Budżet „na bogato” i nie bez emocji

Autor: 05.01.2018 Nr: 1/2018
Budżet zdaniem wielu prorozwojowy, odpowiadający na liczne potrzeby mieszkańców, pełen inwestycji, nie spotkał się z pełną akceptacją radnych Klubu PiS.
Budżet zdaniem wielu prorozwojowy, odpowiadający na liczne potrzeby mieszkańców, pełen inwestycji, nie spotkał się z pełną akceptacją radnych Klubu PiS.

To była bez wątpienia pierwsza w tym minionym już roku, a może i w całej kadencji sesja Rady Miasta Przeworska, o której nie można powiedzieć, że przebiegła spokojnie i bez większych emocji. Tych ostatnich rzeczywiście nie brakowało. Tak jak przytyków, uszczypliwych uwag i słów, które przypuszczalnie gdyby nie chodziło o budżet w roku wyborczym, zwyczajnie by nie padły.

Projekt uchwały budżetowej przedstawił burmistrz Leszek Kisiel.

Planowane dochody budżetu na 2018 rok wyniosą 68 milionów 650 tysięcy złotych, natomiast wydatki 71 milionów 770 tysięcy złotych, w tym wydatki na inwestycje 12 milionów 855 tysięcy złotych. Deficyt wyniesie 3,1 mln złotych, a źródłami jego pokrycia będą wolne środki jako nadwyżki środków pieniężnych na rachunku bieżącym.

To budżet największy w historii miasta, ambitny, specyficzny – mam świadomość, jakie wyzwania ze sobą niesie, a jednocześnie budżet ustabilizowany finansowo. Mamy najwyższe od 28 lat wydatki na inwestycje, choć przy konstrukcji budżetu nie brano pod uwagę żadnych kredytów komercyjnych. To także już piąty rok, kiedy nie podniesiono w mieście podatków lokalnych – wymieniał włodarz miasta.

   Na transport i łączność gmina miejska wyda 4,7 mln zł, oświatę i wychowanie 23,4 mln zł, administrację publiczną 5,6 mln zł, obsługę długu publicznego 740 tys. zł, pomoc społeczną 18,6 mln zł, gospodarkę komunalną i ochronę środowiska 10,3 mln zł. Kultura i ochrona dziedzictwa narodowego pochłonie 3,6 mln zł, a kultura fizyczna 1,7 mln zł.

   Rok 2018 będzie kolejnym rokiem licznych inwestycji. W budżecie zaplanowano aż 70 zadań, w tym ponad 40 drogowych. W porównaniu do roku poprzedniego nastąpił wzrost prawie 100 % wydatków na drogi, co pozwoli na realizację zadań, o które wnioskowali mieszkańcy – drogi, chodniki czy parkingi.

   Wśród licznych zadań znalazły się m.in. stabilizacja osuwisk w rejonie ul. Czarnieckiego oraz ul. Wałowej, Bernardyńskiej i Krętej, przebudowa Miejskiego Ośrodka Kultury, dalsza przebudowa muru na starym cmentarzu, przebudowa Domu Kultury przy ul. Wiejskiej I etap, budowa budynku magazynowego Centrum Zarządzania Kryzysowego, remont i przebudowa budynku MOK, rewitalizacja skansenu „Pastewnik”, budowa i przebudowa kanalizacji deszczowej, odnawialne źródła energii, rozbudowa oświetlenia ulicznego czy budowa placów zabaw.

 

Peany pochwalne mieszały się z krytyką

Dyskusja nad budżetem rozpoczęła się od wywodu radnej Elżbiety Cholewy, która odniosła się do słów na radnego Ryszarda Łuczyka, które padły na Komisji, zarzucającego, iż budżet jest niesprawiedliwy, faworyzujący radnych, którzy startowali z listy obecnego burmistrza. I wyliczyła jakie środki zainwestowano na poszczególnych osiedlach (z którymi to wyliczeniami niekoniecznie zgodzili się niektórzy radni). Przypomniała też radnemu Łuczykowi, o milionowej inwestycji na jego terenie w ubiegłej kadencji.

