Oszukała na setki tysięcy. Od 6 lat proces nie może ruszyć

Autor: 08.06.2018 Nr: 23/2018
Od lewej: Agnieszka Chamik, Katarzyna Kubrak i Elżbieta Buniowska. Każda z kredytem, rozszarpanymi nerwami i nadzieją, że kiedyś ta sprawa będzie miała finał, a winni poniosą karę. Poszkodowanych takich jak one są dziesiątki.
Od lewej: Agnieszka Chamik, Katarzyna Kubrak i Elżbieta Buniowska. Każda z kredytem, rozszarpanymi nerwami i nadzieją, że kiedyś ta sprawa będzie miała finał, a winni poniosą karę. Poszkodowanych takich jak one są dziesiątki.

Machina urzędnicza nie może ruszyć z procesem przeciwko byłej naczelniczce poczty w Sieniawie. – Czy doczekamy się sprawiedliwości? – pytają oszukani. Akt oskarżenia już jest. Prokuratura postawiła 129 zarzutów sześciu osobom. Pięć z nich dobrowolnie poddała się karze. Główna oskarżona wciąż czeka.

Postępowanie trwało blisko 6 lat. Akt oskarżenia liczy blisko sto stron. Pokrzywdzonych jest 87 osób i instytucji, a do przesłuchania 145 świadków.

Żyjemy jak na bombie, mamy komorników na głowie. Tym, którzy nie płacą, przychodzą kolejne wezwania, a oni przerzucają papiery z sądu do sądu. 6 lat śledztwa, a teraz, gdy jest akt oskarżenia, proces nie może ruszyć. Ile jeszcze mamy czekać? – pytają pokrzywdzeni z Sieniawy i okolic.

   Sprawa z oszustwami finansowymi wyszła na światło dzienne w 2012 r. Mieszkańcy Sieniawy i okolic dobrowolnie brali pożyczki na potrzeby Zofii S., mimo że niejednokrotnie nie posiadali zdolności kredytowej. Naczelniczka obiecała kredyty spłacać i początkowo wywiązywała się z ustaleń. Później, bezprawnie wykorzystując dane osobowe tych osób, zaciągała kolejne pożyczki, o czym poszkodowani dowiadywali się z upomnień bankowych lub nakazów komorniczych. Niektórzy w ostatecznym rozrachunku mieli nawet po kilka kredytów. Wahały się w kwotach od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Mija 6 lat i nic. Niejeden już sznur miał na szyi, jedni spłacili pożyczki z pomocą rodziny, inni ani grosza, bo z czego. Biedusia, aż piszczy, niektórzy do garnka nie mają co włożyć – mówią pokrzywdzeni.

   Agnieszka Chamik pokazuje wezwanie do zapłaty. Trzęsą jej się ręce. Wzięła 40 tysięcy złotych pożyczki. Dziś do spłaty ma ponad 70 tys. zł. Nie spłaca, nie ma z czego. Elżbieta Buniowska praktycznie sama spłaciła do banku 18 tys. zł z odsetkami. Katarzyna Kubrak miała trzy kredyty, uregulowała dopiero jeden. Komornik pobiera jej z konta kolejne raty. Kobieta wyciąga z torebki kopertę.

Napisała do mnie w 2013 r. pani Zofia, uskarżając się, jaką to ludzie wyrządzili jej krzywdę i zrujnowali życie – pokazuje odręcznie napisany list. – My? Krzywdę to nam wyrządzono. Chcieliśmy pomóc, a tak zostaliśmy wykorzystani.

   Do 2016 r. w sprawie nie działo się właściwie nic. Dopiero po czterech latach, po interwencji u ministra Zbigniewa Ziobry za pośrednictwem biura poselskiego Andrzeja Matusiewicza, sprawa nabrała tempa i zaczęły się przesłuchania pokrzywdzonych. Ci wyjątkową przewlekłość  w ich sprawie upatrywali w bliskich powiązaniach rodzinnych głównej oskarżonej z pracownikiem Sądu Rejonowego w Przemyślu.

 

Po prawie 6 latach akt oskarżenia

Akt oskarżenia przeciwko sześciu osobom został sporządzony w 2017 roku. Początkowo sprawę miał rozpoznawać Sąd Rejonowy w Jarosławiu, ale ten uznał się miejscowo niewłaściwym. Ostatecznie sprawa będzie toczyć się przed Sądem Rejonowym w Przeworsku.

Część oskarżonych dobrowolnie poddała się karze, dlatego Sąd wydał 8 maja br. postanowienie o wyłączeniu spraw tych osób do odrębnego postępowania – potwierdziła sędzia Małgorzata Reizer, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Przemyślu. – W sprawie Zofii S. nie są jeszcze prowadzone czynności procesowe. Sąd w dalszym ciągu zapoznaje się z aktami.

   Pięć osób przyznało się do popełnienia zarzucanych im czynów, złożyło wyjaśnienia i wnioski o dobrowolne poddanie się karze, do których prokurator się przychylił. To osoby, które pomagały głównej oskarżonej m.in. wystawiając zaświadczenia o zatrudnieniu, w których poświadczyły nieprawdę. Osoby te nie były wcześniej karane. Posiedzenie w ich sprawie odbędzie się 14 czerwca br.

   Termin rozpoczęcia procesu Zofii S. nie jest jeszcze znany. Oskarżonej grozi do 8 lat pozbawienia wolności, jednak nie mniej niż 4 miesiące. Jak ustaliliśmy, część pokrzywdzonych osób będzie również występować w sądzie w roli oskarżycieli posiłkowych, żądając zwrotu pieniędzy równowartości wziętych pożyczek i ustawowych odsetek, od dnia udzielenia kredytu do momentu spłaty.

Z aktu oskarżenia wynika, że główna oskarżona nie była wcześniej karana sądownie. Pokrzywdzeni jednak pamiętają, że gdy o ich sprawie zrobiło się głośno, prokurator Prokuratury Rejonowej w Przeworsku mówiła dziennikarzom w programie „Interwencja” TV Polsat w 2012 r., że Zofia S. była już dwukrotnie karana za podobne przestępstwo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum