RODO, ciasteczka i dzień wolności podatkowej

Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, czyli osławione ostatnio RODO ma dać nam pewność, że nikt nieupoważniony w prywatność nie wejdzie. Chyba, że mu na to pozwolimy. W czasach, gdy imię i nazwisko, numer dowodu i telefonu można sprzedać i nieźle na takich danych zarobić ich ochrona jest jak najbardziej potrzebna. Jeśli jednak sami nie zadbamy to cała brygada inspektorów czuwających nad RODO nic nie pomoże.

O tym, że rozporządzenie weszło w życie końcem maja wiedzą już chyba wszyscy. Dostosowują się do niego urzędy, instytucje i cały Internet. Polega to głównie na tym, że musimy wyrazić kolejne zgody na coś tam. Opisy są na tyle długie, że mało kto je czyta. Mniejszy problem, gdy podpiszemy coś w formie papierowej. W każdej chwili możemy do tego wrócić i zgodę cofnąć. Gorzej z Internetem. W wirtualnym świecie najczęściej zapominamy, komu i na co pozwoliliśmy. Druga strona dokładnie pamięta i przegląda ciasteczka dowiadując się o naszych zainteresowaniach, o pracy, o rodzinie itd.

- Dane osobowe to są wszystkie dane - nie tylko numer PESEL, nie tylko numer dowodu, nie tylko imię i nazwisko, ale wszelkie dane, które pozwalają na identyfikację nas jako osoby, zarówno w świecie fizycznym, jak i w świecie wirtualnym. I może nawet ten drugi jest ważniejszy. Dane osobowe to coś, czego nie powinniśmy powierzać byle, komu. Ostrożność w tym przypadku jest wskazana. Nie dajmy się zwariować, ale swoje dane chrońmy – tłumaczył szef resortu cyfryzacji Marek Zagórski. Ostatnie zdanie oddaje całą prawdę o RODO.

   Po pierwsze problem istnieje od dawna, ale był też unormowany. Kłopot tylko z przestrzeganiem. Teraz go przypomniano, a to ruszyło wszystkich szukających lewego zysku. Proponują kratowanie okien w pomieszczeniach, gdzie przechowywane są dokumenty, pseudofachowe szkolenia, wymyślne zabezpieczenia, albo podsyłają odnośniki do internetowych stron, które w niczym nie pomogą, a zamiast tego wyciągną ważne informacje. Nie tędy droga do ochrony danych osobowych. Z drugiej strony żadne przepisy nam życia nie ułatwią, jeśli sami o nie nie zadbamy. Nie przekazujmy, więc swoich danych na prawo i lewo. Inaczej zawalą nas niechcianymi reklamami. To jeszcze można przeżyć, ale udowodnienie, że nie mamy nic wspólnego z przypisanym kredytem lub, że ktoś się podszył i wziął telewizor na raty, wymaga już sporo czasu i jeszcze więcej stresu. RODO zakłada, że każdy będzie miał prawo do zapomnienia o nim. Również w Internecie, ale wiemy także, iż coś raz umieszczone w sieci może w każdej chwili się pojawić. Internet nie zapomina.

 

   Znaczenie danych osobowych i konieczność ich ochrony wynika m.in. z szybkiego przepływu informacji. Duża w tym rola Internetu i korzystających z niego portali społecznościowych. Wirtualna obserwacja pozwala na zdobycie ogromnej wiedzy o obserwowanym, a z stąd już niedaleko, by wpływać na jego decyzje. Rozwój społeczeństw przynosi nowe zagrożenia, z którymi trzeba się zmierzyć. Żyjące na skraju cywilizacji plemię kłopotów z danymi osobowymi nie ma. My mamy. Oni nie wyrzucają pieniędzy w błoto. My potrafimy. Dzień wolności podatkowej wypadł w tym roku 6 czerwca. Od 1 stycznia do minionej środy, każdy pracujący zarabiał na wydatki państwa. Teraz już pracuje dla siebie. Zapewniliśmy już pieniądze na szkoły, przedszkola, policję, wojsko itd. Na urzędników też, a ta grupa potrafi rozrastać się bardzo szybko. Na polityków też już zarobiliśmy. Teraz robimy dla siebie, aż do końca grudnia. Za rok od nowa. Aż strach pomyśleć, co by się działo, gdyby państwo zabierało mniej. Życie pokazuje, że im społeczeństwo bogatsze, tym więcej ma problemów.

 

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum