Zawiesili świadczenia samotnej matce

Autor: erka 01.02.2019 Nr: 5/2019 2
Pani Beata zgromadziła mnóstwo dokumentów, ale unijne prawo i opieszałość niemieckich służb na razie wygrywa ze zdrowym rozsądkiem.
Pani Beata zgromadziła mnóstwo dokumentów, ale unijne prawo i opieszałość niemieckich służb na razie wygrywa ze zdrowym rozsądkiem.

W głowie się nie mieści. Unijne prawo pozbawiło samotną matkę świadczeń rodzinnych. Przepisy, które musimy przestrzegać nie mają nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem i logiką. Niemniej są ponad polskim prawem. Kobieta nic nie może zrobić. Musi czekać. Możliwe, że nigdy świadczeń nie uzyska.

Mieszkająca w Radymnie matka z dwójką dzieci nie dostaje ani grosza świadczeń rodzinnych, bo okazuje się, że według unijnego prawa, ważniejszy jest mieszkający w Niemczech ojciec. Dopiero, gdy okaże się, że on nie korzysta z tego rodzaju wsparcia matka może je dostać. Sprawa ciągnie się od trzech lat. Rodzice nie utrzymują ze sobą kontaktu. Służby niemieckie nie spieszą się z odpowiedzią. Może się okazać, że matka przez najbliższe lata nie zobaczy ani złotówki z należnych jej pieniędzy i wszystko będzie zgodnie z unijnym prawem.   

 

Pani Beata z Radymna wychowuje dwoje dzieci, 9-letnia dziewczynkę i prawie 4 letniego chłopca. Ich ojcem jest mieszkający w Niemczech Włoch. Dziewczynka urodziła się we Włoszech. Chłopiec w Niemczech. Niedługo po urodzeniu syna związek zaczął się rozpadać. Już wcześniej dochodziło do awantur i nieporozumień. Nasilające z roku na rok doprowadziły do dramatycznych wydarzeń. Matka wspomina o porwaniach dzieci, o dramacie jaki sama przechodziła. W końcu przyjechała do Polski. Zamieszkała razem z rodzicami w Radymnie i przy pomocy swego ojca udało się jej zabrać z Niemiec dzieci. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Radymnie przyznał jej wszystkie świadczenia rodzinne. Dostawała je przez trzynaście miesięcy. Wtedy okazało się, że trzeba sprawdzić, czy jej były partner i ojciec dzieci nie pobiera takich samych świadczeń w Niemczech. W 2017 r. sprawdzanie rozpoczęto. Trwa do dziś i nikt nie jest w stanie powiedzieć kiedy się skończy. Kobieta interweniowała wszędzie. Bezskutecznie. Przygotowuje kolejne pisma. Do Rzecznika Praw Obywatelskich, do ministerstwa rodziny i innych instytucji. Wśród argumentów, które jednoznacznie potwierdzają, że tylko ona pełni opiekę nad dziećmi jest wyrok polskiego sądu znacznie ograniczający prawa rodzicielskie ojca i stwierdzający, że dzieci mają pozostawać przy matce. Sąd orzekł, że partner ma płacić alimenty i wyznaczył ich wysokość.  

Niestety wypłata świadczeń rodzinnych została zawieszona do czasu, gdy strona niemiecka nie potwierdzi, że ojciec ich nie pobiera. Niemieckie służby monitowane o załatwienie sprawy odpowiadają, że zbierają informacje.  

Ojciec nie płaci alimentów. Z informacji, jakie udało się zdobyć matce wynika, że już nie pracuje i jest poszukiwany przez policję, jako alimentowy dłużnik. Pani Beata uważa, że decyzję powinien podjąć MOPS w Radymnie. Według niej dokumenty jednoznacznie stwierdzają, że jest jedyną opiekunką dzieci.

- Nie możemy nic zrobić. Burmistrz nie jest organem decydującym. Musimy czekać na decyzję wojewody. Rozumiem zniecierpliwienie tej pani. Mogę tylko zapewnić, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej pomocy - tłumaczy Agnieszka Andruszko, kierownik MOPS w Radymnie przyznając, że z jej punktu widzenia ojciec nie powinien świadczeń rodzinnych pobierać.

Sprawa niby jest prosta i przedstawiciele naszych służb socjalnych nie widzą problemu przy wypłacie świadczeń, ale jest jeszcze unijne prawo, które muszą przestrzegać.     

 

Unijna rodzina różni się od polskiej

- W świetle prawa krajowego - definicji rodziny zawartej w art. 2 pkt 16 ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, były małżonek wnioskodawcy lub rodzic dziecka ze związku nieformalnego, z którym wnioskodawca nie wychowuje wspólnie dziecka, nie jest członkiem rodziny wnioskodawcy i z tego względu wnioskodawca nie wykazuje takiej osoby w składzie rodziny. Jednak w świetle prawa unijnego status ojca ma wpływ na ustalenie prawa do świadczeń. Zgodnie z regulacjami unijnymi i przyjętym orzecznictwem, a także stanowiskiem Komisji Europejskiej, biologiczny ojciec, matka i dziecko zawsze powinni być traktowani jako członkowie rodziny - wyjaśnia Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik prasowy Wojewody Podkarpackiego zaznaczając, że w przypadku kolizji orzeczeń prawo unijne jest nadrzędne w stosunku do prawa danego kraju. Wynika z tego, że pozbawienie władzy rodzicielskiej ojca dziecka, a także fakt zasądzonych alimentów przez polski sąd nie ma żadnego znaczenia dla sprawy. Przebywający za granicą ojciec może starać się o wszystkie świadczenia rodzinne nawet wtedy, gdy polskie sądy pozbawiły go wszystkich praw do dzieci. Wystarczy tylko, że jest biologicznym ojcem. Dlatego służby wojewody wystąpiły do niemieckich odpowiedników o informację, czy takich świadczeń ojciec nie pobiera. Niemcy się nie spieszą. Matka czeka, a urzędnicy radzą, by podjęła współpracę z niemieckimi instytucjami. Może wtedy sprawa ruszy. Warto zauważyć, że gdyby okazało się, że ojciec korzysta ze świadczeń rodzinnych w Niemczech, to mieszkająca w Polsce matka już ich nie dostanie mimo tego, że to ona ponosi wszystkie koszty związane z wychowaniem dzieci.

Bulwersujące to, ale tak nakazuje unijne prawo. Na marginesie: ponad 4,5 tys. ukraińskich dzieci pobiera w Polsce świadczenie z programu 500 plus. Dziecko z Radymna takiego wsparcia nie dostaje.

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane