Ta komórka jest mi naprawdę bardzo potrzebna

Autor: ek 04.05.2018 Nr: 18/2018
– Postawione przez PGKiM garaże są stanowczo za małe. Nie mam gdzie przechowywać opału na zimę. W zimie jego koszt znacznie wzrasta. Nie stać mnie na to, by kupować opał w zimie – mówi pani Jadwiga.
– Postawione przez PGKiM garaże są stanowczo za małe. Nie mam gdzie przechowywać opału na zimę. W zimie jego koszt znacznie wzrasta. Nie stać mnie na to, by kupować opał w zimie – mówi pani Jadwiga.

Pani Jadwiga musi uprzątnąć komórkę, w której gromadzi opał na zimę. PGKiM wyznaczyło termin do 30 kwietnia, strasząc interwencją Straży Miejskiej. Burmistrz apeluje, by sprawę pozytywnie rozpatrzyć. Wszystko wskazuje jednak na to, że zajmowaną komórkę trzeba będzie oddać.

Sprawa rozpoczęła się kilka lat temu, kiedy należące do nieruchomości przy ul. Pełkińskiej 12 komórki uległy spaleniu. Na ich miejsce zarządzająca obiektem spółka zakupiła cztery blaszane garaże o wymiarach 1,5x2 m  usytuowane obecnie w podwórzu budynku. Blaszane obiekty miały służyć mieszkańcom, którzy nie mieli żadnych pomieszczeń przynależnych. Jeden z nich przypadł w udziale pani Jadwidze.

– Postawione garaże są według mnie stanowczo za małe. Poprzednie komórki były dużo większe, jednak po pożarze kazano je rozebrać. Ich miejsce zajęły takie małe blaszane klitki, w których trudno cokolwiek zmieścić. Nie mając gdzie przechowywać opału na zimę, już wtedy zaczęłam interweniować w tej sprawie. Mówiłam, że potrzebujemy czegoś większego, ponieważ prowadzimy dwa odrębne gospodarstwa domowe. Wtedy użyczono mi drugie takie pomieszczenie, z którego również mogłam korzystać. Problem pojawił się jednak wiosną tamtego roku, kiedy kazano mi opróżnić jeden z zajmowanych garaży – relacjonuje pani Jadwiga Bąk, mieszkanka Jarosławia.

   Wiosną 2017 roku pojawiła się osoba, która rozpoczęła adaptację strychu na lokal mieszkalny, co wiązało się z koniecznością opuszczenia przez panią Jadwigę zajmowanego pomieszczenia. Od tego czasu Wspólnota Mieszkaniowa w polubowny sposób stara się odzyskać użyczone mienie.

– Pani Bąk wyraziła zgodę na takie rozwiązanie, deklarując oddanie komórki w momencie rozpoczęcia prac adaptacyjnych – twierdzi Franciszek Gołąb, prezes PGKiM.

   Mieszkanka nie zgadza się jednak z decyzją Wspólnoty, podejmując równocześnie wszelkie możliwe działania, by mogła z komórki nadal korzystać. Z prośbą o pomoc zwróciła się do Burmistrza Miasta Jarosławia, który opisywanej sytuacji postanowił przyjrzeć się bliżej. W piśmie do prezesa PGKiM włodarz miasta apelował o pozytywne rozpatrzenie sprawy. PGKiM po przeprowadzeniu rozmowy z członkami wspólnoty do prośby jednak się nie przychyliło, wyznaczając kolejny termin odbioru garażu. Miałoby to nastąpić 30 kwietnia br. (w dzień zamknięcia tego numeru Gazety). Jeśli polubowna prośba administratora nieruchomości nie zostanie spełniona, komórka ma zostać odebrana przy pomocy funkcjonariuszy Straży Miejskiej.

Pani Jadwiga nie daje jednak za wygraną. Również od tej decyzji postanowiła się odwołać.

   Z  odpowiedzi uzyskanej w Urzędzie Miasta jasno jednak wynika, że pani Jadwiga zmuszona będzie opróżnić komórkę, o którą tak zaciekle walczy.

Zarząd Nieruchomości działający przy PGKiM nie może odebrać tej komórki siłą, ale już rozpoczął działania związane z odzyskiem.

– Jeśli mieszkanka nadal nie będzie chciała oddać dostępu do komórki, wspólnota może skierować sprawę do sądu. To nie jest budynek gminny, dlatego nic więcej zrobić nie możemy – informuje Hubert Ochmański, rzecznik prasowy Burmistrza Miasta Jarosławia.

– Zarząd Nieruchomości proponuje pomoc w wymianie źródła ogrzewania z pieca na węgiel na piec gazowy lub elektryczny. To sprawi, że komórka do przechowywania węgla nie będzie już więcej potrzebna – dodaje.

   Komórka może i nie będzie potrzebna, jednak o ile wzrosną koszty ogrzewania w tym przypadku, tego nie wie nikt. Zarówno piec gazowy, jak i elektryczny nie wydaje się być dogodnym rozwiązaniem dla osób mniej zamożnych.

 

 

Komentarze
Najnowsze na Forum