Leśniczówka nawiedzana przez ducha

Autor: MS 02.05.2019 Nr: 18/2019 4
Strych to zupełnie magiczne miejsce – opowiada Pani Elżbieta
Strych to zupełnie magiczne miejsce – opowiada Pani Elżbieta

- Mąż wyjechał. Zostałam sama z synem. Dziecko usnęło. Też położyłam się na chwilę. Obudziły mnie głośne kroki. Ktoś w ciężkich butach schodził ze strychu. Chwycił za klamkę. Klamka poruszyła się z charakterystycznym dźwiękiem. Nikt nie wychodził. Nikogo nie było. Strach całkowicie mnie sparaliżował. Nie mogłam się nawet poruszyć – wspomina pani Ela. Kobieta przez wiele lat mieszkała w nawiedzanej leśniczówce. Potem przeniosła się do domu położonego kilka kilometrów dalej. Wspomina, jak szklanki z hartowanego szkła pękały bez powodu strzelając kryształkami po całej kuchni. O wyczuwalnej obecności kogoś złowrogiego. O kierowanej do anioła stróża prośbie: - "Stój za moimi plecami, skoro ten zły mnie obserwuje".

Z podobnymi zjawiskami spotkali się wcześniejsi mieszkańcy leśniczówki. Miejscowi łączą je z samobójczą śmiercią Józefa Zadzierskiego ps. „Wołyniak”. Partyzanta i żołnierza AK. Podczas potyczki z oddziałami Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w nocy z 11 na 12 listopada 1946 r. w okolicy Tarnawca koło Leżajaska został ranny w prawą rękę. Pojawiła się gangrena. W nocy z 28 na 29 grudnia 1946 r. w Szegdach popełnił samobójstwo. Pochowany został konspiracyjnie na cmentarzu w Tarnawcu przez swych żołnierzy i towarzyszącego im księdza Węgłowskiego. Miał 23 lata.

 

Dziwne zjawiska pojawiły się niedługo później. W leśniczówce w Szegdach, miejscu z którym był związany i w którym odszedł z tego świata, zaczęły dziać się niewytłumaczalne rzeczy. Kobieta mieszkająca w niej w czasie drugiej wojny światowej wspominała:  - Do tej leśniczówki przychodził. Huśtał na bucie małego Jasia. Jadł obiad. Czuł się tutaj jak w domu, którego zresztą nie miał. Bo nocował w ziemiankach wykopanych w lesie. Mieszkańcy zastanawiają się, jaką tajemnice zabrał do grobu Wołyniak albo zostawił ją w ponad stuletnim starym budynku, że jego duch nie może tego miejsca opuścić. - Pytanie jaką tajemnicę kryje to miejsce ciągle pozostaje. Nie wiadomo też dlaczego dzieją się tu tak dziwne rzeczy - zastanawia się pani Ela.

 

Odwiedzamy leśniczówkę w Szegdach

Szegdy to przysiółek Cieplic w gminie Adamówka. Mała, otoczona lasami i polami uprawnymi osada położona na styku Podkarpacia i woj. lubelskiego. Do głównych dróg daleko, a w przyległych lasach można się zagubić. Leśniczówka, w której straszy stoi na uboczu przysiółka. Miejsce malownicze. Można odnieść wrażenie, że zostało wyrwane lasowi. Obok drewnianej liczącej ponad 130 lat leśniczówki, stoi stara suszarnia nasion. Jest stajnia, stodoła i pas wolier dla ptactwa. Nieopodal łąka i pola uprawne. Są też stare sady.

Kiedyś była tu siedziba leśniczego. Dziś jest gospodarstwo agroturystyczne z zagrodą edukacyjną. Jest malowniczo i sielsko. Drewniane budynki otoczone starymi drzewami. Po obejściu brykają małe kózki. Spacerują lamy i owce. Pełno zwierząt. Słychać ptaki. Ruch jak w ulu. Dookoła budynku oraz wewnątrz znajdują się stare sprzęty dobrze wyposażonego gospodarstwa rolnego. Obrazki wiszące na ścianach dopełniają uroku, ale jest jeszcze inna magia.   

...

Przy zabudowaniach krząta się grupka młodych ludzi. Przygotowują je do nadchodzącego sezonu. Czuwająca nad gospodarstwem pani Ela woła  jednego z chłopców. - Adrian może opowiedziałbyś co ci się tydzień temu przytrafiło -  zachęca. Chłopak się wycofuje. Nie chce mówić. Słyszymy tylko, że już nigdy na strych leśniczówki nie wejdzie. - Sprzątał z kolegą strych. Leżą tam stare materace. Były wygniecione tak jakby przed chwilą ktoś na nich leżał, a przecież od lat nikt ich nie używał.  Przeraził się tym widokiem – opisuje kobieta. Podobnych zdarzeń jest więcej. - Niedawno moja córka urządziła w starej suszarni imprezę z okazji urodzin. Nocowali tutaj. Nad ranem przeżyli wstrząs. Wyczuli czyjąś obecność choć nikogo nie widzieli. Zerwali się na równe nogi i uciekli do samochodu. Ale tam nie znaleźli schronienia. Coś uderzało w dach pojazdu. Proszę sobie wyobrazić ich przerażenie  – opowiada pani Ela. Kobieta wspomina kolejne zdarzenia. Większość budzi dreszczyk, ale są też przyjemniejsze.  - Wczoraj po całodziennej pracy byłam tak zmęczona, że nie miałam sił wejść po drabinie na strych i zrzucić snopka siana dla koni. Powiedziałam tylko do nich, że muszą zadowolić się samą trawą. Wyszłam ze stajni, ale jeszcze się wróciłam. Patrzę i oczom nie wierzę. Na boisku leży snopek siana. Tylko się uśmiechnęłam, bo po tylu latach mam duży dystans do tego wszystkiego co się tutaj dzieje - podsumowuje.

 

Wspomnienia

- W połowie lat 90 ubiegłego wieku przybyliśmy na to miejsce. Tutaj urodziło nam się troje dzieci. Pierwsze jest niepełnosprawne. Mąż jest leśnikiem. Mieszkalismy tu 12 lat. Teraz jest tu gospodarstwo agroturystyczne, a w nim zagroda edukacyjna. My mieszkamy kilka km dalej - wyjaśnia pani Ela.

Przyznaje, że niewyjaśnione zjawiska pojawiły się niedługo po zamieszkaniu. Zaczęło się od świeżo kupionych szklanek z hartowanego szkła. - Były ustawione w pustym zlewie. Gdy odwróciłam się zaczęły strzelać kryształkami. Szkoda było nowych szklanek. Mieliśmy kiedyś kotkę, która okociła się na strychu. Niedługo potem usłyszeliśmy przeraźliwe miauczenie. Kot wyskoczył ze strychu jak poparzony. Stałam przy otwartych drzwiach. Nic tam nie było, ale gdzieś czaił się strach. Ten strych kryje jakąś magię - opowiada kobieta.

 

Droga krzyżowa

- Zawsze marzyłam o zorganizowaniu muzeum wsi. Po to gromadzę te wszystkie urządzenia –  mówi pani Elżbieta. Prowadzi nas do dawnej kancelarii leśniczego. - To tutaj odnawiałam wszystkie 14 stacji starej XIX wiecznej Drogi Krzyżowej i figurę Chrystusa z Grobu Pańskiego do pobliskiego kościoła. Praca nad tym zajęła mi ponad pół roku. Pracowałam gdy mogłam. W pierwszej kolejności musiałam zadbać o męża, dzieci, dom, gospodarstwo. Gdy zostawało czasu zabierałam się za pracę. Najczęściej było to wtedy kiedy wszyscy spali. Podczas tych prac bardzo intensywnie wyczuwalna była czyjaś obecność, kogoś złowrogiego. Modliłam się wtedy nieustannie chyba wszystkimi modlitwami. Prosiłam: - Aniele Stróżu skoro ten zły mnie obserwuje, Ty stój za moimi plecami – wspomina pani Ela.

 

Wołyniak

To tylko część historii. Dziwnych, niewyjaśnionych zjawisk było znacznie więcej. Przeżyli je ludzie, którzy na przestrzeni ostatnich 70 lat zetknęli się z leśniczówką w Szegdach. Miejscowi łączą je z Józefem Zadzierskim ps. „Wołyniak”. - Młody chłopak, dowódca partyzantów, bystry, zdecydowany, odważny. Wsławił się wieloma akcjami przeciwko okupantowi. Wcześnie zaczął swój szlak bojowy. Bo już w wieku 16 lat uciekł z domu aby wziąć udział w kampanii wrześniowej 1939 roku. I tak się zaczęła jego walka, kontynuowana w konspiracji. A także po przybyciu Armii Czerwonej. Bardzo przeżył atak band UPA na Wiązownicę 17 kwietnia 1945 roku odebrał.  Już dzień później dowodził akcją odwetową na mieszkańcach wsi Piskorowice. Zginęli Ukraińcy zgromadzeni w szkole i przygotowani do repatriacji. Wśród nich były kobiety i dzieci. Takich akcji na mniejszą skalę zrobił więcej. Właśnie tutaj w gorączce, w majakach, popełnił samobójstwo - wspominają miejscowi. Szegdy są wspominane jako okolica, która po II wojnie światowej była miejscem walk polskiego oddziału partyzanckiego dowodzonego przez Józefa Zadzierskiego z funkcjonariuszami KBW i Ludowego Wojska Polskiego.

 

 

Egzorcyzmy

- Jeśli w danym miejscu wydarzyło się jakieś zło, to zły duch może mieć dostęp do niego. Znam historię kobiety, która przez 50 lat doświadczała podobnych zjawisk zanim poprosiła o pomoc. Wtedy pomogła Msza św., modlitwa, Słowo Boże, egzorcyzmy odprawiane kilkukrotnie, w których ta pani uczestniczyła i zło więcej nie powróciło – opowiada ksiądz egzorcysta.

Gdzie kryje się tajemnica i dlaczego niewyjaśnione zjawiska spotykają ludzi, którzy nie mieli nic wspólnego z historią leśniczówki? Czy duch Wołyniaka, którego krótkie życie było pełne tragedii, a często śmierć była towarzyszem, nie może opuścić miejsca związanego z samobójstwem. A może szuka pomocy? Dlaczego odbierany jest najczęściej jako zło? Możliwe, że wyjaśnienie można znaleźć na strychu leśniczówki, albo w życiu i śmierci Wołyniaka. Możliwe, że za niewyjaśnionymi zjawiskami kryje się...

 

Komentarze
Popularne
Komentowane