Co wolno wojewodzie, to nie tobie suwerenie

W demokracji władza należy do całego społeczeństwa. Sprawują ją wybrani przedstawiciele, których podstawowym zadaniem jest służyć ogółowi, określanemu dziś mianem suwerena. Fajnie brzmi, gdy pomyślimy, że każdy z nas przeciętnych ludzi jest po części suwerenem, czyli sprawującym władzę zwierzchnią. Już blisko nam do tronu, a w rzeczywistości znacznie dalej niż chłopu pańszczyźnianemu.

 Przykłady można mnożyć. Choćby „afera” między burmistrzem a miłośnikami Jarosławia związana z wartą około 10 tys. zł tablicą. Prawie dwa lata temu Rada Miasta uznała, że trzeba ufundować tablicę honorującą znanego poetę jarosławskiego i zawiesić ją w Rzymie. Zadanie zlecono Stowarzyszeniu Miłośników Jarosławia. Miłośnicy wzięli się za robotę. Niestety starcie z urzędnikami, którzy mają na wszystko czas niezależnie od kraju, w jakim żyją i koloru skóry, jaka im przypadła w udziale trwało ponad półtora roku. Gdy już wszystko było gotowe i tablica mogła w Rzymie zawisnąć burmistrz uznał, że stowarzyszenie się ociąga, nasłał kontrolę i zażądał zwrotu pieniędzy. Włodarz nie poprzestał na przeczesaniu stowarzyszenia. Wysłał swoich agentów do firmy, która miała wyryć w marmurze napisy. Niezrozumiałe to, ponieważ miasto upominające się o jakoby niesłusznie wydaną kasę umawiało się tylko ze stowarzyszeniem i mogło tylko od niego żądać wyjaśnień. Z drugiej strony dobrze, że stwierdzili w firmie, iż marmur karraryjski na tablicę jest, bo mogliby do Włoch jechać, by skalnego bloku w kamieniołomach szukać.

   Ma burmistrz rację, bo malutcy muszą być zdyscyplinowani inaczej się porozłażą. Szkoda, że sam im przykładu nie daje. Fundusze na remonty dróg rozdzielają na początku roku. Naprawy ruszają początkiem zimy. Bramę Krakowską zagrodzili i w połowie maja obiecali, że potrwa to dwa tygodnie. Kończy się czerwiec, brama nadal zamknięta.

   Wielu spraw przeciętny człowiek nie pojmie, bo gdyby je zrozumiał, to zostałby politykiem. Szkoda tylko, że gdy zwykły reprezentant suwerena chce się dowiedzieć, to ten, co mówi, że wie, idzie na modlitwę. Pokazał nam to poseł partii rządzącej Piotrowicz, który kiedyś też był blisko partii sprawującej władzę, ale to był upadły ustrój. Odwiedził on po cichu jarosławski klasztor, gościł też w przeworskiej Gaci. Gdy padły pytania „niestosowne” udał się parlamentarzysta na modlitwę. Na pewno za głupio pytających się modlił, ale oni nie potrafili tego docenić.  

   Nie tak dawno miasto zrobiło interes i wydzierżawiło teren przy ul. Piekarskiej. Były na nim dwie zabytkowe budowle. Dziś zabytków nie ma. Rośnie tam nowoczesność, a władza w Warszawie wieszczy koniec dzierżaw wieczystych. Za chwilę dzierżawca stanie się właścicielem i wtedy miasto będzie miało tyle do gadania o wykorzystaniu placu, ile ma dziś do powiedzenia suweren o tym, co się w kraju dzieje.

   O tym, że robią wszystko, by żyło nam się dostatniej przekonywać nie trzeba. Za ciężkie pieniądze strzelnicę dla mieszkańców zbudowali. Będzie można sobie celować. Miała wprawdzie służyć wojsku, ale okazało się, że nie może. Kolejnym przykładem okazała się budowa zakładu przez spółkę gazową. Miał zatrudniać około 200 osób. Ludzie się nastawili, miasto wydało pieniądze na przygotowanie terenu, zakładu nie będzie. Spółka podziękowała burmistrzowi dając mu do zrozumienia, że może sobie budować, co tylko zechce, ale bez nich.

   Ciężki jest los sprawującego władzę. Najciężej mają ci, którzy są najwyżej. W demokracji najważniejsze decyzje podejmują obywatele.

Komentarze
Popularne
Najnowsze na Forum