Jak jedna wielka rodzina

Autor: AD 26.04.2019 Nr: 17/2019
Pan Ryszard w swoim królestwie.
Pan Ryszard w swoim królestwie.

Czy starość musi być nudna, smutna i zapomniana? Czy zawsze musi kojarzyć się pustką, bólem i brakiem chęci do życia? Przyglądając się codzienności w Domu Pomocy Społecznej w Wysocku można powiedzieć, że nie. Gościnność i serdeczność pensjonariuszy oraz pracowników ośrodka świadczy tylko o tym, że bardzo dobrze im się tutaj żyje i współpracuje.

Wkraczając w progi domu, od razu można podziwiać piękno ich warsztatów. Witający pracownicy oraz mieszkańcy, którzy „nakręcają” to miejsce są bardzo otwarci i chętni do nawiązania kontaktu. Jednym z tych osób jest pan Ryszard, którego często można zastać        w swoim warsztacie. Mieszka tu już od wielu lat i przyznaje, że jest mu tutaj naprawdę dobrze. Z dumą zaprasza do swojego pomieszczenia, w którym majsterkuje ile się da.

 

Robię tutaj różne ozdoby i siedzę tutaj ile mogę. Tyle ile wytrzymam - oznajmia pan Ryszard z pogodnym uśmiechem na twarzy.  Z jego ręki wychodzą przepiękne rękodzieła, które ozdabiają całe wnętrze ośrodka. Na pytanie skąd ta wytrwałość i zaangażowanie odpowiada: -Nie mogę chodzić ale ręce mam sprawne. Często odczuwam ból, właściwie codziennie. Ale człowiek przyzwyczaja się do bólu. Tutaj trochę o nim zapominam - pan Ryszard otwarcie opowiada o swoim losie.

Jak to człowiek po 60-tce ma już co opowiadać, gdyż w jego życiu pojawiły się różne problemy. Jednym z nich był wypadek, po którym na stałe został przykuty do wózka. –Nie ma już nadziei ani szans na to, że będę chodzić. Ale najgorsze już za mną - wspomina ze łzami w oczach.

Pracował w kilku zakładach. Zawodowo jeździł ciągnikiem, był murarzem, tynkarzem, operował wózkiem widłowym. W latach 70 ubiegłego wieku pracował w hucie szkła w Jarosławiu. Niestety po tragicznym wypadku na moście kolejowym, na stałe uszkodził  kręgosłup. Nie jest już zdolny do pracy zawodowej ale w Domu Pomocy Społecznej zawsze znajdzie się jakieś ciekawe zajęcie. Doskonała terapia zajęciowa wpływa bardzo pozytywnie na mieszkańców. –My tutaj potrafimy zrobić coś z niczego. U nas nic się nie marnuje- zapewnia. Pokazując swoje dzieła od razu na nowo się ożywia.

    Rozmowa z nim może być dla nas lekcją, która uczy nas aby nigdy się nie poddawać. –Trzeba iść do przodu, nie ma co rozpamiętywać - oznajmia ze wzruszeniem w głosie. - To miejsce uczy nas, że człowiek nigdy nie pozostaje sam ze swoimi problemami. Nawet, gdy nie ma się kontaktu z krewnymi, nie oznacza to, że człowiek zostaje „samotną wyspą”. Wiele obcych osób jest skłonnych do tego by odwiedzić lub pomóc bezinteresownie - dodaje.

   - Młody człowiek nie myśli o starości. Żyje chwilą, goni za pieniądzem, korzysta z życia, a czas ucieka nieubłagalnie. Nie chce się mówić o starości, traktuje się ją, jakby nikogo nie dotyczyła. Jednak jesień życia spotka każdego z nas. To nieunikniony etap życia każdego człowieka, który niestety napawa często lękiem i niepewnością. Dlaczego? Skąd ten właściwie ten strach przed starością? Dlaczego spychamy ją na margines? Może boimy się odrzucenia, choroby oraz braku akceptacji. Boimy się, że może kiedyś i my znajdziemy się w podobnym domu dla starszych. To czego się boimy jest jednak często wyolbrzymiane ale nie mówi się o tym co dobre. Mój dom jest teraz tu, w Wysocku i mogę stwierdzić, że podeszły wiek też może kojarzyć się z radością i chęcią do życia. Wcześniej brakuje czasu na pasje i zainteresowania. Tu można je rozwijać - podsumowuje pensjonariusz.

Komentarze
Popularne
Komentowane