Zawzięty bocian

Autor: MS 14.06.2019 Nr: 24/2019
Budowa trwa. Pani Maria, Józef i Tadeusz mówią, że sobie poradzi, bo to dobry budowniczy.
Budowa trwa. Pani Maria, Józef i Tadeusz mówią, że sobie poradzi, bo to dobry budowniczy.

Panie, napatrzyliśmy się, jak on przy tym gnieździe się męczył, jak klekotał, jak dreptał, jak dziobem wywijał, żeby te patyki zaplątać. Panie, to aż serce ściskało, no bo mu się nie udawało –  mówią poruszeni mieszkańcy Woli Mołodyckiej. I opowiadają również historię sprzed paru lat o rannym bocianie, który zdechł, choć mieszkańcy robili, co mogli, aby go uratować.

Od kilkunastu dni bocian buduje we wsi gniazdo na nowym słupie energetycznym. Nie wiadomo czy uda mu się to zrobić. Słup nie posiada specjalnego kosza, na którym mógłby oprzeć całą konstrukcję.  Teraz jest czas składania jaj. Samiec musi się spieszyć, niewiele czasu bowiem mu zostało, gdyż samica wkrótce zechce złożyć jaja. Bocian jest bardzo zdeterminowany. Nie zraża się początkowymi niepowodzeniami.

 

Wieś, którą pokochały ptaki

Wolę Mołodycką pokochały różnego rodzaju ptaki. Samych gniazd bocianów we wsi jest kilka. A oprócz nich podczas naszej wizyty przelatywały dudki, dzięcioły i inne. Józef Niecharz, sąsiad bociana mówi, że ptaków jest tutaj moc i ich śpiewy rozweselają serce. W tamtym roku we wsi wymieniano słupy energetyczne na nowe. Na tych starych łatwiej było bocianowi gniazdo postawić. Więcej było drutów, na których mógł oprzeć konstrukcję. Na starym słupie w tym samym miejscu takie lęgowisko było, ale żadna rodzina bociania przez dwa lata tutaj nie przylatywała. Dopiero teraz przybyły i muszą stawiać lęgowisko od nowa. - Jak zaczynał, to mu te materiały z tego słupa zlatywały. Nie mógł ustawić fundamentu. Teraz to jakoś tak pozaplątywał różne gałęzie, naznosił trawy, że na razie jakoś się trzyma. I buduje dalej – pokazują  pan Józef, Tadeusz i pani Maria, sąsiedzi bociana.

 

Wierzą, że się uda

Trudno powiedzieć czy będzie to solidne lęgowisko. Musi wytrzymać wszystkie etapy życia bocianiego. Zaczyna się ono od okazywania sobie miłości, następnie jest złożenie i wysiadywanie jaj. A po około miesiąca może się wykluć nawet do pięciu młodych, którym para musi zapewnić bezpieczeństwo i wyżywienie. Jak widać na załączonym obrazku przed samcem stoi trudne zadanie. Bo jak konstrukcja nie wytrzyma, to grozi katastrofą rodzinną, czyli po prostu śmiercią wszystkich piskląt. Właścicielka posesji z gniazdem pani Maria wierzy, że mu się uda. – To jest dobry budowniczy, proszę zobaczyć, jak on to misternie wszystko pooplatał – mówi. Sąsiad, pan Tadeusz też ma taką nadzieję. 

 

Co będzie dalej?

W rejonie energetycznym informują nas, że obecnie wszelkie ingerencje w gniazdo spowodują, że ptaki je zostawią i nie wrócą. Także na tę chwilę trzeba zaczekać. Musi ono najpierw powstać i być wykorzystane przynajmniej jeden sezon do wychowania młodych. Wtedy dopiero w okresie od połowy października do końca lutego można na tym słupie postawić platformę i przenieść gniazdo.

Czy samiec zbuduje na takim słupie solidne lęgowisko? Czy  samica złoży jaja i wychowa potomstwo? Będziemy śledzić dalsze losy bocianiej pary.

Komentarze
Popularne