Kościelni na medal

Autor: 20.04.2018 Nr: 16/2018
Mieczysław Siuśta (z lewej) i Stanisław Krawiec – kościelni z Mirocina otrzymali medale „Pro Ecclesia Premisliensi”. Swoją posługą i oddaniem zyskali szacunek parafian.
Mieczysław Siuśta (z lewej) i Stanisław Krawiec – kościelni z Mirocina otrzymali medale „Pro Ecclesia Premisliensi”. Swoją posługą i oddaniem zyskali szacunek parafian.

Stanisław Krawiec i Mieczysław Siusta, dwaj kościelni z parafii Mirocin otrzymało tuż przed świętami wielkanocnymi od Księdza Arcybiskupa Metropolity Adama Szala dyplom wraz z medalem „Pro Ecclesia Premisliensi”.

Medal wyraża wdzięczność Metropolity Przemyskiego dla osób, którzy swoją postawą, dziełami apostolskimi czy poprzez inne działania, a nade wszystko poprzez świadectwo wiary i przywiązania do Kościoła godnie reprezentują własną parafię, środowisko czy archidiecezję przemyską. Podobny medal oprócz parafian z Mirocina otrzymało 8 innych osób i jedno małżeństwo. Dla obu panów to niezwykłe wyróżnienie, choć zupełnie się go nie spodziewali.

   Mieczysław Siuśta ma 82 lata, a funkcje kościelnego pełni od 15 lat.

Zaraz po zakończeniu pracy zawodowej, kiedy szykowałem się na emeryturę, ówczesny proboszcz ks. Stanisław Motak zaproponował mi, czy nie zechciałbym zostać kościelnym w kościółku filialnym Matki Bożej. Zgodziłem się bez wahania – opowiada p. Mieczysław.

Od tamtej pory, życie parafii było mu jeszcze bliższe niż dotychczas. Chętnie angażował się w życie kościoła, w prace remontowe w świątyni, kiedy złocono ołtarz, ocieplano i tynkowano świątynię czy zakładano centralne ogrzewanie. Do jego obowiązków należy przygotowanie do liturgii, a także nadzór nad pracami porządkowymi, wykonywanymi przez grupy. W tygodniu, kiedy podczas nabożeństwa nie ma ministrantów, sam zakłada komżę i służy do mszy. Jego syn i trzech wnuków, podobnie jak ojciec i dziadek, było ministrantami.  Kościelny jest również członkiem Akcji Katolickiej. Żartuje, że chciałby pojechać do sanatorium, ale nie może, bo proboszcz nie znajdzie dla niego zastępstwa.

   Stanisław Krawiec to równolatek pana Mieczysława. Kościelnym został jeszcze zanim wybudowano kościół. Do tej funkcji mianował go ówczesny proboszcz ks. Józef Śnieżek, oznajmiając wcześniej, że tutaj, na miejscu dawnej cerkwi greckokatolickiej, będzie budowany kościół i on zostanie jego prawą ręką. Choć nieco zaskoczyła go ta propozycja, przystał na nią ochoczo. W 1981 r. kiedy przeszedł na wcześniejszą emeryturę, zaczęła się w Mirocinie budowa nowego kościoła parafialnego św. Judy Tadeusza, w którą kościelny mocno się zaangażował, mimo że miał w gospodarstwie wiele swoich obowiązków. Brał także udział w budowie plebanii. Z największą starannością przygotowuje całą liturgię, posługuje księdzu przy wszystkich udzielanych sakramentach. W życie kościoła i parafii zaangażował się również jego syn i wnuk.

Kościół jest moim drugim domem. Choć już lata swoje mam, największą radość sprawia mi, że mogę tutaj przychodzić na własnych nogach. Na szczęście nie mam daleko – wyznaje na koniec.

   Proboszcz ks. Marek Słysz jest dumny z obydwu kościelnych. Swoją postawą zasłużyli na uznanie i szacunek parafian.

Komentarze
Najnowsze na Forum