Amor, kleszcze i prosiaki

Wraz z rozwijającą się przyrodą więcej chęci do działania nabiera Amor, albo bardziej po naszemu Kupidyn. Kleszcze też ruszyły na poszukiwania żywiciela. Kupidyn ma skrzydełka. Błąka się i strzela do serc. W ten sposób rozsiewa miłość. Kleszcze siedzą i czekają. Jak im się uda piją krew i przy okazji roznoszą boreliozę.

Jednym słowem wiosna na horyzoncie. Czas kiedy wszystko ożywa. Więcej energii mają pozytywnie zakręceni. U krwiopijców widać nawet nadmiar wigoru. W naszej codzienności też dynamicznie. Emocje trudno powstrzymać. Nie dziw, że czasem wybuchają. Sytuacja w polskiej edukacji jest napięta. Nauczyciele swoje. Rząd swoje. Rodzice i uczniowie też mają swoje zdanie.

Polska oświata była przez lata traktowana bardzo ciekawie. Gdy 26 lat temu zastrajkowali nauczyciele nie pozostawiono na nich suchej nitki. Laską groził ówczesny minister edukacji. Hierarchowie kościelni karcili pedagogów. W efekcie postrajkowali i na tym się skończyło. Trudno powiedzieć, czy teraz coś osiągną.

Popatrzmy na to z innej strony. Edukacja jest ciągle reformowana. Trudno znaleźć absolwenta, który skończył szkołę w takim samym systemie, w jakim zaczął. Wprowadzaliśmy gimnazja. Teraz je wygaszamy. Likwidowaliśmy szkoły zawodowe. Teraz je reaktywujemy. Zmieniamy plany i programy szybciej niż zmieniają się pory roku. Zmieniamy historię. Tylko patrzeć jak odrzucimy podstawy arytmetyki. Tym bardziej, że ekonomia, która na liczeniu się opiera, już stała się niepoliczalna. Dziś mamy kryzys. To nie tylko problem niskich zarobków. To problem całego systemu. Nauczyciel został sprowadzony do roli najemnego robotnika, który ma robić, co mu każą. Nikt już nawet nie wspomina o etosie w tym zawodzie. Uczniowie szukają wzorów do naśladowania i najczęściej znajdują je u rówieśników. Rodzice gonią za pieniędzmi. Narzekają wszyscy.

Rząd nie chce dać podwyżki nauczycielom. Choć należy sądzić, że pieniądze ma. Inaczej nie przyznawałby kolejnych świadczeń. Rozdawanie według niezbyt jasnego uznania może mieć krótkie nogi. Ostatnio usłyszeliśmy, że do krowy dadzą 500 zł, a do prosiaka 100 zł. Owce, kozy, konie i drób zostały na lodzie. Nie dostaną nic. Chyba, że gospodarz się ulituje i owsa albo osypki dołoży. Tylko patrzeć jak zapomniane czworonogi zaprotestują i wyjdą na ulicę.    

Przychodzi wiosna i nie tylko kleszczami, czy innym paskudztwem nas obdarza. Zauroczy też kolorami. Tak samo wśród różnej maści urzędników i wybrańców narodu możemy spotkać zwykłego człowieka. Burmistrz Jarosławia z okazji 1 kwietnia pokazał, że ma dystans do siebie. Nie popada w kompleksy, ale akceptuje. To się chwali. Z nadętymi trudnej się rozmawia. Uważający się za ideałów są obrzydliwi. Zareagował też na interwencje zwykłych mieszkańców. Chociaż nie musiał. Mógł odpuścić stwierdzając, że sprawy które ich bulwersują są poza zakresem kompetencji samorządu. Wybierając się razem z jednym z nich na spacer po zapomnianych zakątkach Jarosławia pokazał, że jest z tego miasta.

Miejmy nadzieję, że w podobnych sytuacjach znowu pokaże, że stoi po stronie mieszkańców, a nie patrzy jak formalista. Że jest stąd.

 

 

 

Komentarze
Popularne
Komentowane