Wszyscy zasługujemy na szacunek

Mamy już pierwsze powiewy wiosny. Ptaki przylatują z ciepłych krajów. Muchy też już się pokazują chociaż nigdzie nie odlatywały. Biedronek pełno. Są swojskie i azjatyckie. Nasze rozpoznamy po tym, że czerwone i mają siedem kropek. Goście z innego kontynentu wyglądają przeróżnie. Wiosna to pora, w której pojawia się więcej chęci do życia. Przyroda mobilizuje również nas.

 Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi - śpiewał Rysiek Reidel razem z Dżemem. Przechodząc ul. Grodzką w Jarosławiu też możemy posłuchać kultowych przebojów. Śpiewa je młody człowiek i robi to dobrze. Wnosi klimat w starą prowadzącą do rynku uliczkę. Do ludzi uśmiecha się Kinga. Przygotowuje się do matury i niedługo zostanie dyplomowanym technikiem pojazdów samochodowych. Śliczna i pełna pasji dziewczyna - tak określili ją w telewizji. Wesoła. Podczas rozmowy z nią zwracają uwagę pomalowane paznokcie lewej ręki. Niby nic szczególnego. Prawie każda dziewczyna je maluje, ale Kinga sama tego zrobić nie może. Urodziła się bez prawej dłoni. Mimo to zdobyła certyfikat spawacza, naprawia samochody, jako jedyna przedstawicielka płci pięknej dowodzi klasą. O tym, że jest lubiana świadczy chociażby zadanie, jakie narzucili sobie jej koledzy i wychowawca. Tworzą dla Kingi specjalistyczną protezę i wszystko wskazuje, że dopną celu. Można powiedzieć, że los wynagrodził brak przedramienia i dał w zamian coś znacznie bardziej wartościowego. Gdy dziewczyna wspomina gimnazjalne czasy zamiast uśmiechu pojawiają się łzy. Nie chce do tego wracać, ale widać, że przeszła wiele i trudno o tym zapomnieć. Zabrakło zrozumienia u kolegów, a starsi nie wykazali zainteresowania. Tak jak lekarz orzecznik z komisji do ustalania stopnia niepełnosprawności. Przez kilkanaście lat przyznawano jej znaczny stopień. Teraz uznano, że jej się nie należy i może normalnie pracować pod warunkiem, że poszuka sobie zajęcia gdzie jedna ręka wystarczy. Jakoś nie chce się to pogodzić z zapewnieniami, iż państwo zapewnia opiekę osobom pokrzywdzonym przez los.

Mimo wszystko Kinga pozostaje pogodna. Warto brać z niej przykład chociaż życie nie zawsze się uśmiecha i czasem potrafi zawarczeć. Jeśli do tego bez powodu, to o zwątpienie nietrudno. W nr 9 Gazety Jarosławskiej pisaliśmy o wątpliwościach zgłaszanych przez mieszkańców Jarosławia co do powołania na skarbnika miasta żony prezesa miejskich spółek komunalnych. Przedstawiliśmy zdanie za i przeciw oraz informację o rozwiązaniu umowy o pracę z macierzystym zakładem prezesa, czyli starostwem. Ten w opublikowanym komentarzu odniósł się do całego zespołu redakcyjnego używając niezbyt pochlebnego określenia. Stwierdził, że w naszym kraju nie ma odpowiedzialności za słowo oraz poinformował, że władze miasta kilkakrotnie sprawdzały "u dobrych prawników" czy można. Burmistrz szukał opinii. Myśmy też szukali. Nam niezbyt kulturalnie zwrócono uwagę. Nie tylko nam. We wspomnianym komentarzu znajdziemy wendetę i kłamstwa starosty oraz dziwne przypomnienie, że miniona kadencja samorządowa zakończyła się w czerwcu ub. r. chociaż trwała do połowy listopada. 

Uważam, że mieszkańcy mają prawo wymagać od wysoko postawionych przedstawicieli lokalnego samorządu szacunku. Choćby dlatego, że opłacają tych funkcjonariuszy, którzy z zasady powinni społeczeństwu służyć. Jeśli któryś uważa, że jest odwrotnie, to jego sprawa. Pod warunkiem, że nie przedstawia jej publicznie, bo wtedy wystawia marne świadectwo osobie dzięki której funkcję uzyskał. 

Komentarze
Popularne