Niesłusznie ukarany szuka ratunku u Ziobry

Autor: ek 15.03.2019 Nr: 11/2019
Stanisław Sadowski pokazuje licznik, z którego poprowadzono przyłącz do jego mieszkania. Obok miejsce, w którym podpiął się złodziej.
Stanisław Sadowski pokazuje licznik, z którego poprowadzono przyłącz do jego mieszkania. Obok miejsce, w którym podpiął się złodziej.

- Sąsiad kradł prąd. Ja usłyszałem wyrok. Nikt nawet nie chciał słuchać moich wyjaśnień - żali się Stanisław Sadowski z Jarosławia. Kara przekroczyła 12 tys. zł. Ze skromnej emerytury musiałby odkładać przez lata by ją zapłacić. Wyrok uderzył go nie tylko finansowo. Stracił zdrowie i dobre imię. - Zrobili ze mnie złodzieja - narzeka.

Niesłusznie oskarżony po cichu wierzy, że zostanie oczyszczony z zarzutów, a sprawiedliwość ujrzy w końcu światło dzienne. Ostatnią nadzieją wydaje się być Minister Sprawiedliwości, do którego nie widząc innego ratunku zwrócił się o pomoc. Czeka na wyjaśnienie sprawy.

   Historia Stanisława Sadowskiego z Jarosławia brzmi jak opowieść z czarnej komedii. Kłopoty, z którymi do tej pory nie może się uporać zaczęły się przeszło dwa lata temu, a spowodował je sąsiad, który do wynajmowanego przez siebie mieszkania doprowadził nielegalny przyłącz energetyczny. - Pociągnął kable przez wspólny korytarz i czerpał prąd „na lewo”. Ja za swój płaciłem zgodnie ze wskazaniami licznika - zapewnia pan Stanisław.

Kiedy właściciel budynku odkrył przekręt, bez jakichkolwiek prób wyjaśnienia sprawy oskarżył o kradzież prądu pana Stanisława.

 

Złodzieja nie złapali

– Ja mieszkałem pod 10, a sąsiad pod 9 – opowiada ze smutkiem w oczach pan Stanisław. – Nie miałem pojęcia, zarówno o tym, że mój sąsiad był niezameldowany, jak i o tym, że nie posiadał licznika. Mieszkał tam sześć lat i był kolegą właściciela budynku. Ponadto był elektrykiem, a ja o takich sprawach nie mam pojęcia – mówi mężczyzna.

W 2017 roku właściciel budynku przy ul. Jana Pawła II w Jarosławiu, w którym zamieszkiwał zarówno pan Stanisław, jak i dziki lokator zgłosił do zakładu energetycznego, że do mieszkania pana Stanisława  podprowadzony został nielegalny przyłącz energetyczny.

– Podczas mojej nieobecności przyjechała ekipa z Zamościa, która zrobiła zdjęcia na korytarzu, nie będąc nawet wewnątrz pomieszczeń. Z góry uznano mnie za winnego. Nie sprawdzili nawet, do którego mieszkania biegną przewody. Efektem tego był rachunek za prąd za nielegalny przyłącz energetyczny na kwotę przekraczającą 4 tys. zł – mówi mężczyzna.

Dzikiego lokatora nikt nie rozliczał, bo w czasie awantury z prądem ulotnił się z mieszkania i do tej pory nie wiadomo gdzie go szukać. - Na dodatek właściciel budynku utrzymuje, że nikt nie mieszkał w lokalu, do którego poprowadzono prąd z ominięciem licznika, a przecież widywałem tego sąsiada codziennie przez kilka lat - zauważa pan Stanisław. 

 

Sąd znalazł winnego

W 2018 roku pan Stanisław został ukarany przez Sąd Rejonowy w Jarosławiu. Skazano go na 5 tys. zł grzywny. Razem z kosztami sądowymi ma zapłacić ponad 12 tys. zł. To kwota porównywalna z jego roczną emeryturą.

– Właściciele budynku skłamali przed sądem, twierdząc, że przyłącz energetyczny prowadził do mieszkania nr 9, czyli tego, które ja zamieszkiwałem. Zrobiłem zażalenie do prokuratury. Wszystko szczegółowo wyjaśniając. Myślę, że prokuratura na pewno przejrzała moje pismo, jednak oddaliła moje zażalenie. Pisałem długie pisma z obszernymi wyjaśnieniami kierując je wszędzie gdzie mogłem. Nic to jednak do tej pory nie dało – mówi. - Chodziło o to by szybko znaleźć winnego. Złodziej się ulotnił. Ja byłem na miejscu, więc usłyszałem wyrok - dodaje zapewniając, że jest niewinny. Na dowód pokazuje rachunki za prąd.

Postępowanie sądowe. Tłumaczenia i w efekcie uznanie go złodziejem odbiły się na zdrowiu pana Stanisława. Dwukrotnie trafił do szpitala. Dziś stara się pozbierać po przebytym wylewie. Nie poddaje się. Walczy o kasację wyroku. Komplet dokumentów skierował do 

Zbigniewa Ziobry, szefa resortu sprawiedliwości. Czeka na odzew z ministerstwa. Zapewnia, że dowiedzie swojej niewinności. Jeśli nie przed polskim wymiarem sprawiedliwości, to przed trybunałem w Strasburgu. 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane