Mieszkali koło Chotyńca. Siali strach i przerażenie

- Mamy nadzieję, że w głębszych warstwach ziemi odkryjemy kolejne fragmenty naczyń - mówi prof. Sylwester Czopek (po lewej). Wiesław Konieczny, sołtys Chotyńca też liczy na kolejne odkrycia
- Mamy nadzieję, że w głębszych warstwach ziemi odkryjemy kolejne fragmenty naczyń - mówi prof. Sylwester Czopek (po lewej). Wiesław Konieczny, sołtys Chotyńca też liczy na kolejne odkrycia

- Odkrycie pozostałości po barbarzyńskim ludzie zamieszkującym na obszarze dzisiejszego Chotyńca to przełom w starożytnej historii - uważają archeolodzy. Scytyjska osada sprzed kilku tysięcy lat zadziwia wielkością, a ilość znalezionych fragmentów naczyń, ozdób i broni po starożytnej cywilizacji liczona jest w tysiącach.

Pili wino zmieszane z krwią zabitych wrogów. Po śmierci władcy okaleczali swoje ciała na znak jedności. Budzili strach i przerażenie. Wojownicy, których bał się nawet sam egipski faraon. Byli jednym z najpotężniejszych ówczesnych ludów. Tak opisywani są Scytowie.

 

Grupa badaczy z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego dokonała przełomowego odkrycia. Na obrzeżach Chotyńca odkryła wśród pól osadę Scytyjską  z przed 2.5 tys. lat. Jej obszar to 36 ha. Obecne prowadzą poszukiwania w jej centralnym, kultowym miejscu zwanym zolnik. Odbywały się w nim obrzędy połączone z rytualnym piciem wina.

- Do tej pory odnaleźliśmy w centrum zolnika kości zwierzęce, fragmenty ceramiki, resztki amfor greckich. Obiekt od zewnątrz otacza skupisko polepy. Scytowie odbywali tutaj swoje uczty rytualne. Pozostawiając po sobie kości zwierząt. Potłuczone naczynia i amfory po winie. Widzimy tu przepalone warstwy ziemi, świadczące o odbywających się ucztach - opowiada o odkryciu Aleksandra Habrat, studentka archeologii na Uniwersytecie Rzeszowskim. Amfory po winie były rozbijane po uczcie. Znaleziono wiele fragmentów tych naczyń.  

 

Granice scytyjskiej cywilizacji

- Jest to jedyny zabytek tego typu znaleziony na ziemiach Polski. Pochodzi z 6 w. p. n. e. Dotarł tutaj za pośrednictwem koloni Greckich na wyraźne zapotrzebowanie ówczesnej elity.  Scytyjskie elity były podatne procesom helenizacji. Przejmowali obyczaje greckie, do których należało ceremonialne picie wina. importowali je w amforach – tłumaczy prowadzący badania prof. dr. hab. Sylwester Czopek, rektor UR pokazując fragment pochodzącego z Grecji naczynia. W trakcie tegorocznych badań znaleziono kilkanaście fragmentów innych amfor. Archeolodzy mają nadzieję, że w głębszych warstwach ziemi odkryją kolejne naczynia. Jak wyjaśnia S. Czopek znalezione rzeczy świadczą o tym, że punkt ten był najdalej na zachód wysuniętym miejscem gdzie dotarła ta cywilizacja.

 

Barbarzyński lud opisany w Biblii

Scytowie byli irańskim ludem koczowniczym przybyłym z Azji. Ważną rolę w ich kulturze odgrywały wyższe warstwy społeczne zarządzające  plemieniem. To dla nich zbudowano to grodzisko. Byli wojownikami, którzy prawie nie zsiadali z koni. Wzmianki o nich znajdziemy także w Biblii. Herodot ojciec historiografii żyjący w 5 w. p. n. e. opisał Scytów i ich obyczaje. Jest tam taki opis: Raz do roku naczelnik jakiegoś regionu organizuje ucztę rytualną mieszając wino z krwią nieprzyjaciół. Według jego opisu mieli barbarzyńskie zwyczaje. Używali czaszek swych ofiar jako pucharów. W trakcie ataku dziesiątkowali swoich wrogów żelaznymi mieczami, toporami, włóczniami i strzałami o specjalnych grotach, które rozszarpywały ciało. Kiedy umierał ich władca na znak żałoby kaleczyli swoje ciała i obcinali włosy. Herodot pisał o nich: „Odcinają sobie kawałek ucha, strzygą w koło włosy, robią nacięcia dokoła ramion, rozdrapują sobie czoło, nos i lewą rękę przebijają strzałą”.

 

Osiedlili się na obszarze dzisiejszego Chotyńca

 - Pędzili łupieżczy żywot. Większość życia spędzali na wyprawach. Podbijali ludy osiadłe zajmujące się uprawiają ziemi.  Mamy tu do czynienia z wyższą warstwą arystokratyczną. Pozostała ludność była pod ich panowaniem. Byli wojownikami konnymi posługującymi się łukami z charakterystycznymi strzałami. Takie charakterystyczne groty do strzał tutaj odkrywamy – opowiada profesor.

 - To nie jedyne takie miejsce. Wokół są rozmieszczone osady stanowiące razem z nim pewien zespół funkcjonalny. Stanowiska badane na autostradzie, zawierały identyczne materiały – dodaje. Przypomina, że archeolodzy wiedzieli o istnieniu grodziska w tym miejscu.  Znajdowało się na mapach pochodzących z XIX w. Ale nigdy nawet nie przypuszczali, że pochodzi ono z tak wczesnego okresu.

- Większość grodzisk na Podkarpaciu pochodzi z  początku średniowiecza. Z wczesnej epoki żelaza nie ma ich w ogóle. Jest to jedyne tego typu grodzisko. Jego usytuowanie i całej aglomeracji chotynieckiej powoduje, że mamy do czynienia z nowym zupełnie elementem, którego archeologia do tej pory nie znała. Jest to największe odkrycie. Nie chodzi tu o znalezione rzeczy tylko to o czym one świadczą.- objaśnia S. Czopek.

Według profesora to miejsce było bardzo ważne dla ich kultury. Nie była to byle jaka osadka. 36 ha opasane wałami, które zachowały się do dziś. Tysiące znalezionych pozostałości.

 

O odkryciach w Chotyńcu pisaliśmy w Gazecie Jarosławskiej w ubiegłym roku. Z tekstu, który ukazał się w nr 24/2017 wynikało, że juz wtedy dokonano znaczących dla archeologii odkryć. Teraz okazuje się, że są one przełomowe.

 Poszukiwania to olbrzymie przedsięwzięcie inwestycyjne. Prace archeologiczne potrwają jeszcze przez miesiąc. Odkrywane będą coraz głębsze warstwy ziemi. Kto wie co jeszcze się pod nią skrywa?

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum