Pożegnanie w morzu kwiatów i łez

Autor: 12.01.2018 Nr: 2/2018
Grób Ani i Dominiki (na zdj.), podobnie Klaudii, Sławka i Bogusława, obsypany został kwiatami. Parafianie przez kolejne dni palili na ich grobach znicze.
Grób Ani i Dominiki (na zdj.), podobnie Klaudii, Sławka i Bogusława, obsypany został kwiatami. Parafianie przez kolejne dni palili na ich grobach znicze.

W ostatnim pożegnaniu młodych mieszkańców Tryńczy i Ubieszyna, którzy stracili życie w wodach Wisłoka 25 grudnia, wzięły udział setki osób – rodzina, przyjaciele, koledzy ze szkoły, księża katecheci, sąsiedzi i mieszkańcy rodzinnych wsi. We wtorek, 2 stycznia pochowano siostry Anię (16 l.) i Dominikę (18 l.). W środę Bogusława (27 l.) i Sławomira (24 l.). W czwartek odbył się pochówek Klaudii (19 l.). Wszyscy spoczęli na cmentarzu parafialnym w Tryńczy.

To były bardzo smutne trzy dni. Serca mieszkańców solidaryzowały się w cierpieniu z najbliższymi ofiar. Przycichły rozmowy, a na ogół ruch i gwar zastąpiły smutek, przygnębienie i wciąż niedowierzanie. Takiej tragedii wieś jeszcze nie widziała. Pytanie: Dlaczego? – zadawał sobie tutaj każdy.

   Piątka młodych ludzi wyszła z domów w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia 25 grudnia i nie wróciła. Po prawie dwóch dniach poszukiwań rodzice trzech nastolatek zgłosili zaginięcie. Informacja obiegła Internet i właściwie cała Polska szukała dziewcząt oraz towarzyszących im młodych mężczyzn. Wciąż z wiarą, że odnajdą się cali i zdrowi. Niestety, 29 grudnia 2017 r. służby ratownicze wyciągnęły z nurtów Wisłoka daewoo tico, w którym znaleziono ciała pięciu osób. Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną ich śmierci było utonięcie. Na szczegółowe jej wyniki trzeba jeszcze poczekać. Śledczy zbadają także przyczyny tego tragicznego w skutkach zdarzenia.

 

„Żadne słowo nie odda tego, co czuje serce. A serce po prostu płacze...”

Drugiego dnia nowego roku społeczność Tryńczy pożegnała dwie zmarłe siostry – Anię i Dominikę. Ania byłą uczennicą pierwszej klasy Zespołu Szkół Licealnych im. Bolesława Chrobrego w Leżajsku. Przez prawie dwa lata była mażoretką w grupie „Finezja”. Energiczna, żywiołowa i bardzo zdolna. Dominika – przeciwieństwo Ani, spokojna, cicha i jak to starsza siostra, strofowała młodszą, gdy ta coś przeskrobała. Uczyła się w drugiej klasie Zespołu Szkół Technicznych im. T. Kościuszki w Leżajsku.

Zawsze pogodne, radosne i lubiane, cieszyły się życiem. Obie innych charakterów, ale wspaniałe, serdeczne przyjaciółki – wspominają je koleżanki.  

   Widok dwóch dębowych trumien z ciałami sióstr, osypanych białymi kwiatami i rodziców pochylonych nad ukochanymi córkami, wycisnęły łzy największemu twardzielowi.

Śmierć przerwała nić ich życia, przyszła nagle i niespodziewanie. Śmierć jest ślepa i zawsze przychodzi nie w porę – mówił podczas homilii proboszcz parafii ks. Roman Trzeciak. – Tam w kaplicy pogrzebowej najbliższa rodzina, krewni, mogli ostatni raz popatrzeć na twarze ukochanych osób. Rodzice nie mogli oderwać wzroku od ukochanych córek, bo wiedzą, że już nigdy nie popatrzą na ich twarze. Pani Maria tak długo czekała na pierwsze dziecko. Jakże byli z panem Adamem szczęśliwi, gdy Dominika przyszła na świat. Dwa lata później na świat przyszła Anna, kolejne szczęście – bo dla rodzica dziecko jest największym szczęściem, jest skarbem. Dziś ich dom będzie inny, nie będzie tam kochanych córek, nie będzie słychać krzyków i rozmów dzieci, a rodzice będą wsłuchiwać się w tę straszną ciszę. Teraz wszystko będzie inne – mówił proboszcz i dodał jednocześnie otuchy, że śmierć nie kończy wszystkiego. Pocieszył, że Ania i Dominika przeszły przez próg śmierci do innego życia, gdzie nie ma bólu, cierpienia i łez.

   Ania i Dominika nie miały rodzeństwa. Ich rodzice pochowali jedyne, wymodlone dzieci, którymi Bóg ich obdarzył.

 

„Każdy człowiek popełnia grzechy. Przed Bogiem nikt nie jest bez winy”

W środę rodzina, przyjaciele, mieszkańcy gminy Tryńcza i okolic, pożegnali pochodzących z Ubieszyna Sławomira (24 l.) i Bogusława (27 l.). To z nimi nastolatki spotkały się tamtego pamiętnego dnia.

Obaj znali się od dziecka. Normalne chłopaki, Boguś spokojny, normalny chłopak, dobry mechanik, pracowity, w latach szkolnych trochę urwis, ale lubiany i miły dla każdego. Sławek lubił zabawę, ale to jak każdy w tym wieku. Był też strażakiem w OSP, pomocnym, zaangażowanym. Pracował za granicą, za własne pieniądze potrafił doposażyć jednostkę w brakujące sprzęty. Miał szczodre serce – wspomina go kolega ze szkoły. – Niedawno też brał udział w poszukiwaniach nad Wisłokiem, gdy zaginęła mieszkanka gminy Gać. To niestety była jego ostatnia akcja – dodaje .

   Kapłan podczas nabożeństwa pogrzebowego podkreślał, że każdy człowiek popełnia błędy i że nie wolno nam nikogo oceniać. Prosił o wsparcie duchowe dla rodzin pogrążonych w bólu po stracie najbliższych. Sławkowi w jego ostatniej drodze towarzyszyli przyjaciele offroadowcy z RPZ OFF ROAD i Łańcut 4x4. Gdy jego ciało składano do grobu, zawyły też strażackie syreny.

   Śmierć Bogusia była kolejnym ciosem dla jego rodziców. Kilka lat temu stracili młodszego z synów. W środę znów, w nieopisanym bólu, musieli pochylić się nad trumną i pochować kolejne dziecko.

 

„Klaudio, popatrz, jak wszyscy cię kochają”

Klaudię, uczennicę ostatniej klasy ZST w Leżajsku, pochowano 4 stycznia.

Śliczna, drobna blondynka, zaradna, wesoła i uśmiechnięta. Mieszkaliśmy niedaleko siebie. Była taką perełką w rodzinie, jedyną i ukochaną – mówili o nastolatce mieszkańcy Zawisłocza w Tryńczy.

   Klaudię pożegnały tłumy – rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, koledzy ze szkoły, mieszkańcy wsi. Kościół nie pomieścił wszystkich, którzy brali udział uroczystości.

Przy tobie twoja mama, twój tata, twoi bracia, koledzy, koleżanki, krewni i znajomi. Popatrz, jak wszyscy cię kochają – mówił Proboszcz w czasie mszy świętej pogrzebowej. – Jak wielki ból przeżywa matka, która miała tylko jedną córkę i którą tak bardzo się cieszyła. Jaki ból przeżywa ojciec, który był z ciebie taki dumny.

   Klaudię podczas nabożeństwa wspominał m.in. przedstawiciel społeczności szkolnej z Leżajska. Mówił, że żadne słowa nie są w stanie wyrazić smutku i opisać pustki, jaką zostawiła w sercach bliskich osób. Na koniec przypomniał słowa ks. Jana Twardowskiego „Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych”.

 

Komentarze
Popularne