Zniszczony przystanek czeka na likwidatora

Autor: Erka 01.06.2018 Nr: 22/2018
Do takiego widoku przystanku w Mokrej przejeżdżający już się przyzwyczaili
Do takiego widoku przystanku w Mokrej przejeżdżający już się przyzwyczaili

Przejeżdżający drogą wojewódzką nr 880 mogą od ponad dwóch tygodni podziwiać widok rozbitego przystanku w Mokrej. Oczekujący na autobus powinni omijać to miejsce. Pełno tam szkła i ostrych kawałków stali. Jak długo resztki wiaty będą straszyć i stwarzać zagrożenie nie wiadomo. W gminie tłumaczą, że nic nie mogą zrobić, ponieważ czekają na likwidatora szkód, a ten się nie spieszy. 

W wiatę przystankową wjechał nieuważny kierowca. – Sprawca został ustalony. Odszkodowanie zostanie naliczone z jego ubezpieczenia OC – wyjaśnia Tomasz Kotliński, wójt Gminy Roźwienica. Problem w tym, że trzeba oszacować wartość szkód. To leży w gestii ubezpieczyciela, z którym gmina podpisała umowę. Z wyjaśnień wójta wynika, że cały majątek gminy jest ubezpieczony poprzez pośrednika i odpowiedzialność za szkody spoczywa na kilku firmach.

   By uzyskać odszkodowanie ubezpieczyciel gminy musi zwrócić się do firmy ubezpieczającej kierowcę. Zanim to zrobi musi ocenić wartość szkód. Do tego potrzebna jest ocena likwidatora, a likwidator ma czas. Resztek przystanku nie można usunąć, bo likwidator musi obejrzeć skutki zdarzenia. Koło się zamyka, a pasażerowie nie dość, że zostali pozbawieni wiaty, to jeszcze muszą ostrożnie korzystać z miejsca przeznaczonego na oczekiwanie.

  Wartość rozbitej wiaty wynosi 6 – 7 tys. zł. W 2014 r. gmina ustawiła 14  takich przystanków przy drogach na swoim terenie. Dziś w Mokrej mamy niebezpieczne i straszące resztki. Na szczęście reszta wiat stoi.

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum