy zablokowali drogę prowadzącą do zakładu.

– Mamy już dość smrodu. Ten zakład nas truje. Nie możemy już dalej żyć w takich warunkach – skarżyli się protestujący. Podkreślając, że nie chcą już dłużej znosić uciążliwości, przede wszystkim przykrego zapachu, który ich zdaniem wydobywa się właśnie z terenu dawnego składowiska odpadów, na którym działa od kilku lat Zakład Zagospodarowania Odpadów firmy "Empol".

– Odór jest nie do wytrzymania. Jak tylko wieje ze strony śmietniska, jest strasznie. Nie wiemy, jak mamy tu żyć, wychowywać dzieci. Niech zniwelują ten smród – skarżą się protestujący. Podkreślają, że ich zdaniem wcześniej kiedy na składowisku nie było tylu odpadów mniejszy był również smród.

– Teraz jest naprawdę źle. Co z tego, że są kompostery. Ile one pomieszczą? Tutaj przyjeżdża śmieciarka za śmieciarką i to wszystko co one przywożą składowane jest pod gołym niebem. To się ulatnia i śmierdzi. A my cierpimy – mówili mieszkańcy zebrani na blokadzie drogi, która miała miejsce we wtorek, 10 października.

– Nie chodzi nam o to, żeby zamknąć ten zakład. Wiemy, że to nie jest możliwe. Chcemy, aby zastosować technologie zmniejszające uciążliwość – mówi Michał Baran, sołtys miejscowości Młyny, na terenie której znajduje się zakład. – Niech zakład funkcjonuje, niech zarabiają pieniądze. Wiadomo, że gdzieś trzeba śmieci wywozić. Trzeba jednak zainwestować w technologie, które pozwolą nam normalnie żyć – podkreśla. Dodając przy tym, że na przykry zapach skarżą się mieszkańcy Młynów, Korczowej i Chotyńca.

– W zależności od tego, w którą stronę wieje wiatr śmierdzi w którejś z miejscowości. Odór da się często wyczuć także na przejściu granicznym w Korczowej – mówią protestujący. Podkreślają także, że liczą na zainteresowanie i wsparcie ze strony władz gminy.

– Było spotkanie, po nim miało dojść do porozumienia, ale niczego takiego nie było. Z tego względu postanowiliśmy zorganizować dzisiejszy protest. Mamy nadzieję, że zwróci on uwagę władz na nasz problem – dodają. Podkreślając, że mają już dość czekania. Oczekują konkretnych działań i skutecznej pomocy ze strony Urzędu Gminy. Tym bardziej, że to gmina jest właścicielem terenu, na którym znajduje się składowisko odpadów. Zajmująca się zagospodarowaniem odpadów firma jest tylko jego dzierżawcą.

 

– Działamy zgodnie z literą prawa. Spełniamy wszystkie ustalone przepisami normy. W związku z protestami prowadzone są i były liczne postępowania i kontrole. Nie wykazały one żadnych nieprawidłowości – podkreśla Leszek Rataj, dyrektor do spraw rozwoju w firmie Empol. Podkreśla on, że przedłużające się postępowania organów odpowiedzialnych za ochronę środowiska opóźniają także zaplanowane przez zakład inwestycje, które mają na celu zmniejszenie ryzyka wystąpienia uciążliwości dla mieszkańców. Chodzi m.in. o zamontowanie nowoczesnych filtrów na hali.

– Od początku funkcjonowania zakładu używamy tej samej technologii. Dziwi więc fakt, że skargi i protesty pojawiły się dopiero stosunkowo niedługo – podkreśla L. Rataj. Wyjaśnia on, że jeśli chodzi o proces technologiczny, który opiera się m.in. na wykorzystaniu komposterów z zamkniętym obiegiem powietrza do niewielkich uciążliwości może dochodzić jedynie podczas ich załadunku i rozładunku, który odbywa się raz na ok. 2 tygodnie.

   Przedstawiciel Empolu podkreśla, że władzom zakładu zależy na tym, aby zakład mógł funkcjonować w tym miejscu i nikomu nie przeszkadzać. Zauważa przy tym, że liczy na dialog i szukanie wspólnych rozwiązań, które umożliwią zgodne współistnienie zakładu i okolicznych miejscowości.

   L. Rataj wyjaśnia także, że na terenie składowiska prowadzone są obecnie prace związane z procesem rekultywacji kwatery nr 1.

– W ramach rekultywacji jesteśmy zmuszeni prowadzić także prace ziemne, które czasami wymagają przesunięcia mas odpadów. To może prowadzić do krótkotrwałych uciążliwości zapachowych. Prace te nie są jednak nigdy prowadzone w godzinach po południowych czy w weekendy – dodaje. Zauważając również, że najbardziej intensywne prace rekultywacyjne prowadzone były w maju. Co nie pokrywa się z okresami wzmożonych uciążliwości przedstawionymi przez protestujących. Przedstawiciel Empolu wyjaśnia, że spółka dokłada starań, aby prace te zakończyły się jak najszybciej. Nie powinny one potrwać dłużej niż do końca roku.

   L. Rataj zauważa przy tym, że gdyby nie działalność zakładu rekultywacją zamykanych kwater zająć musiałby się Urząd Gminy.

   Przedstawiciele formy podkreślają, że są otwarci na dialog i szukanie wspólnych rozwiązań. Mieszkańcy są z kolei zniecierpliwieni sytuacją i liczą na pomoc Urzędu Gminy, który do tej pory milczy w sprawie skarg mieszkańców.

 

Komentarze
Popularne