"Młody Lepper": Polskie rolnictwo na granicy tragedii

Autor: Erka 31.08.2018 Nr: 35/2018
Kilkudziesięciu rolników uczestniczyło w spotkaniu dotyczącym problemów wsi zorganizowanym w Łowcach.
Kilkudziesięciu rolników uczestniczyło w spotkaniu dotyczącym problemów wsi zorganizowanym w Łowcach.

Kilkudziesięciu rolników z naszego regionu wzięło udział w spotkaniu z Michałem Kołodziejczakiem, założycielem Unii Warzywno-Ziemniaczanej  zorganizowanym w niedzielę, 19 sierpnia w Łowcach.  Nazywany "młodym Lepperem" młody przedstawiciel nieformalnego ruchu rolniczego ostrzegał przed tragedią czekającą polskie gospodarstwa i wzywał do zjednoczenia się w walce o swoje.

Mówił, że walka o byt polskiego rolnictwa już się rozpoczęła, a sytuacja zmusza do drastycznych działań. Wzywał do wspólnego działania, ponieważ istniejące organizacje rolnicze uzależniły się od polityki i przestały reprezentować środowisko, którego miały bronić. - Jeśli damy się podzielić, to już po nas - ostrzegał zaznaczając, że o polityce rolnej zapomniano 30 lat temu. Wyliczał, że 80 procent produktów w marketach pochodzi spoza Polski. - To dzieje się za naszym przyzwoleniem. Musimy ograniczyć napływ wątpliwej jakości towarów - apelował. Zboże sprowadzane z Ukrainy.

    Nadprodukcja ziemniaków chociaż zbiera się połowę z tego, co jeszcze kilka lat temu. Nasączone chemią warzywa i owoce sprowadzane z zachodu. Polityka cenowa wspierająca rolników niemieckich, czy francuskich. Dopłaty na poziomie znacznie niższym niż w innych krajach unii. To tylko część zarzutów kierowanych przez niego w stronę rządzących.

- W pojedynkę nie zrobimy nic. Dlatego dziś nikt nie bierze pod uwagę polskich rolników. Liczą się ludzie, a jakie my mamy dzisiaj organizacje rolnicze. Kto o nas zadba, jeśli sami nie potrafimy - dopytywał. - Zachód dba o siebie. Pilnuje by do nas wpłynął zły towar i było go za dużo. Handel detaliczny już w Polsce nie istnieje. Rolnictwo przejmują korporacje. Nie liczmy, że jakiś holding uzdrowi polską wieś. Dziś minister rolnictwa kupuje żywność za 360 mln zł. Czy od kogoś z was kupiono. Powstał układ zamknięty. Każdy coś zyskuje za wyjątkiem rodzimych rolników. Jeśli odpuścimy walkę o swoje to damy szansę rolnikom holenderskim, niemieckim i francuskim. Otworzymy się na produkty z Ukrainy, a nasze nie znajdą nabywcy - zapewniał.

   M. Kołodziejczyk przytoczył wiele argumentów świadczących według niego o zbliżającej się tragedii dla rodzimych rolników. Według niego jedynym rozwiązaniem jest ostra walka o przetrwanie. Choćby zablokowanie w jedną noc wszystkich 16 punktów hurtowych w kraju odpowiedzialnych za zaopatrzenie dużych sklepów. Stwierdził, że ratunkiem dla polskiego rolnictwa jest stworzenie jednej dużej organizacji skupiającej nie kilka procent producentów, jak to ma miejsce dzisiaj, tylko zbierającej 90 procent rolników. Organizacji nie związanej z polityką tylko dbającej o interesy polskiego rolnictwa. Ostrzegał, że przestajemy być krajem niezależnym, ponieważ tracimy kontrolę nad żywnością. - Dziś u nas susza. Francuzi i Niemcy żądają od unii wsparcia. U nas słyszymy, że problem załatwiony. Czy ktoś z was otrzymał  z tego tytułu wsparcie - pytał M. Kołodziejczyk.

   Kończąc spotkanie młody przedstawiciel rolniczego ruchu zaproponował stworzenie ogólnopolskiej organizacji zajmującej się ogólnie pojętym rolnictwem. Agrounia, to nieformalna jeszcze jej nazwa.

 

Komentarze
Popularne
Komentowane