Mamy swoje marzenia, które chcemy zrealizować

Autor: TP 12.02.2019 Nr: 7/2019
Mamy swoje marzenia, które chcemy zrealizować

rozmowa z Markiem Kisielewiczem, sołtysem Świętego.

 G.J. Już 17 lutego w gminie Radymno odbędą się wybory na sołtysów. Po dwunastu latach znowu Pan kandyduje. Mówiąc po prostu – chce się Panu?

M.K. Sołtysem Świętego jestem już trzy kadencje, od roku 2007. Myślę, że doliczyć jeszcze trzeba radę sołecką, więc kolejne cztery lata. Z tej perspektywy widzę, jak odpowiedzialna to funkcja i ile dobrego może zrobić sołtys, jeśli oczywiście mu się chce i ma wsparcie rady sołeckiej i mieszkańców. Dobry i skuteczny sołtys potrafi współpracować i z wójtem i ze starostą. Nie obrażać się, nie wojować, ale szukać dobrych rozwiązań. A zapału i pomysłów mi nie brakuje, więc jeśli mieszkańcy mojej miejscowości tak zdecydują, chce coś jeszcze od siebie dać swojej małej ojczyźnie.

 

G.J. To dobry przepis na sołtysa, ale czy realny w naszych warunkach?

M.K. Oczywiście, że tak. Wystarczy się rozejrzeć wokół siebie i takich ludzi, takich kandydatów można od razu dostrzec. Czasami niekoniecznie dużo mówią i nie robią wokół siebie zamieszania, ale znają się na robocie. Myślę, że przez kilka ostatnich lat w Świętem udowodniliśmy, że tak można. Stawialiśmy cele przed sobą, ale także przed wójtem czy starostą. I konsekwentnie je realizowaliśmy. Jeszcze raz powtórzę, trzeba umieć się dogadywać i dać szansę być wysłuchanym, a efekty będą na pewno!

 

G.J. Czego dziś oczekują od swojego sołtysa mieszkańcy?

M.K. Żeby był sprawnym gospodarzem i żeby nie patrzył tylko na koniec swego nosa. Musi być skuteczny i wiedzieć, gdzie i jak szukać dobrych rozwiązań dla swojej miejscowości. Bardzo ważne jest też, by taki kandydat gwarantował spokój i stabilizację  w swojej miejscowości. Trzeba unikać krzykaczy i takich,  którzy lubią siać ferment, bo to nie przynosi nic dobrego.

G.J. A jak bardzo zmienia się podejście do otaczającej rzeczywistości?

M.K. To dobre pytanie. Dziś dobra droga czy chodnik nie mogą być tylko marzeniem. Tego należy umieć dopilnować. Może nie zawsze za rok czy za dwa, ale też nie za pięć czy dziesięć lat takie inwestycje muszą być wykonane. I jak to obserwuję – u nas w powiecie to się udaje. Marzeniem zaczynają być ścieżki rowerowe czy do nordic walking, tutaj u nas, w sołectwie. A dlaczego nie? Od pomysłu musimy zacząć, potem chęci i konkrety i na pewno się uda.

GJ

Artykuł sponsorowany

Komentarze
Popularne
Komentowane