Wójtom i burmistrzom obcięli pensję

Autor: Erka 25.05.2018 Nr: 21/2018

Najlepiej by było gdyby wójt w połatanych portkach i podartych butach chodził. Tylko, kto wtedy zechce nim zostać. W gminach potrzebujemy dobrych włodarzy, czy przyjdą za grosze? – zastanawia się jeden z samorządowców. Woli zostać anonimowy, bo uważa, że dzisiaj wszystkiego można się spodziewać.

Klamka zapadła. Od 1 lipca wynagrodzenia wójtów, burmistrzów oraz ich zastępców zastaną obniżone o 20 procent. – To jest nie w porządku. Nie rozumiem, po co robić taką szopkę, działać pod publiczkę. Na dodatek pod koniec kadencji – uważa Władysław Flak, przewodniczący Rady Miejskiej w Pruchniku. Sami zainteresowani wypowiadają się z reguły oględniej, ale mówią o centralizacji władzy i niszczeniu idei samorządu. – To przykład zamordyzmu – stwierdził jeden z samorządowców.

 

Kto ustala wynagrodzenia wójtów i burmistrzów?

Do wyłącznej właściwości rady gminy należy ustalanie wynagrodzenia wójta i burmistrza. Radni nie mogą jednak dawać z kapelusza. Wynagrodzenia muszą mieścić się w widełkach ustalanych w drodze rozporządzenia Rady Ministrów.  Do tej pory pensja wójta i burmistrza nie mogła być niższa niż 4 200 zł brutto i nie wyższa niż 6 200 zł. Ustalano ją w zależności od wielkości gminy. Powiększał ją dodatek funkcyjny od 1 900 zł do 2 100 i dodatek specjalny od 20 do 40 procent wynagrodzenia  Przyjęte z datą 19 maja br. rozporządzenie obniża widełki wynagrodzeń średnio o 20 procent. Nowe przepisy zaczną obowiązywać od 1 lipca.

 

Co myślą samorządowcy?

W ciągu ostatnich 8 lat wynagrodzenie włodarzy nie było rewaloryzowane. Zarobki w kwocie 8 tys. brutto były wtedy spore. Dziś, gdy średnia płaca dobija do 5 tys. zł, porównanie wypada już gorzej.

- Uważam, że jest to wchodzenie w nasze kompetencje. Zmiana pensji pod koniec kadencji jest nieuczciwa. Tak się nie powinno robić, jeśli wójt wykonuje taką samą pracę, jak wcześniej. Wysokość wynagrodzenia burmistrza to inicjatywa radnych. On sam był za znacznie niższym – mówi W. Flak. Również Marta Szumińska szefowa Rady Gminy Pawłosiów sceptycznie ocenia posunięcia uderzające w samorządność. Jest zniesmaczona pośpiechem przy podjęciu ważnej dla gminnych społeczności decyzji. – Jednym pociągnięciem obcinają wszystkim bez względu na jakość pracy, na zdanie mieszkańców. Nie wiem, czy to posunięcie nie odbije się negatywnie na zbliżających się wyborach samorządowych – mówi. Ma na myśli to, że przy stosunkowo niskim wynagrodzeniu, z ubiegania się o fotel wójta zrezygnują dobrzy i sprawdzeni kandydaci. – Wójtowie są najbliżej mieszkańców. Na zawołanie. Za pracę, jaką wykonują powinni, dostać odpowiednią pensję. A czy pracują dobrze powinni ocenić mieszkańcy m.in. poprzez swoich radnych. Po to mamy statut. Można zauważyć, że samorządność zaczyna się rozchwiewać. Tak nie powinno być – zaznacza przewodnicząca. 

- Zastanowimy się nad tymi zmianami na najbliższej sesji. Prywatnie uważam, że wójt powinien zarabiać dobrze. Oczywiście w granicach rozsądku – uważa Zbigniew Lizak, przewodniczący Rady Gminy w Roźwienicy.

- Moim zdaniem wynagrodzenie burmistrzów, wójtów czy starostów to nie najważniejsza rzecz dla sprawujących tak prestiżowe stanowiska. Osoby wybrane na tę funkcję są często w pełni oddani sprawom swoich miast, gmin czy powiatu i satysfakcja z tego, co udało się zrobić wspólnie, to według mnie rzecz najważniejsza. Owszem zdarzają się sporadyczne przypadki osób, które zostają wybrane na te stanowiska i od razu robią skok na kasę. To jest naganne – mówi Dariusz Łapa, radny Rady Powiatu Przeworskiego.

