Jarosławskie zwierzęta mają swój patrol

Autor: bk 03.08.2018 Nr: 31/2018
Zwierzęcy Patrol (od lewej: Ula Ryzner, Weronika Breitenbach, Joanna Bąkowska i jej córka Amelka – na dole) i ich mali podopieczni, którzy niedługo trafią do nowych domów.
Zwierzęcy Patrol (od lewej: Ula Ryzner, Weronika Breitenbach, Joanna Bąkowska i jej córka Amelka – na dole) i ich mali podopieczni, którzy niedługo trafią do nowych domów.

Choć jako stowarzyszenie działają zaledwie kilka miesięcy nie bały się wyzwania, jakiemu nie sprostały schroniska i organizacje z regionu. Jarosławianki przyjęły całą psią rodzinę, organizując im leczenie i opiekę. Znalazły domy dla szczeniaków, teraz szukają kochających rodzin dla reszty swoich podopiecznych.

– Psiaki przywiozłyśmy z Ropczyc. Ktoś podrzucił je na posesję mężczyzny, gdzie suczka się oszczeniła. Mieszkaniec powiedział nam, że dzwonił do wielu organizacji, jednak nikt nie zgodził się przyjąć dwóch dorosłych psów z gromadką szczeniąt. Zdziwił się, że przyjedziemy aż z Jarosławia – mówią członkinie Zwierzęcego Patrolu, jarosławskiego stowarzyszenia, którego celem działania jest pomoc porzuconym zwierzętom oraz edukacja i czynny sprzeciw przeciwko krzywdzeniu zwierząt.

– Od dziecka interesowałyśmy się zwierzętami. Potem poszłyśmy do technikum weterynaryjengo. Tak zaczęła się nasza działalność. Zawodowo też zajmujemy się zwierzętami, ja ich strzyżeniem, a Weronika tresurą – mówi Ula Ryzner, założycielka stowarzyszenia.

– Obecnie zwierzęta i karmę trzymamy w starym domu należącym do mojej rodziny, jednak żeby prawidłowo funkcjonować musimy mieć stałą siedzibę, gdzie da się postawić kojce dla dorosłych zwierząt – podkreśla Weronika Breitenbach, członkinie Zwierzęcego Patrolu.

   Jak przyznają założycielki stowarzyszenia potrzeby związane z pomocą zwierzetom są duże, szczególnie kiedy ma się pod opieką kilka energicznych i radosnych szczeniaków.

– Pomaga nam wieleosób. Obecnie mamy zapas karmy i podstawowe środki. Jednak jesteśmy świadome tego, że niedługo kiedy przestanie być o nas „głośno” może być z tym znacznie trudniej. Poza karmą, smyczami i innymi rzeczami potrzebujemy też pieniędzy. Leczenie psów, ich sterylizacja i szczepienia kosztują – mówią dziewczyny, które w ciągu kilku miesięcy swojej działalności znalazły dom dla około 60 zwierząt.

   Jak same podkreślają skuteczność zawdzięczają nie tylko swojemu zamiłowaniu do zwierząt, ale także odpowiednio zorganizowanym akcjom w mediach społecznościowych.

– Miałyśmy taki przypadek, że sprawdzając zgłoszenie o zaniedbanym psie trafiłyśmy do starszej pani, która żyła w domu z ukochaną suczką. Ta sama osoba trzymała przywiązanego na krótkim łancuchu za budynkiem gospodarczym innego psa. Był w kiepskim stanie. Na szczęście zgodziła się nam go oddać – mówią wolontariuszki. Uratowany psiak znalazł nową rodzinę, do której pojechał w podróż aż do Hamburga.

– Nasze psy trafiają do domów w różnych częściach Polski czy nawet poza jej granice. Jeden ze szczeniaków pojedzie niedługo do Rzeszowa, inny do Krakowa, kolejny do Angli – dodają. Podkreślając, że starają się pomóc każdemu zwierzęciu lub jego właścicielowi. Jeśli ktoś jest w stanie opiekować się swoim psem, ale nie stać go na budę Zwierzęcy Patrol stara się mu ją zapewnić.

– Przeprowadzamy zbiórki w internecie. Planujemy takie akcje w szkołach. Nasza wizyta w „Geodezyjnym” dała nam ok. 700 zł, na dzialanie stowarzyszenia. Za pieniądze zebrane dzięki internautom kupiłyśmy budy dla psów i inne potrzebne dla zwierząt rzeczy – podkreślają. I mają nadzieję, że obecna sytuacja, w której liczyć mogą na pomoc ludzi nieobojętnych na los zwierząt utrzymywała się będzie stale, a nie tylko tak długo, jak ich działalność pokazywana będzie w mediach.

   Więcej na temat Zwierzęcego Patrolu z Jarosławia dowiedzieć się można za pośrednictwem ich facebookowego fanpage`u (facebook.com/zwierzecypatrol/).

Komentarze
Popularne
Komentowane