Chciałbym częściej widywać synka

Autor: ek 07.06.2019 Nr: 23/2019
Chciałbym częściej widywać synka

Robert z Jarosławia swojego 5-letniego synka Adrianka powinien widywać dwa razy w tygodniu. Niestety tak się nie dzieje. Jego zdaniem była partnerka robi wszystko, aby uniemożliwić mu kontakt z dzieckiem.

O gehennie, którą każdego dnia przeżywa pan Robert opowiedziała nam jego siostra Małgorzata. Ciocia Adriana uważa bowiem, że w miejscu którym na co dzień zamieszkuje chłopiec, dzieje mu się krzywda. Podobnie zdanie ma ojciec chłopca oraz osoby z ich otoczenia.

– Widzę, że moje dziecko jest zestresowane. Bywało, że dzwonili do mnie z przedszkola. Mówili, że dziecko jest znerwicowane i rozkojarzone. Wyjaśniałem, że nie mam na to wpływu, ponieważ Adrian na co dzień mieszka z mamą. Kazałem zgłosić to odpowiednim organom. Nic z tym jednak nie zrobili – mówi Robert, ojciec chłopca.

Wszystko zaczęło się w 2014 roku, kiedy chłopczyk skończył rok.

Ojciec chłopca miał wtedy wylew. Po leczeniu zamieszkał z synem i jego mamą. Ich relacje nie układały się jednak najlepiej.

Jak opowiada siostra Roberta, wszystko było na jej głowie.

– Matka Adriana w niczym nie pomagała. Zaraz po wylewie gnała mojego brata do rąbania drewna i pilnowania dziecka. Przeżywaliśmy piekło i nic nie mogliśmy zrobić. Razem z mamą zajmowałyśmy się tym dzieckiem. Adrian przez jakiś czas wychowywał się razem z moimi dziećmi, bo jego mama go zostawiła. To ja woziłam go do lekarza, uczyłam chodzić. Moje dzieci płakały, kiedy był odbierany – wspomina pani Małgorzata. – Partnerka mojego brata złożyła wówczas zawiadomienie, że ojciec go molestuje. Adrian z dnia na dzień został zabrany. Zamieszkał razem ze swoją mamą i dziadkami – wyjaśnia ze łzami w oczach. Ciotka Adriana teraz praktycznie go nie widuje. Przez dwa lata wnuka nie widziała również babcia. Teoretycznie dwa razy w tygodniu dziecko widuje jedynie ojciec, bo w praktyce wygląda to nieco inaczej.

 

Chce oddzielić mnie od syna

– Matka chłopca nie stosuje się do postanowień sądu. Izoluje to dziecko. Najgorsze jest to, że nic nie mogę zrobić. Mogę jedynie patrzeć na cierpienie tego brzdąca. Pomijam już siebie, bo ja jestem dorosły. Dam jakoś radę, ale tak bardzo żal mi mojego dziecka, które jest jeszcze za małe by zrozumieć, że nie możemy się częściej widywać, bo tak zdecydował sąd. Musimy stosować się do jego postanowień. Tych samych, których jego matka, w żaden sposób nie respektuje – mówi pogrążony w zadumie tata Adrianka.

   Od września ubiegłego roku mały Adrian odwiedził tatę zaledwie trzy razy. Widzenia, które mają miejsce dwa razy w tygodniu najczęściej odbywają się na placu zabaw. Mężczyzna ma jednak za złe swojej partnerce, że w czasie kiedy ma przewidziane kontakty z dzieckiem, ta sprasza swoje koleżanki z dziećmi, by bawiły się z Adrianem.

– Za wszelką cenę chce, aby Adrian bawił się z dziećmi, a nie spędzał czas z ojcem. Ojciec jest tylko po to, żeby oglądać. Kiedy dziecko do mnie podejdzie, ta każe wracać mu do dzieci. Boi się, że jej kłamstwa mogą wyjść na jaw – wyjaśnia mężczyzna.

   Pan Robert zapytany, czy widzi jakieś realne szanse na polepszenie tej sytuacji odpowiada że nie.

– Nie ma takiej możliwości. Dziecko ma być tam. Ojciec ma jedynie płacić. To jest drastyczne. Mama Adriana nie widzi, że wyrządza mu tragiczną krzywdę. A ja wiem, że mały cały czas czeka. To boli, ale trzymam się postanowień – mówi ze smutkiem.

   Rodzice Adriana mają wyznaczonego mediatora. Strony są jednak na tyle zwaśnione, że jak na razie nie przynosi to większych efektów. Ponadto do jarosławskiej prokuratury w ciągu ostatnich dwóch lat wpłynęło kilkanaście spraw z udziałem wymienionych w tekście osób. Jedną z nich było zawiadomienie o molestowaniu, zakończone odmową wszczęcia postępowania. Kilka spraw dotyczyło również nękania matki dziecka. Kończyły się one jednak umorzeniem lub odmową wszczęcia postępowania. Wiele razy musiała interweniować Policja.

 A gdzie w tym wszystkim dobro dziecka?

 

Komentarze
Popularne