- Uważam, że aktywność samorządowa nigdy nie powinna być wiązana z możliwością osiągania nadzwyczajnego wynagrodzenia. Osoby mające wygórowane oczekiwania względem zarobków, powinny szukać możliwości ich realizacji w sferze biznesowej – uważa Tomasz Kojder, przewodniczący Rady Miasta Przeworska

- Cała sytuacja została wywołana „na górze”, a w efekcie pracownicy samorządowi pracujący „na dole”, poświęcający się dla społeczeństwa, poniosą konsekwencje za to, co dzieje się w polityce. Jest to niesłuszne posuniecie i krzywdzące, bo wielu samorządowców nie jest politykami i nie są niczemu winni.  Rozporządzenie w takim kształcie spowoduje również przyblokowanie samodzielności rady, bo teraz będziemy mieli mocno związane ręce. Proponowane widełki są dosyć skromne. A są włodarze, którzy rzeczywiście wymagaliby wynagrodzenia godnego swojej pracy – mówi Danuta Król, przewodnicząca Rady Miasta i Gminy Sieniawa

 

A co wójtowie?

- Ocenę swojej pracy pozostawiam radzie gminy i mieszkańcom – mówi Mariusz Reń, wójt Pawłosiowa.

- Nigdy nie byłem za wysokimi wynagrodzeniami dla wójtów czy burmistrzów, więc nie rozpaczam – zapewnia Wacław Szkoła, burmistrz Pruchnika.

- Moje wynagrodzenie jest wzięte z niskiego pułapu widełek. Nie znam dokładnie zasad, ale podejrzewam, że obniżka mnie nie dotknie – mówi Tomasz Kotliński, wójt Gminy Roźwienica.

Roman Kałamarz, wójt Gminy Jarosław podchodzi spokojnie do ewentualnej obniżki wynagrodzenia. – Czasem więcej satysfakcji przynoszą dobrze zrobione zamierzenia i zadowolenie mieszkańców. Z czegoś musimy żyć, więc zarobki też są istotne, ale nie najważniejsze – mówi. – Samorządowcem trzeba się urodzić. Potem wykształcić i nabrać doświadczenia. Nie każdy będzie. Obawiam się, że tworzy się furtka dla wchodzących tylko po to, by pozałatwiać swoje interesy – dodaje. Przy okazji zwraca uwagę na problemy dotykające samorządy. Coraz więcej spraw zleconych przez administrację państwową i coraz mniej pieniędzy. - Jesteśmy traktowani jak piąte koło u wozu – uważa.

- Zmiany te odczytuję jako populistyczny chwyt wyborczy. Regulacje powinny różnicować wysokość wynagrodzenia adekwatnie do wielkości gminy, budżetu, skuteczności i skali odpowiedzialności. Dziś większe wynagrodzenie od prezydenta Krakowa może uzyskiwać wójt z nikomu nieznanej gminy. Koniec końców to rady miast powinny ustalać wysokość zarobków burmistrzów, bo znają miejscowe realia i wyzwania – uważa Waldemar Paluch, burmistrz Jarosławia.

- Widełki górne to dobry kierunek oraz zróżnicowanie wynagrodzenia od wielkości gminy. Ale ostateczna wysokość powinna zależeć od rady. Rada naszej gminy racjonalnie ustaliła wysokość mojego uposażenia. Czy jest to akceptowane przez społeczeństwo, pokażą wybory – mówi Grażyna Pieniążek, wójt Gminy Gać.

-Temat ten pojawił się tylko i wyłącznie w reakcji władz partii rządzącej na spadek notowań w sondażach, jaki nastąpił w wyniku medialnej burzy wokół nagród dla ministrów i premiera. Obniżenie wynagrodzeń liderów samorządowych nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia. Jest efektem politycznych reakcji na negatywnie odebrane premiowanie członków rządu. Merytoryczna dyskusja co do zasad wynagradzania w samorządach obecnie mija się z celem, bo i tak bez brania pod uwagę opinii samorządu, decyzje zapadają nocą – uważa Leszek Kisiel, burmistrz Przeworska.

 

Samorządowcy zaznaczają, że są poddawani ocenie mieszkańców, którzy poprzez radnych w ciągu kadencji i osobiście w czasie wyborów wyrażają swoje zdanie o wójcie, czy burmistrzu.

 

Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego uważa, że obniżka wynagrodzeń samorządowców nastąpiła z naruszeniem prawa. Zwróciła się, więc do prezydenta o skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie zgodności przyjętego rozporządzenia Rady Ministrów z Konstytucją RP i Europejską Kartą Samorządu Lokalnego.

 

 

Komentarze
Popularne
Najnowsze na Forum