Zaduszny blichtr

Święto Zmarłych to najbliższe, najobszerniejsze w swoim wymiarze i najbardziej ludzkie święto. Zawiera w sobie wszystko. Jest w nim wiara, wspomnienie dziejów narodu, pamięć o najbliższych, zaduma nad śmiercią i szacunek dla życia. Wymiar tego dnia niesie ze sobą to, co gdzieś na dnie każdej duszy drzemie. Dlatego jest tak bardzo nasze.

Dzień Zaduszny – już samo określenie wskazuje jego charakter. To czas przebywania bliżej tych, którzy z materialnego świata odeszli. Pożegnali się z tą zrozumiałą częścią swojego istnienia. Zostawili to, co można było dotknąć. Porzucili część, która reagowała na otoczenie. Ich zmysły umarły, a wraz z nimi odeszły odbierane impulsy. Tak bardzo nam bliski, realny świat dla nich przestał istnieć. Utracili go na zawsze, ale pozostali w drugiej części swego istnienia. W tej niepojętej, a jakże ważnej. Są tam. Nierealni, a mimo wszystko rzeczywiści. Dalecy, a przy tym bliscy. Tuż obok, ale w innym wymiarze.

Nie znamy świata, w którym żyjemy. Błądzimy, starając się dopasować swoje rozumowanie do tego, co pokazują zmysły. Czasem się udaje. Częściej pogubieni tworzymy kolejną teorię. Nie mamy pojęcia czym jest życie. Zagadkowe są narodziny, a jeszcze bardziej śmierć. Podświadomość podpowiada, że nie jesteśmy tylko zbiorem poukładanych związków chemicznych. Skąd ona to wie, skoro nauka mówi, że poukładało się, potem się rozpada i na tym polega życie i śmierć. A my wiemy, że mamy coś ulotnego. Tak nierzeczywistego, że nawet nie potrafimy sobie tego wyobrazić, a mimo to mamy pewność, że jest. To nie chemia. To jest duchowe, czyli z jednej strony nieistniejące, a z drugiej tworzące nas. Nie podlegające śmierci, bo nierealne.

Przychodzi śmierć. Co może, zabiera. Wtedy okazuje się, że bierze tylko cząstkę. Reszta zostaje, bo jest poza pojęciem życia w naszym rozumieniu, a więc i poza śmiercią.

W Dzień Zaduszny postarajmy jak najbardziej zbliżyć się do tych, którzy przeszli na drugą stronę istnienia. Wspomnijmy ich. Dzięki nim jesteśmy. To oni utorowali nam drogę.

Postarajmy się zrozumieć, że chwili zadumy potrzebują żyjący. Im też potrzebny jest rozbuchany nagrobek zapełniony chryzantemami i potężnymi zniczami. Zmarli tak długo są wśród żywych, jak długo istnieje pamięć o nich. Pozostają we wspomnieniach. Nie w targanych na cmentarz doniczkach kwiatów i porównywaniu, kto postawił większy znicz. Święto Zmarłych ma wymiar duchowy. Nie przykrywajmy go sztucznymi kwiatami. Zbliżmy się do naszych ojców i pokażmy tym duszom, że ubodzy duchem nie jesteśmy. Może wtedy sami zrozumiemy, że życie to nie forma istnienia białka, jak przekonują marksiści, tylko coś znacznie rozleglejszego. Niosąc tylko kwiaty i znicze na cmentarz i patrząc na zegarek, czy zdążymy jeszcze oblecieć kolejne, stajemy po stronie realistów. Dla nich, ktoś taki jak Bóg, nie istnieje. Chwila zadumy, cichego zamyślenia nad grobem pokazuje, że gdzieś tam w naszych zakamarkach drzemie dusza. Pozbądźmy się blichtru. Dusze czekają na nasze odwiedziny pod jednym warunkiem, że pozbędziemy się wszystkiego, co z realnością się wiąże. One czekają na inną duszę. Co z tego, że z innego świata, skoro przyszła.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane