Mamy duże szanse, żeby być bardzo dobrym szpitalem

Autor: 01.03.2019 Nr: 9/2019
Mamy duże szanse, żeby być bardzo dobrym szpitalem

Kim jest i jaki ma plan na rozwój przeworskiej lecznicy? Gdzie widzi potencjał i dlaczego tak bardzo wierzy w ludzi. Rozmowa z Grzegorzem Jedynakiem, dyrektorem Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Przeworsku.

– Kim jest Grzegorz Jedynak?

– Mam 45 lat i jestem absolwentem krakowskiej AGH na kierunku inżynierii mechanicznej i robotyki. Gdy moja kariera zaczęła zmierzać w kierunku pracy z ludźmi, uzupełniłem swoją wiedzę z zakresu zarządzania kończąc studia z zakresu Executive Master of Business Administration na Oxford Brookes University. Przez ostatnie 6 lat pracowałem jako dyrektor dużego zakładu, gdzie odpowiadałem za zespół blisko 350 osób. Mieszkam w Przeworsku wraz z żoną i dwójką dzieci.

 

–  Co skłoniło Pana do udziału w konkursie? Branża medyczna zdaje się być dla Pana nowością.

– Pomysłem zainspirował mnie jeden z lokalnych samorządowców. Pracowałem dla zachodnich funduszy inwestycyjnych, międzynarodowych korporacji, zdecydowałem więc, że teraz będę pracował na rzecz lokalnej społeczności. To trudna i wymagająca, ale jednak misja.

 

– Pierwsze dni pracy na nowym stanowisku za Panem. Jakieś oceny, wnioski?

– Staram się poznać stan obecny, na razie nie wdając się w oceny. Mam swoją wizję tego szpitala i jestem przekonany, że ma on duże szanse, żeby być bardzo dobrym szpitalem. Mam pewne wartości, które jako menadżer wypracowałem i w które wierzę, że są w stanie budować efektywne organizacje.

 

– Jaka jest zatem wizja szpitala według nowego dyrektora?

– Ma to być nowoczesny, rentowny szpital, cieszący się renomą i zaufaniem pacjentów i lokalnej społeczności, będący również preferowanym pracodawcą na lokalnym rynku pracy. Mam świadomość, że szpital jest instytucją specyficzną. Wiem, że naszym „produktem” jest dobro najcenniejsze – zdrowie i życie ludzkie, którego nie da się przeliczyć na pieniądze. Bez względu na fakt specyfiki szpitala, powinien on jednak generować pozytywny wynik finansowy. Bez niego trudno będzie mówić o rozwoju, innowacyjności i konkurencyjności na współczesnym rynku usług medycznych.

 

– W jaki sposób ma Pan zamiar tę wizję budować?

– W oparciu o sześć filarów, które nazywam wartościami. Pierwszy: bezpieczeństwo – nie usług medycznych, bo to oczywiste, ale pracowników i wszystkich osób, które przebywają w szpitalu. Tu nie ma miejsca na kompromisy. Drugi: jakość – nie tylko świadczonych usług, ale wszystkiego, co robimy. Trzeci: zadowolenie klienta – bo szpital nie istnieje sam dla siebie. Chcemy budować pozytywny wizerunek na lokalnym rynku. Czwarty: zespół – to najcenniejszy zasób, jakim dysponuje nasz zakład. To my, ludzie, decydujemy, jak wykorzystamy pozostałe zasoby. Zależy mi na zbudowaniu zespołu, który będzie chciał wspólnie realizować cele i pokonywać problemy. A pracownicy znają problemy tej placówki najlepiej. Piąty filar: efektywne procesy. Niezbędnym jest ciągłe doskonalenie procesów w każdym obszarze naszej działalności, zmierzające do eliminacji marnotrawstwa i redukcji kosztów. Ostatnią kluczową wartością jest otwarta i proaktywna kultura organizacyjna wspierająca zaangażowanie i innowacyjne podejście do realizowanych zadań, promująca pracę zespołową, czego tutaj w szpitalu niezwykle nam potrzeba. Jeśli będziemy mieli grupy interesów dbające tylko o siebie, będzie nam niezwykle trudno.

 

– Wielu chciałoby uzdrowić szpital od razu. Czyli nie ma jednej recepty na sukces?

– Nie ma gotowej recepty na to, jak za pomocą kilku szybkich decyzji uzdrowić służbę zdrowia. To jest mozolna praca u podstaw. Z jednej strony szukanie oszczędności, efektywności, innowacyjności, a z drugiej poszukiwanie dodatkowych źródeł finansowania. Pamiętajmy, że celem nadrzędnym jest aspekt społeczny i zadowolenie pacjentów, bo szpital ma dużo więcej do zrobienia, niż zarabianie pieniędzy. Jeśli jednak one będą, to będziemy inwestować w sprzęt, nowoczesne technologie, możemy wówczas również spełniać oczekiwania finansowe pracowników.

 

– Czy szpitala dotknie restrukturyzacja? Co z oddziałami, które przynoszą straty?

Takie decyzje muszą być poprzedzone dokładną analizą. Gdybym teraz je podjął, byłyby podyktowane wyłącznie emocjami, a nie rzetelną analizą i potrzebami szpitala. Co do oddziałów, moim priorytetem będzie nie tylko koncentrowanie się na słabszych obszarach, ale budowanie renomy, skupiając się na naszych mocnych stronach. Mamy wiele mocnych oddziałów, jak np. oddział neurologii i warto wykorzystać jego potencjał. Są też oddziały, które przynoszą straty, a my musimy zastanowić się, dlaczego tak jest i to zmienić. Liczę, że będziemy ściśle współpracować na linii pracownicy, związki zawodowe, kadra zarządzająca szpitala i organ prowadzący. Pamiętajmy, że narzekanie na system i okoliczności, na które nie mamy wpływu, niczego nie zmieni. Bierzmy sprawy w swoje ręce i zmieniajmy to, na co mamy wpływ. Bo to jest Nasz Szpital i warto dla niego pokonywać kolejne ograniczenia.

 

– Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Wioletta Żak

 

Komentarze
Popularne
Komentowane