Nie mówmy teraz o minionej kadencji, ale o bieżącej. Budżet jest wyraźnie tendencyjny – bronił się R. Łuczyk. – W poprzedniej inwestycje były różne i w różnych miejscach. Natomiast w obecnej, dla przykładu u kolegi radnego [Krzysztofa Wiśniowskiego – przyp. Red.] było w tamtym roku ponad 800 tys. zł na inwestycje, na 2018 r. zaplanowano 490 tys. zł, więc o czym my mówimy? – odniósł się R. Łuczyk i złożył wniosek o przesunięcie środków ze zbyt wysokiej jego zdaniem dotacji dla MOK na przebudowę ul. Dobrej bocznej, argumentując, że żal mu mieszkańców, którzy mają tak fatalny dojazd do domu. Do tych słów z kolei odniósł się radny K. Wiśniowski, przypominając R. Łuczykowi wykonane już na jego obszarze inwestycje na spore kwoty i zaproponował wyrównanie osiedli w całym mieście do podobnego poziomu, by móc później grymasić.

   Z wystąpieniem E. Cholewy nie zgodził się Maciej Szewczyk, pytając, gdzie wymieniona przez nią kwota została zainwestowana na os. Konopnickiej, bo on inwestycji na takie sumy nie zauważył. Podkreślał, że od początku kadencji jedynie słyszy, że to osiedle specyficzne, „pod władaniem” spółdzielni.

Nie było inwestycji wcześniej, nie ma teraz. Były spotkania z burmistrzem, rozmawialiśmy o budżecie, ale jak widać, efektów nie ma. Już to mówiłem, ale powtórzę: dla mnie to nie jest budżet marzeń, tylko budżet kolegów, szkoda – zauważył M. Szewczyk i złożył wniosek o przesunięcie kwot z remontu dachu na zajeździe Pastewnik, by móc wykonać wygodny i bezpieczny wjazd na osiedle przy bloku nr 3.

   Do dyskusji włączyli się radni Adam Kaczmar i Adam Zabłocki ganiąc kolegów, dlaczego wprowadzają zamieszanie z wnioskami teraz, gdy czas na takie zmiany oraz rozmowy był od połowy listopada lub choćby na ostatnich komisjach.

   Przewodniczący Tomasz Kojder podsumował, że o budżecie można mówić wiele, że jest rekordowy, imponujący jeśli chodzi o inwestycje, ale niekoniecznie, że jest to budżet zrównoważonego rozwoju. Zarzucił, podobnie jak radny Łuczyk i Szewczyk, że są wybrane osiedla, gdzie są skumulowane inwestycje. Powiedział też o innych zastrzeżeniach, choćby o tym, że sukcesywnie co roku wydaje się coraz więcej pieniędzy na promocję – w planowanym budżecie ponad 200 tys. zł. Złożył w tym miejscu wniosek na przebudowę ul. Stolarskiej. Podkreślił, że każda inwestycja będzie lepsza niż przeznaczanie kwot dodatkowych na promocję. Zarzucił też burmistrzowi brak inicjatywy, aby wspólnie z radnymi rozmawiał o możliwościach inwestycyjnych na osiedlach.

 

Osiedle to nie okręg wyborczy

Atak w imieniu radnych, którzy startowali z komitetu L. Kisiela odparł radny Tomasz Majba, przypominając, że osiedle to nie okręg wyborczy. I podając kilka kwot wskazał choćby na swoim przykładzie, że nie widzi żadnej faworyzacji. Przypomniał, że inwestycje nie kończą się na tym roku i zaapelował o rozsądek. Ad vocem ostatniej wypowiedzi T. Kojdra wystąpił też radny M. Janisz.

Nie czuję żadnej ujmy, jeśli to ja idę do burmistrza i proszę o spotkanie. To mnie zależy, by moje zadania czy problemy były znane burmistrzowi – mówił.

Do wypowiedzi radnych PiS odniósł się sam burmistrz L. Kisiel.

Pracę nad każdym budżetem planuje się w roku poprzednim i jest to ogrom planowania tego, co chce się zrobić. Jeśli komuś się wydaje, że może wrzucać sobie inwestycje nieprzygotowane, bez jakiejkolwiek logiki, to gratuluje pomysłu. Takich inwestycji nie da się przeprowadzić nawet w ciągu roku. Państwo mieliście czas, by uwagi wnieść na piśmie, dyskutować, przekonywać do tego, że budżet może być jeszcze lepszy. Z przekonaniem mówię, że każdy budżet od 3 lat jest projektowany mając na uwadze wszystkie osiedla – o ile się wie, w jakim osiedlu się mieszka, bo widać z wypowiedzi, że niektórzy nie wiedzą. Uwagi i ironie są nie na miejscu z państwa strony – powiedział L. Kisiel.

   Nawiązał do wniosku złożonego przez M. Szewczyka, podkreślając, że Miasto nie jest nawet właścicielem, by cokolwiek robić na osiedlu Konopnickiej i nie wie, czy ktoś zechce ten grunt sprzedać. Spółdzielnia Mieszkaniowa ma tam 90% terenu. Nie można nawet zlecić dokumentacji z pozwoleniem na budowę. Podobne sytuacje są też w kilku innych miejscach – choćby na ul. Misiągiewicza czy ul. Krasickiego.

Do czego służą takie „wrzutki”? Ściągniemy z Pastewnika, damy na Konopnicką? Chyba tylko po to, aby pokazać, że są różnice zdań, bo ja tutaj logiki żadnej nie widzę. Pan tych zadań nie zgłaszał wcześniej – dodał Burmistrz, podkreślając, że na wszystkich osiedlach będą prowadzone inwestycje, znów podkreślając różnice miedzy osiedlem a okręgiem wyborczym.

Na jednych nie trzeba aż tyle inwestować, bo już tam były milionowe inwestycje, na innych z kolei należy inwestować, by nie odbiegały od pozostałych – uściślił Burmistrz i zwrócił się do Przewodniczącego Rady. – A wracając do tematu schodów na Bernardyńskiej czy Stolarskiej, to jestem zmuszony powiedzieć, że były zaplanowane wraz z zespołem inwestycji pod jeden potężny projekt z miastem Jarosław, Tyczyn i 15 parafiami. I proszę się zapytać swoich kolegów w Warszawie, dlaczego został utrącony? A skutek jest taki, że nie możemy tego robić, bo nie ma na to pieniędzy. Przeszedł przez kilka szczebli, a na koniec dostał „strzała”. Zostały tylko nasze, techniczne projekty. Podkreślam, nie da się wszystkiego zrobi w ciągu 3 lat!

   Wyjaśnił też, że kwota przeznaczona na promocję w roku 625-lecia miasta, licznych jubileuszy, nie jest wygórowana.

Ja rozumiem, że nadchodzą wybory samorządowe, że każdy będzie kandydował, pokazywał, co potrafi i państwo nie chcecie, by burmistrz Leszek Kisiel miał możliwość promocji miasta. Ja to rozumiem z punktu widzenia logiki wyborczej, ale mieszkańców to kompletnie nie interesuje, bo oni przynajmniej raz czy dwa razy w roku potrzebują przyjść na fajną imprezę – skwitował.

   Wnioski złożone przez radnych poddane zostały głosowaniu, ale nie uzyskały akceptacji większości (7 głosów za, 7 przeciw, 1 wstrzymujący). Ostatecznie budżet został przegłosowany 8 głosami za, 1 przeciwnym i 6 wstrzymującymi.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum