Szkoła, historia i rysunek satyryczny

Drugi dzień nauki. Mama ciągnie chłopca przez jarosławski rynek. Zbolała mina kilkulatka i plecak na ramionach świadczą, że zmierzają do szkoły. To znaczy mama zmierza, a syn musi się podporządkować. Nie ma innego wyjścia. Zresztą mocny uścisk matczynej dłoni nie pozostawia mu pola do dyskusji. Idzie, choć za nic nie trafia do niego, że rodzice to z radością pędzili do szkoły.

Nauczyciele też zbytniego zadowolenia nie wyrażają. Wprawdzie nie szukają bólu brzucha jako wymówki, ale za to zapowiadają protest. Pielęgniarki w Przemyślu już strajkują. Nasze narzekają, ale o strajku na szczęście nie słychać. Policjanci też protestowali. Z ich niezadowolenia cieszyli się kierowcy, bo funkcjonariusze pouczali zamiast mandaty wlepiać. Za to budżet państwa tracił około 2 mln zł dziennie. Przynajmniej tak szacowano. Widać, że policja jest potrzebna nie tylko do przypilnowania porządku, ale też do załatania państwowej kasy. W protestach też o pieniądze chodzi. Widać wszystko dookoła nich się obraca.

 

Początek września to czas pełen emocji. Najwięcej przynosi początek szkolnych zajęć. Im młodszy uczeń tym ma ich więcej, a przeżywa je co najmniej trzy pokolenia. Pierwsi to ci, którzy muszą chodzić, a nie chcą. Drudzy to ci, którzy chcieliby, ale już z tego wyrośli. Trzecia grupa, to ci którzy wszystko, co było dawniej wspominają z rozrzewnieniem, a za wnukiem gotowi są w ogień wskoczyć.

   Pierwszy września to też wspomnienie wybuchu drugiej wojny światowej, największej współczesnej tragedii w historii ludzkości. Ostatnio ciszej o niej pamiętamy. Historia wprawdzie się nie zmieniła, ale pamięć o poszczególnych wydarzeniach jak najbardziej.  Na oficjalnej stronie internetowej jarosławskiego ratusza można było przeczytać artykuł zatytułowany  "79. rocznica wrześniowego konfliktu zbrojnego". Jak zauważył znajomy różnica między konfliktem a wojną światową jest taka, jak między drobną kolizją z porysowaniem błotnika, a katastrofą drogową, w której zginęło wiele osób. Tekst nie zagościł zbyt długo na stronie. Przeminął, tak jak inne wydarzenia. Historia tak się kręci, że jedne sprawy pamiętamy, inne giną w mrokach dziejów.

 

Od kampanii wyborczej nie uciekniemy. W Warszawie trwa od zakończenia poprzednich wyborów. U nas jest kompletne pomieszanie. Są miejsca, w których jest identycznie jak w stolicy. Choćby w otoczeniu władz Jarosławia. Znajdziemy też takie nisze, że dopiero się zastanawiają, co z tym robić. Jeden z komitetów wyborczych już się pokazał apelując by było normalnie. Trzymamy kciuki za normalność, choć ani my ani wspomniany komitet w to nie wierzymy.

W Przekroju ukazał się rysunek Raczkowskiego. - To oczywiste, że gminom głosującym na popleczników szatana trudniej będzie otrzymać pomoc Bożą - tak duchowny oświeca wiernych na pierwszej stronie pisma. Lepiej się nie zastanawiać, co autor miał na myśli, bo brzuch może zaboleć i poczujemy się jak pierwszak ciągniony za rękę do szkoły.

 

 

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane
Najnowsze na Forum