Przedsiębiorca kontra gmina. Poszło o dużą kasę

Autor: 07.09.2018 Nr: 36/2018
Krzysztof Szul, syn właściciela firmy i kierownik robót mówi, że tylu kłopotów nie mieli z żadnym samorządem. W sądzie będą się domagać zwrotu wszystkich poniesionych dodatkowo kosztów.
Krzysztof Szul, syn właściciela firmy i kierownik robót mówi, że tylu kłopotów nie mieli z żadnym samorządem. W sądzie będą się domagać zwrotu wszystkich poniesionych dodatkowo kosztów.

– Firma mojego ojca wykonała na kwotę 473 tys. zł dodatkowe prace przy termomodernizacji budynków użyteczności publicznej w gminie Gać, a gmina nie poczuwa się do zapłaty za nie. Za nadzór inwestorski wydała za to lekką ręką prawie 400 tys. złotych! – skarży się Krzysztof Szul, syn właściciela firmy remontowo-budowlanej.

– To wykonawca nie doczytał zapisów postępowania przetargowego i umowy– oponuje Grażyna Pieniążek, wójt gm. Gać.  

 

Gmina Gać zleciła zewnętrznej firmie opracowanie audytu zawierającego wyliczenia prac związanych z termomodernizacją 5 budynków użyteczności publicznej i na tej podstawie ogłosiła w listopadzie 2016 r. przetarg, co ważne, w systemie „Zaprojektuj i wybuduj”.

„Zaprojektuj i Wybuduj” polega na tym, że firma, która wygrywa przetarg ma obowiązek sporządzenia wszystkich wymaganych dokumentów, które przewidywać powinny wszystkie niezbędne roboty budowlane. Ma je samodzielnie zaprojektować i wykonać, mieszcząc się w kwocie przetargowej – wyjaśnia już na wstępie wójt Grażyna Pieniążek.

   Audyt wykonała firma z Krakowa za 40 tys. zł. Ów dokument był załącznikiem do zamówienia przetargowego. Gmina na zadanie przeznaczyła ok. 3,6 mln zł. Usługowy Zakład Wodno-Kanalizacyjny C.O. i Gaz Roman Szul wygrał za drugim razem, bo w pierwszej turze żaden z siedmiu oferentów nie zmieścił się w wyznaczonej kwocie.

 

Początek problemów...

Przystąpiliśmy do prac, ojciec zatrudnił projektantów. Ja byłem kierownikiem budowy, na której od początku nic się nie zgadzało – złości się Krzysztof Szul, syn właściciela firmy. – Wszystkiego do zrobienia było znacznie więcej, jakby ktoś pomiary w załączonym audycie robił zupełnie na oko. Inspektor budowlany co rusz coś wymyślał, np. nakazał mi odkopywać fundamenty w 5 budynkach i ocieplać ściany pół metra poniżej ziemi. Plan zakładał zrobienie w taki sposób tylko jednego budynku. Takich sytuacji było dużo więcej. Nieprawidłowości zgłaszałem co chwilę, ale w urzędzie słyszałem wtedy, że trzeba było sobie przyjść i pomierzyć samemu. Mieliśmy zrobić sobie prywatny audyt? To ja się pytam, za co wydaliście 40 tys. zł? Firmie, która mierzyła ściany krokami? – pyta.

   Wskazuje, że w audycie określono zbyt niską kwotę na roboty budowlane i zbyt wygórowaną, bo prawie 400 tys. zł, na nadzór inwestorski.

To powinno być 2-3 procent całej inwestycji, więc ok. 80 tys. zł, a nie prawie 400 tys. zł – precyzuje K. Szul. – Gdy mówię o tym w samorządach, łapią się za głowy. Zawiadomiłem o nieprawidłowościach podczas realizacji inwestycji Urząd Marszałkowski w Rzeszowie, będący instytucją zarządzającą RPO WP i ta oceniła, że doszło do naruszenia ustawy Prawo zamówień publicznych. Marszałek uznał za konieczne pomniejszenie dofinansowania o kwotę 32,3 tys. zł – dodaje Szul.

   W Urzędzie Gminy Gać słyszymy, że ta nie miała podstaw odrzucenia jedynej oferty, jeśli chodzi o nadzór inwestorski.

Instytucja Zarządzająca RPO WP stwierdziła uchybienie w stawce jedynie 10%, a mogła nałożyć nawet 25%. Postępowanie było kontrolowane, nie została gmina pozbawiona dofinansowania i nie podważono jego przebiegu – mówi G. Pieniążek.

   Po zrealizowanej inwestycji, K. Szul naliczył prawie 473 tys. zł za roboty dodatkowe i faktury złożył w gminie. Widząc już wcześniej, że z samorządem do porozumienia nie dojdzie, zapowiedział, że odda sprawę do sądu.

 

Wójt: „To wszystko to oszczerstwa”

Grażyna Pieniążek słowa K. Szula określa pasmem pomówień. Jej zdaniem, wykonawca prac zwyczajnie nie doczytał zapisów przetargu, a wcześniej zapisów audytu.

Podkreślam, na wykonawcy ciążył obowiązek weryfikacji obmiarów podanych w audytach przed złożeniem oferty w postępowaniu przetargowym. Audyt mówił wyraźnie, że szczegółowy zakres robót oraz ich ilości zostaną określone przez wykonawcę robót – wyjaśnia wójt G. Pieniążek.

   Wskazuje też zapis umowy pomiędzy gminą a wykonawcą, który mówi, że „Niedoszacowanie, pominięcie oraz brak rozpoznania zakresu przedmiotu umowy nie mogło być podstawą do żądania zmiany wynagrodzenia określonego w umowie.”

Prosiłam tego pana, byśmy grzecznie usiedli i porozmawiali. Od wykonanych prac dodatkowych, zleconych i bezspornych nie uchylam się. Wykonawca nigdy nie przedstawił Gminie Gać, merytorycznego stanowiska uzasadniającego dochodzone roszczenia. Ktoś nie rozumie chyba formuły „Zaprojektuj i wybuduj”. On robił projekty, nie ja. Gdyby audyt był wystarczającym dokumentem, po co nam byłby projekt. To logiczne. Poza tym, p. Szul o kwocie wydatkowanej na nadzór wiedział rok temu, więc dlaczego przychodzi z tym do mediów dopiero teraz? Czyżby zbliżające się wybory? – pyta wójt.

   Pozew Romana Szula o niezapłacone faktury trafił ostatecznie do Sądu Okręgowego w Rzeszowie 18 czerwca br. Ów spór rozstrzygnie sąd.

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum