Coraz cieplej

Jeśli aż za bardzo sprzyjająca wypoczynkowi aura jest zapowiedzą ocieplenia klimatu, to zaczyna być za gorąco. Tym bardziej, że grzeje tak mocno, iż Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zaleca nie wychodzić z domu i nie pracować. Na pocieszenie wieści wystąpienie groźnych zjawisk meteorologicznych powodujących bardzo duże szkody o rozmiarach katastrof oraz zagrożenie życia. Niezbyt to wesołe, tym bardziej że Polscy Łowcy Burz zapowiadają potężne nawałnice z gradem o średnicy powyżej 5 cm. Zaczyna robić się niebezpiecznie.

Przechodzimy ostatnio od saharyjskich upałów bez kropli deszczu do ulew i zagrożenia powodzią. Jak do tego dojdzie łomocący po dachach i samochodach grad wielkości pięści, może stać się nieprzyjemnie. Zapowiedzi już mamy. Trawa w ogródkach rośnie znacznie wolniej i oszczędzamy na koszeniu. Z oszczędzaniem jest z reguły tak, że jak gdzieś uda się wydać mniej, to zaraz wyskakuje dziura i kosztuje więcej, niż udało się uciułać. Zboża żółkną na potęgę. Znak, że żniwa blisko. Dawniej koszono je na przełomie lipca i sierpnia. Zresztą nazwa ostatniego miesiąca wakacji właśnie od sierpa pochodzi. Dziś są suche na przełomie czerwca i lipca. Potwierdzają to pożary upraw, z jakimi zmagano się w czasie ostatniego weekendu. Rolnicy już mówią o nieurodzaju. Czyli zaoszczędzone pieniądze na paliwie do kosiarek wydamy, płacąc za coraz droższą żywność.

Na jarosławskim rynku też widać oznaki ocieplenia. Pojawiły się palmy i główny plac miasta przypominał kurort dla dobrze uposażonych. Na szczęście tylko przez weekend. Potem wróciło normalności. Rynek znowu jest senny. Z jednym strażnikiem pilnującym by parkujący nie zatarasowali wejścia do ratusza. Wróciła stabilizacja, a może nawet stagnacja. Klimat natomiast wariuje. Tak ma, że zanim zmiany się ustabilizują, mija wiele lat. Wtedy klimat się waha, a pogoda zaskakuje. Najczęściej na dobre to nikomu nie wychodzi.

W naszej gospodarce też upalnie. Znaczy, że rozwija się na potęgę. Tak przynajmniej mówią. Ludzi do pracy brakuje. Średnia płaca ciągle rośnie i już przeskoczyła tysiąc euro. Niestety statystyka, jak powiedział ktoś znający się na rzeczy, jest najlepszą formą okłamywania maluczkich. Z pogodą statystycznie też nie jest źle. U nas upały i susze. Po drugiej stronie kuli ziemskiej powodzie. Albo odwrotnie. W każdym razie średnio wypada dobrze. Ludzie żyją coraz lepiej. Czyli tysiąc głoduje, a jeden ma co tylko żołądek i dusza zapragnie. Tak to wygląda. Dla przykładu. Jeśli pięćset ludzi zarabia 3 tysiące złotych miesięcznie, a jeden 100 tysięcy tys. zł, to średnio dostają niecałe 3 200 zł. I tak wygląda podział efektów pracy. Mamy garstkę bajecznie bogatych. Dość małą grupę zarabiającą na tyle, że im wystarczy. Do nich dochodzi ogromna rzesza ledwie wiążących koniec z końcem i całkiem liczna grupa niewiążąca tych końców. Pomimo tego, że Polska się wyludnia, jest nas coraz więcej. W latach 70 minionego wieku liczba ludności ziemi przekroczyła 4 miliardy. Krzyczano wtedy, że jest nas za dużo. Dziś dobijamy do 8 mld. Szybciej mnożą się chyba tylko kleszcze lub komary. Na tych populacjach widzimy, że za fajne to nie jest. Nastawiliśmy się na wydojenie ziemi z wszystkiego. Nie poprzestaniemy, aż w końcu...

 

Komentarze
Popularne