Korki są i będą

Autor: ek 10.05.2019 Nr: 19/2019
Do uruchomienia drugiego mostu jeszcze daleko. Na razie korki będą. Nie ma innej możliwości.
Do uruchomienia drugiego mostu jeszcze daleko. Na razie korki będą. Nie ma innej możliwości.

- Dwie godziny zajęło mi pokonanie drogi z Szówska do Jarosławia. Przedarcie się przez dwa ronda zajmuje więcej czasu niż pokonanie stu kilometrów. W pracy nikt nie przyjmie tłumaczeń, że były korki. By przejechać kilka kilometrów trzeba rezerwować co najmniej godzinny zapas czasu. Dla sporej grupy kierowców należałoby przeprowadzić szkolenie z jazdy po rondach, bo sami sobie utrudniają -  narzekał w ostatni poniedziałek kwietnia jeden z kierowców.

Maksymalnie zapchany odcinek od ronda w Szówsku do ronda na ul. Zamkowej to już tradycja. Korki tworzą się w czasie, gdy każdy chce jak najszybciej dotrzeć do pracy. Niestety, jak mówią drogowcy, należy się do nich przyzwyczaić. Przy obecnym systemie komunikacyjnym okolic Jarosławia to jedyne wyjście.

- Dopóki nie powstanie drugi most na Sanie sytuacja się nie zmieni - uważa Janusz Obłoza, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Jarosławiu. A na drugi most trzeba poczekać co najmniej trzy lata.

Skąd się biorą?

Obwodnicą Jarosławia przejeżdża w ciągu doby od 4 do 6 tysięcy pojazdów. W tym samym czasie most pokonuje około 18 tysięcy samochodów. Problemu by nie było, gdyby ruch był równomiernie rozłożony przez całą dobę, ale tysiące aut chce wjechać do Jarosławia w godzinach szczytu. Podobnie jest z wyjazdem. - Zmiany w organizacji ruchu nic to nie pomogą, ponieważ nie ma innej alternatywy - zapewnia dyrektor PZD. Tylko czekać jak wzmożone wyjazdy do Radawy i z powrotem rozciągną zakorkowanie.

Już spotykamy zdesperowanych kierowców, którzy zamiast w ślimaczym tempie pokonywać drogę z Szówska do Jarosławia jadą przez Radymno, albo kierują się w stronę Tryńczy.

Drogowcy przekonują, że zatory na drogach są spowodowane ruchem lokalnym. Tranzytowy ich nie powoduje.

- Jeśli około godz. 15 kilka tysięcy samochodów wyjeżdża z miasta, to musi zakorkować ulice. Nie ma innej możliwości. Jarosław, podobnie jak inne stare miasta, ma problem z przepustowością ulic w śródmieściu. Wielu nie korzysta z obwodnicy i zamiast znacznie szybciej przejechać z jednej strony miasta na drugą wlecze się przez centrum. Do tego dochodzą nawyki. Jest grupa kierowców, którzy nie czują się zbyt pewnie i dodatkowo spowalniają przejazd. Na szczęście nie mamy rond turbinowych. Dopiero byłoby ciekawie. Szczególnie w dni targowe - wymienia doświadczony drogowiec. Ruch w dużych miastach jest bardziej płynny. Również na rondach. - Dziś mamy kierowców, którzy nie potrafią sobie poradzić na śliskiej lub zaśnieżonej drodze. Przy wjeżdżaniu na rodno upewniają się wielokrotnie zamiast jechać, a zjeżdżając darują sobie wcześniejsze pokazanie tego zamiaru kierunkowskazem. To się kumuluje i powstaje zator - mówi zawodowy kierowca.

Gdy już powstanie drugi most na Sanie będzie łatwiej przejechać od Jarosławia od strony Szówska. Korki w godzinach szczytu będą się jednak pojawiać. Miejmy nadzieję, że nie tak duże jak teraz, gdy zdarza się, że szybciej z Wiązownicy dotrzemy do Stalowej Woli niż do Jarosławia.

Komentarze
Popularne
Komentowane