Poród pod konwojem

Autor: 09.11.2018 Nr: 45/2018
Szczęśliwa mama, rodzeństwo i dziadkowie. Są wdzięczni policjantom za pomoc, dzięki której Szymek mógł bezpiecznie przyjść na świat.
Szczęśliwa mama, rodzeństwo i dziadkowie. Są wdzięczni policjantom za pomoc, dzięki której Szymek mógł bezpiecznie przyjść na świat.

– Proszę, pomóżcie! Córka rodzi! Akcja porodowa już się zaczęła – prosił policjantów pełnym emocji głosem pan Stanisław. Przejechał ponad 30 km i w Gniewczynie Trynieckiej zatrzymały go korki. Zdenerwowany nie wiedział, gdzie szukać ratunku. Zatrzymał się przy patrolu drogówki. Policjanci nie zawahali się ani chwili. Na sygnale eskortowali samochód z rodzącą do szpitala. Kilkanaście minut później na świat przyszedł zdrowy chłopiec.

Był piątek, 26 października. Katarzyna Mosur z Majdanu Sieniawskiego miała do porodu jeszcze tydzień. Tamtego dnia lepiła jeszcze na obiad pierogi. Dwóch synów urodziła przed terminem, więc podejrzewała, że i tym razem poród odbędzie się szybciej, ale nie w tak ekspresowym tempie. Jej mama żartowała nawet, czy czeka do poniedziałku, bo i dwaj pierwsi synowie przyszli na świat w poniedziałek.

Tato widział, że coś się ze mną dzieje, proponował, żebyśmy nie zwlekali, choć jeszcze żadnych znaczących sygnałów nie było – jedynie lekko pobolewał mnie brzuch. Wykąpałam się, walizka od kilku dni czekała spakowana. Wyjechaliśmy za dwie szesnasta – opowiada młoda mama.

   Z kobietą jechał jej mąż i dziadek mającego przyjść na świat chłopca.

Obserwowałem córkę w lusterku, widziałem, że jest coraz gorzej. Gnałem przed siebie, choć na drodze rozsądku mi nie zabrakło, wiozłem przecież córkę, wnuka i zięcia. Obawiałem się jedynie tej Gniewczyny, wiedziałam, że tam są roboty drogowe i będą korki – opowiada Stanisław Dyndał.

   Nie mniej zdenerwowany był mąż pani Katarzyny, Rafał. Ciągle dopytywał żony, jak się czuje. Ledwie minęli las za Wólką Małkową, kiedy kobiecie odeszły wody. Pan Stanisław zaczął się w duchu modlić, żeby spotkać radiowóz. Tylko to mogło ich uratować.

 

Patrol jak na zawołanie

St. sierż. Kamil Bieńkowski i st. asp. Ireneusz Kucab pełnili służbę w Gniewczynie Trynieckiej. Kontrolowali samochód ciężarowy, gdy przed radiowozem zatrzymał się opel meriva. Podenerwowany kierowca podbiegł do policjantów i poprosił o pomoc. Rzucił naprędce, że jego córka zaczyna rodzić w aucie. Liczyła się każda sekunda!

Policjant przerwał kontrolę drogową i nakazał, abym jechał za nim. Pospiesznie oddał dokumenty kierowcy ciężarówki i puścił się biegiem do radiowozu – relacjonuje p. Stanisław.

   Przy włączonych sygnałach świetlnych i dźwiękowych patrol ruszył w stronę Przeworska, tuż za nim samochód z rodzącą kobietą. Inni kierowcy natychmiast ustępowali z drogi.

Dowódca patrolu st. asp. Ireneusz Kucab poinformował o zdarzeniu dyżurnego, który bezzwłocznie powiadomił służby ratunkowe, by te czekały już w gotowości na przyjazd rodzącej. W tym też czasie drugi patrol pełniący służbę na mieście, udał się na ul. Gorliczyńską w Przeworsku, aby ułatwić im przejazd pod wiaduktem – mówi mł. asp. Renata Jaremko z przeworskiej KPP.

   Policjanci eskortowali samochód z rodzącą przez około 10 km aż do przeworskiego szpitala, gdzie kobieta została przekazana pod opiekę zespołu medycznego. Za niespełna 10 minut na świat przyszedł zdrowy i śliczny chłopiec. Ważył 4255 gramów!

Zdążyłem jedynie porozmawiać z policjantami i przeparkować auto, a kiedy poszedłem na oddział, mój wnuk już był na świecie – mówi wzruszony S. Dyndał, który w takich oto okolicznościach po raz dwunasty został dziadkiem.

 

Wielkie, małe szczęście

Poród odebrała doktor Jadwiga Gdula-Krowicka, ginekolog-położnik w Szpitalu Rejonowym w Przeworsku.

Wyrażam ogromny szacunek dla policjantów za to, że stanęli na wysokości zadania i bez zadawania zbędnych pytań natychmiast zareagowali. W innej sytuacji niemal pewnym jest, że chłopiec przyszedłby na świat w samochodzie. To mogłoby być niebezpieczne i dla niego i dla matki, bo np. mogło dojść do krwotoku, a noworodek był duży. W warunkach szpitalnych zawsze w takim momencie natychmiast możemy zareagować. Tutaj byłoby to niemożliwe – zaznacza lek. J. Gdula-Krowicka.

   Młodą mamę i jej synka dwa dni po urodzeniu odwiedzili policjanci z patrolu. Podarowali Szymkowi upominek i maskotkę – misia policjanta. Za wzorową postawę, szybką i zdecydowaną akcję, otrzymali wyróżnienie od komendanta powiatowego przeworskiej policji.

 

Szymek – bo tak przyniósł dzień

K. Mosur postanowiła nadać dziecku imię, jakie najbardziej jej się spodoba, a będzie w kalendarzu najbliżej dnia urodzenia synka. Został więc Szymonem. Po niespełna tygodniu spędzonym w szpitalu, wrócił z mamą do domu. Bracia Patryk (12 l.) i Wojtek (7 l.) są szczęśliwi, że mają trzeciego brata. Zapowiedzieli, że jak podrośnie, nauczą go kopać w piłkę. Póki co, proszą mamę, czy mogą go choć na chwilę potrzymać, bo jest taki słodki.

Czuwał nad nami Bóg i dopomogli policjanci – dodaje dziadek Stanisław. Wraz z babcią Haliną nie mogą nacieszyć się wnukiem. Tatę rozpiera duma. Jest wdzięczny, że tak zgrany zespół ludzi pomógł jego żonie i dziecku.

Z serca za wszystko dziękujemy – mówią szczęśliwi.

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane