Zgwałcił krowy butelką i kołkiem?

Autor: 25.05.2018 Nr: 21/2018
Oprawca potraktował mućki bezlitośnie.
Oprawca potraktował mućki bezlitośnie.

Czterdziestotrzylatek z Rączyny nie miał litości dla 9 krów, kiedy postanowił z nimi spędzić noc pod jednym dachem w gospodarstwie w Pantalowicach (gm. Kańczuga). Nietrzeźwy wtargnął na obcą posesję, a potem sobie „poużywał”. Do niecnych czynów użył butelki i drewnianego kołka, raniąc narządy rodne krów. Pięć z nich ucierpiało najbardziej. Zwyrodnialec usłyszał już zarzuty.

Była noc z 15 na 16 maja. Mieszkaniec Rączyny, Janusz P. smak alkoholu ceniący ponad wszystko i przez to znany w okolicy, postanowił spędzić noc w oborze w sąsiedniej wsi. Wszedł jakby nigdy nic na obcą posesję boczną bramką. Była późna noc, bo gospodarz ostatni raz oporządzał stajnię jeszcze przed godziną 22.

Wczesnym rankiem udałem się do stajni, zresztą jak co dzień – opowiada młody gospodarz. – Najpierw moją uwagę zwróciła otwarta bramka, potem drzwi do obory i wtedy nabrałem podejrzeń. Dopiero kiedy zobaczyłem moje krowy, nie miałem wątpliwości, że coś złego się wydarzyło. Zachowywały się dziwnie. Widok pod ogonami wprawił mnie w osłupienie i przerażenie. Były ranne! Zmęczone, używane... Ktoś bezlitośnie je potraktował.  Nie oszczędził nawet krowy, która niedługo się ocieli. W głowie mi się to nie mieści. Od razu zadzwoniłem na policję i po weterynarza, żeby je opatrzył.

   Początkowo gospodarz utrzymywał, że okaleczonych zostało 5 krów, ale jak sam później ocenił po dokładniejszych oględzinach, zwyrodnialec musiał męczyć je wszystkie. Może cielaczka jedynie oszczędził. Mężczyzna do okaleczenia krów miał użyć butelki i drewnianego kołka.

Może ta cała sytuacja wydać się komuś śmieszna, ale w rzeczywistości nie jest. To zwierzęta, czują jak my... – zawodził nad rannymi krowami ich właściciel.

Oprawcę zna tylko z widzenia. Nigdy nie miał z nim nic do czynienia, ani niczym się nie naraził.

 

Postępowanie prowadzi policja

Zgłoszenie o okaleczeniu krów policja otrzymała 16 maja o 6.30 rano.

Funkcjonariusze ustalili, że w nocy z 14 na 15 maja nieznany sprawca wszedł do budynku obory i okaleczył 5 krów – poinformowała mł. asp. Renata Jaremko z KPP w Przeworsku. – W trakcie oględzin ustalono, że zwierzęta odniosły obrażenia w okolicy narządów płciowych. Krowy zostały zbadane przez lekarza weterynarii i udzielono im pomocy weterynaryjnej. W toku podjętych dalszych czynności zmierzających do ustalenia sprawcy, zatrzymano 43-letniego mieszkańca  powiatu przeworskiego. Mężczyzna został przesłuchany i przedstawiono mu zarzut popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami z art. 35 ust. 1a Ustawy o ochronie zwierząt.

   Sprawca przyznał się do popełnionego czynu i złożył wyjaśnienia. W dalszym ciągu prowadzone jest postępowanie, które wyjaśni okoliczności tego zdarzenia, jak również motyw działania sprawcy.

 

Pijak-oprawca ciągle na gigancie

43-latek znany jest ze swojego lekkiego podejścia do życia. Mieszka sam w zniszczonym, drewnianym i ukrytym w gąszczu domu, ale trudno go tu zastać.

Gdzie jest? Pędzi światem. Może w Przeworsku, może w Kańczudze pod „Biedronką”, kto to wie. Żebrze tam o parę groszy. Wszyscy wiedzą, że nie na jedzenie, tylko na alkohol. Czasem tylko u kogoś w polu dorobi. Do domu rzadko wraca, a śpi gdzie go noc zastanie. Szkoda go, że tak życie zmarnował, bo niebrzydki z niego chłop – mówią dwie napotkane mieszkanki Rączyny.

   We wsi nie mogą wyjść z podziwu dla arcytalentu znanego wszystkim włóczykija.   

W głowie się nie mieści, żeby się tak ze zwierzętami obejść. Niech by sobie sam coś w d... włożył dewiant skończony! – komentuje inna zbulwersowana kobieta.

   Prokurator zastosował wobec 43-latka środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji oraz zakaz opuszczania kraju. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.

 

Komentarze
Popularne