Święto kwiatów i podgryzanie korzeni

Przez dwa dni mieliśmy na jarosławskim rynku kwitnące sadzonki połączone z pokazem sprzętu rolniczego, a do tego można było o nagrodę się starać. Podobne święto mamy co wtorek i piątek przy ul. Pruchnickiej. Tam większa różnorodność, ale nagród nie dają.

   Otworzył się kolejny sklep wielkopowierzchniowy. Klienci sobie chwalą. Właściciele małych sklepików przeczuwają widmo zagłady. W sumie jest dobrze, bo jak pamiętamy w podliczeniach na początku obecnej kadencji samorządowej wychodziło, że na jarosławianina przypada większa powierzchnia handlowa niż może się pochwalić niejeden Niemiec, czy Anglik, to teraz już nam nie doskoczą. A jak ruszy jeszcze przy Piekarskiej, to jak nic będziemy w światowej czołówce. Nie wiem, czy to dobrze, ale na pewno jakiś powód do dumy daje.

   Pozostając w tematyce ogrodniczej można zauważyć, że kampania wyborcza ruszyła pełną parą, choć wszyscy zainteresowani mówią, że nie. Na dzisiaj mamy potwierdzenia od dwóch osób, że o funkcję burmistrza powalczą. Reszta robi swoje, czyli podcina korzenie ewentualnym przeciwnikom, a jak nie im, to przynajmniej osobom stojącym bliżej. Wychodzą z założenia, że każdy, nawet najmniejszy pionek usunięty w cień jest przy okazji wzmocnieniem tego, co go usuwał. Podkopanie kiełkującego kandydata, to lepszy dostęp do głosów wyborców i szansa na wzrost z mandatem burmistrza, a to daje duże nadzieje.

   W naturze jest tak, że wygrywa lepszy i bardziej przystosowany. U nas tak się ostatnio porobiło, że liczą się ci, co potrafią lepiej dogryźć. Jeśli uda im się zrobić to tak, żeby wynikało, iż zrobił to ktoś inny, to uważają, że iż są ponad i majstersztyk im się udał. Mamy więc anonim i zawieruchę w starostwie. Podcinanie siebie nawzajem trwa między miejskimi radnymi i burmistrzem i między radnymi między sobą. Walcząc ze smogiem też narobiło się dymu i burmistrz z posłanką przycinają sobie.  Zieloni tylko patrzą żeby się ktoś poszkapił. Natychmiast wyskakują z dobrymi radami. Nauczyciele donoszą na dyrektora. Strażnicy na komendanta. Zabiegając o drugi most na Sanie każdy miał inny plan. Ojców było bez liku. Most nie chce się urodzić i chyba nawet jeszcze poczęty nie został. – Erupcja to dopiero będzie – usłyszałem od jednej ze znaczącej w naszym środowisku osób. Czyżby wśród tych, którzy uważają się za lokalne elity polityczne nie było osób potrafiących zrobić coś dobrego i tym się pochwalić. Czy wszyscy bazują na podgryzaniu, podkopywaniu i szukaniu dziur. Jeśli tak, to za kilka, kilkanaście i kilkadziesiąt lat będziemy słyszeć - dawno, dawno temu Jarosław był liczącym się miastem w Europie. Dziś pozostały niewykorzystane możliwości. Miasto, mimo wszystko, żyje nadzieją, jednak coraz częściej słychać, że to za mało.

 

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum